Rzecznik prasowy Poczty Polskiej Joanna Trzaska-
-Wieczorek zadeklarowała, że zarząd pozostaje otwarty na dialog „i – w przyszłości – wypracowanie nowego ZUZP”. Obecny układ zbiorowy przestanie obowiązywać z końcem lutego. Przedstawicielka Poczty wskazała, że od 30 stycznia trwają konsultacje Regulaminu wynagradzania, który jest „innym dokumentem regulującym kwestie wynagrodzeń pracowników”.
Chęć prowadzenia dalszych rozmów ws. ZUZP wyraża też Związek Zawodowy Pracowników Poczty (ZZPP). Jak powiedział szef tego związku Robert Czyż, podjęto stanowisko, że „delegacja organizacji reprezentatywnych powinna udać się na ulicę Łączyny [wyznaczone przez Pocztę miejsce rozmów – PAP], poznać ostateczne stanowisko pracodawcy, no i zakończyć rokowanie, jeżeli ono będzie niezadowalające”. „Jesteśmy za tym, żeby dalej rokowania ZUZP prowadzić” – podkreślił związkowiec.
Czyż poinformował, że tego stanowiska nie podziela drugi reprezentatywny związek, czyli pocztowa „Solidarność”. Jej przewodniczący Bogumił Nowicki przekazał, że według niego pracodawca „gra na skonfliktowanie związków reprezentatywnych”. „Może dojść do sytuacji zupełnie absurdalnej, to znaczy, że nie będzie ZUZP, nie ustali się regulaminu wynagrodzenia, bo organizacje reprezentatywne nie wykażą się zgodnością, i wtedy »hulaj, dusza, piekła nie ma«, pracodawca sobie stworzy taki regulamin wynagrodzenia, jak mu będzie pasowało” – powiedział.
Zapewnił jednocześnie, że „S” chce współpracować z ZZPP w interesie pracowników Poczty Polskiej. Z kolei zarząd
– w ocenie Nowickiego – próbuje „zrobić z tych rozmów groteskę” i „ośmieszyć stronę związkową”. „Dojdzie do takiej absurdalnej sytuacji, że od 1 marca największa firma w Polsce zatrudniająca największą grupę pracowników nie będzie miała układu zbiorowego” – zaznaczył związkowiec.
Pocztowa „S” 12 lutego, po zakończeniu ósmego spotkania ws. rokowań ZUZP, zdecydowała o pozostaniu w sali konferencyjnej, w której odbywały się wówczas rozmowy. Związkowcy w sali tej przebywają nieprzerwanie od dwóch tygodni i domagają się, aby to w niej były prowadzone rozmowy. Z kolei zarząd wyznaczył inne – oddalone o 4 km – miejsce spotkań.
Poczta Polska relacjonowała wcześniej, że podczas dotychczasowych spotkań strona związkowa miała domagać się każdorazowego odczytania protokołów i tym samym ograniczać czas na rozmowy o ZUZP i systemie wynagrodzeń, a propozycje związków skutkowałyby „wzrostem kosztów pracy o ponad 1 miliard złotych”.
Z taką oceną nie zgadzają się związkowcy zrzeszeni w pocztowej „Solidarności”. Według nich pracodawca próbuje przedstawiać protestujących pracowników w negatywnym świetle, a zaproponowane przez nich rozwiązania są kompromisowe.
Więcej zobacz w galerii zdjęć TUTAJ.

