Komisja Kodyfikacyjna Ustroju Sądownictwa i Prokuratury przedstawiła Ministerstwu Sprawiedliwości projekt zmian, które nadal podtrzymują dążenia do usunięcia z zawodu, względnie weryfikacji, sędziów powołanych przez obecną Krajową Radę Sądownictwa. Widzimy, że pewne środowiska prawnicze nie rezygnują ze swoich dążeń.
– Tak. Żadnej refleksji nie ma. Przede wszystkim to są niekonstytucyjne rozwiązania. Jasno należy powiedzieć, że kwestia niezależności sędziowskiej jest gwarantowana Konstytucją. Powoływanie sędziów do służby i ich awansowanie w trakcie służby jest również wyłączną prerogatywą prezydencką. A zatem jakieś kombinacje przy statusie sędziów, nawet na poziomie ustawowym, muszą być zgodne z Konstytucją. Zmiany prowadzące do różnicowania sędziów, do próby wyłączenia ich z orzekania są niezgodne z naszą Konstytucją.
Jednocześnie przesadnie akcentuje się rolę Krajowej Rady Sądownictwa w wyłanianiu sędziów, zapominając o ogromnej roli Prezydenta RP. Widać to nawet w komunikacie resortu sprawiedliwości dotyczącym przedstawionych przez komisję projektów.
– Przede wszystkim, żeby wyłączyć Prezydenta z tego procesu, trzeba by było zmienić Konstytucję. Oczywiście ustawę o Krajowej Radzie Sądownictwa można ewentualnie zmieniać, ale musi być to w zgodzie z Konstytucją. Czyli jeżeli ma to być w zgodzie z Konstytucją, to wszystkie nominacje prezydenckie po zmianie ustawy i tak musiałyby być zachowane.
Członkowie komisji wygłaszają szumne deklaracje. Marek Safian mówi o „przywracaniu standardów”. Tymczasem przecież nie ma żadnego wyroku TSUE podważającego status polskich sędziów, o czym jako były sędzia tego trybunału, i to jeszcze o przedłużonej bezpodstawnie kadencji, doskonale wie.
– Oczywiście, że tak. Upolitycznieni sędziowie z Iustitii przede wszystkim chcą odwetu na tych sędziach niepokornych, którzy zdecydowali się przed Krajową Radą Sądownictwa brać udział w konkursach i procesach nominacyjnych. Przecież mamy ponad trzy tysiące nowych sędziów, którzy przez Prezydenta zostali do służby powołani czy awansowani. Jest to na pewno dla nich problem, który ich bardzo mocno boli, ponieważ tego nie da się odwrócić w zgodzie z Konstytucją. Ci sędziowie pracują, wydają orzeczenia. Nie można wobec nich stosować działań stricte politycznych, ponieważ sądownictwo z definicji musi być niezależne i sędziowie muszą być niezawiśli. Dlatego widzimy, że ma miejsce intensywne manipulowanie, przedstawianie kolejnych projektów.
Nawet wbrew uznawanym przez te grupy organom, jak Komisja Wenecka czy TSUE…
– Dokładnie tak, ponieważ nie ma takiego ogólnego wyroku, który by dyskwalifikował sędziów powołanych po 2017 r., a wręcz przeciwnie – są wyroki, które potwierdzały prerogatywę Prezydenta oraz to, że powołanego sędziego znieść z urzędu nie można.
Te działania części środowisk sędziowskich określa się mianem dążenia do sędziokracji w Polsce. Podziela Pan tę opinię?
– Zgadzam się z taką oceną tych działań. Oni przede wszystkim chcą utrzymać swoje przywileje, swoją pozycję, która na przestrzeni ośmiu lat rządów PiS uległa jednak osłabieniu. Wcześniej to oni sami o sobie decydowali, kto będzie sędzią, a kto nie będzie sędzią, kto awansuje na wyższe stanowisko, a kto nie awansuje, kto przejdzie z sądu rejonowego do sądu okręgowego czy z okręgowego do apelacji. To były ich jakby wewnętrzne ustalenia, nietransparentne. Teraz wszystko odbywa się w sposób transparentny przed Krajową Radą Sądownictwa i to po prostu ich boli. To ich cały czas kłuje, chcą to zmienić. Chcą, żeby wróciło stare. Dlatego tak ważne są wybory prezydenckie, bo dzisiaj tym strażnikiem Konstytucji jest Andrzej Duda, ale myślę, że też strażnikiem Konstytucji będzie za moment dr Karol Nawrocki.
Czy zobrazowaniem tego, do czego się dąży, jest sytuacja z warszawskiego sądu okręgowego i to ustawianie składów sędziowskich?
– Ależ oczywiście. Tam się manipuluje przy tych składach sędziowskich. To jest po prostu naruszenie ustawy. To pokazuje, że ci właśnie starzy sędziowie nie wywiązują się w praktyce z obowiązku niezawisłości, apolityczności. Jeżeli prezesi tak manipulują losowaniami, żeby ostatecznie orzekał taki sędzia, który na przykład zastosuje tymczasowe aresztowanie wobec posła dr. Marcina Romanowskiego czy za moment posła Zbigniewa Ziobry, to jest właśnie patologia.

