Wcześniej w siedzibie Poczty Polskiej odbywały
się rozmowy władz spółki ze związkowcami.
Zapowiedzi „czynnego protestu” ze strony części związkowców są próbą wywierania nacisku na zarząd Poczty Polskiej; zarząd podtrzymuje wolę dialogu
– poinformowała w środę Poczta Polska. Wcześniej zakładowa „Solidarność” ogłosiła podjęcie „czynnego protestu”.
Poczta Polska stwierdziła, że w trakcie środowego spotkania, na wniosek związków zawodowych, zarząd spółki przedstawił informacje o sytuacji finansowej
firmy i udzielił odpowiedzi na zadane pytania.
Tymczasem w czwartek pocztowcy wskazali,
że pracodawca utrudnia prowadzenie negocjacji dotyczących Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy, ponieważ nie przedstawia żadnych wyliczeń.
– Sprzeciwiają się też zwolnieniom oraz programowi dobrowolnych odejść – zaznaczył Marcin Gallo,
wiceszef pocztowej „Solidarności”.
– Nie zgadzamy się – jako przedstawiciele załogi, jako związki zawodowe – na tak dużą redukcję zatrudnienia
w poczcie, bo to grozi pogorszeniem jakości świadczonych usług na rzecz społeczeństwa. Powoduje to też bardzo duże obciążenie pracowników, którzy w firmie pozostają.
Ci pracownicy nie są w stanie wykonywać swoich czynności, bo oprócz czynności, które mieli do tej pory, nakłada się na nich też część tych czynności za pracowników, którzy firmę opuszczają – dodał
Marcin Gallo.
Związkowcy zapowiadają, że będą protestować do momentu podjęcia przez władze poczty rzetelnych negocjacji z udziałem przedstawiciela resortu aktywów.
Na początku lutego ruszył pierwszy etap zwolnień grupowych w Poczcie Polskiej. Prace może stracić nawet 8,5 tys. osób. Redukcja etatów rozpoczęła się od
programu dobrowolnych odejść.

