W piątek w Sejmie wiceminister kultury Maciej Wróbel odpowiadał na pytania posłanek KO Urszuli Augustyn
i Elżbiety Gapińskiej dotyczące Instytutu Solidarności
i Męstwa im. Witolda Pileckiego. Według niego „Instytut
w sposób niedostateczny realizował zadania badawcze,
a szybko rosnąca liczba pracowników nie przekładała
się na wzmacnianie potencjału naukowego”.
Do wystąpienia Macieja Wróbla w poniedziałek na konferencji prasowej w Sejmie odnieśli się posłowie PiS:
były minister kultury prof. Piotr Gliński, Joanna Lichocka oraz Magdalena Gawin, była wiceminister kultury i była dyrektor Instytutu Pileckiego.
Profesor Piotr Gliński podkreślił, że Instytut „został zaatakowany przez obecną władzę w kontekście wydatkowania środków i struktury zatrudnienia”.
„Działania Instytutu są w tej chwili blokowane, wiele oddziałów i inwestycji zbudowanych w ramach w ostatnich latach, w tej chwili nie funkcjonuje” – dodał.
Joanna Lichocka wskazała, że Instytut Pileckiego
ma ogromne zasługi i jest ważny dla polskiej polityki historycznej. Podkreśliła, że „to dzięki Instytutowi świat mógł dowiedzieć się o rotmistrzu Pileckim”, a obecny
rząd po objęciu władzy niszczy po kolei instytucje powołane przez Zjednoczoną Prawicę.
„To, co dzieje się z Instytutem Pileckiego, to wstęp do jego zlikwidowania i zneutralizowania możliwości jego działań”
– oceniła Lichocka. Według niej obecna minister kultury Hanna Wróblewska oraz jej podwładni, „realizując politykę »koalicji 13 grudnia«, działają przeciwko polskiej racji stanu”.
Magdalena Gawin oceniła, że po jej odejściu z Instytutu „zostały zaatakowane programy wschodnie”, czyli Muzeum Obławy Augustowskiej, Centrum Lemkina czy współprace
z badaczami z Ukrainy i Białorusi w Berlinie.
„Od lutego Instytut jest nękany kontrolami CBA
i wszystkimi innymi możliwymi instytucjami, które kontrolują [rząd]. W zasadzie już nie ma pracy. Cały Instytut jest sparaliżowany” – stwierdziła Gawin.
Jak dodała, muzeum w Augustowie wycofało wcześniej zawarte umowy i obecnie pracuje w nim sześć osób.
W jej opinii nieprawidłowości dotyczące zatrudnień
w Instytucie pojawiły się już po tym, gdy opuściła stanowisko dyrektora.
W piątek w Sejmie wiceminister podkreślił także,
że dyrektorem Instytutu Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego jest od listopada 2024 roku prof. Krzysztof Ruchniewicz. „Trwają audyty. Pierwszy został zakończony doniesieniem do prokuratury” – zaznaczył Maciej Wróbel.
„Obecnie Instytut przechodzi ogromną reformę. Trwają zmiany organizacyjne. Zdecydowaliśmy o nieprzedłużeniu umów czasowych i na okres próbny. Zlikwidowano wszystkie długoterminowe umowy cywilnoprawne. Opracowano program działania dla oddziałów w Szwajcarii. Rozpoczęto racjonalizację placówki w Stanach Zjednoczonych” – wyjaśnił. Dodał, że planowane
są również zmiany oddziału w Berlinie.
„Docelowo 45 proc. pracowników ma się zajmować badaniami naukowymi, 20 proc. obecnością historii
w przestrzeni publicznej, 5 proc. organizacją wydarzeń,
10 proc. to pracownicy oddziałów zamiejscowych, 20 proc. to pracownicy pionu administracyjnego i finansowego. Misją Instytutu ma być prowadzenie najwyższej jakości badań w sposób najbardziej obiektywny” – podsumował Maciej Wróbel.
Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego to państwowa instytucja naukowo-badawcza z siedzibą
w Warszawie, utworzona na podstawie ustawy
z 9 listopada 2017 roku o Instytucie Solidarności i Męstwa. Miał on nosić nazwę Instytut Solidarności i Odwagi.
Obecną nazwę ustalono w czasie prac parlamentarnych nad ustawą. Instytut Pileckiego został stworzony na potrzeby interdyscyplinarnej i międzynarodowej refleksji nad kluczowymi zagadnieniami XX wieku: dwoma totalitaryzmami – niemieckim i sowieckim, a także konsekwencjami ich działań. Posiada krajowe oddziały
w Warszawie i Augustowie oraz zagraniczne w Berlinie
i Rapperswilu.

