Andrzej Duda w orędziu przyznał, że choć od katastrofy smoleńskiej minęło 15 lat, to wciąż ma przed oczami „tamtą Warszawę” i stojące w Pałacu Prezydenckim trumny pary prezydenckiej – Lecha i Marii Kaczyńskich – „i moich zmarłych przyjaciół”.
Andrzej Duda wskazał, że „katastrofa smoleńska to wciąż wielka niezabliźniona rana w sercach rodzin, bliskich i przyjaciół zmarłych”.
„Olbrzymią stratę poniosła cała Rzeczpospolita, my, wszyscy Polacy. Zginął wybitny mąż stanu, prezydent prof. Lech Kaczyński, jego małżonka Maria Kaczyńska oraz prezydent Rzeczypospolitej na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski. Zginęli przedstawiciele Kancelarii Prezydenta, Rady Ministrów, reprezentanci wszystkich sił politycznych. Zginęli urzędnicy, działacze społeczni, państwowcy bez reszty oddani służbie publicznej. Zginęli generałowie, dowódcy sił zbrojnych, znakomici uczeni, duchowni, ludzie kultury. Zginęli funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu i cała załoga samolotu. Rosyjska ziemia znów wchłonęła polską krew” – podkreślił Duda.
Andrzej Duda wskazał, że dla prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej, ważną częścią publicznej misji było przywracanie prawdy o naszej historii. „Oddał życie, chcąc złożyć hołd tym, których Sowieci i komuniści próbowali wymazać z narodowej pamięci. Udawał się tam, gdzie w zamierzeniu wrogów i zdrajców Polski kłamstwo miało na zawsze zatriumfować nad prawdą” – podkreślił prezydent.
Przywołał też fragment wystąpienia, jakie Lech Kaczyński miał wygłosić w 2010 r. na uroczystościach katyńskich. „Na drodze do pojednania trzeba partnerstwa, dialogu równych z równymi, a nie imperialnych tęsknot” – cytował Duda.
„Zbrodnia katyńska już zawsze będzie przypominać o groźbie zniewolenia i zniszczenia ludzi i narodów, o sile kłamstwa” – dodał prezydent.
Jak podkreślił, Lech Kaczyński był prezydentem przyszłości opartej na prawdzie i trosce o los kolejnych pokoleń Polaków. „Wizjonerem, który potrafił rozpoznać geopolityczne wyzwania i zagrożenia. Już w 2008 roku na wiecu w oblężonym Tbilisi w proroczych słowach ostrzegał świat przed odradzającym się rosyjskim imperializmem. Mówił wtedy: +dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę+” - przypomniał Duda.
„Niestety niebezpieczeństwa, przed którymi przestrzegał były ignorowane przez wielu polityków w Polsce i tych, którzy rządzili w Zachodniej Europie. Dominowała polityka naiwnego resetu z Rosją. Dzisiaj wszyscy wiedzą, że Lech Kaczyński miał rację” - zauważył Duda.
„Kolejni wybierani przez nas przywódcy muszą zjednoczyć się wokół priorytetów polskiej racji stanu, które w swoim politycznym testamencie pozostawił nam prezydent Lech Kaczyński” - podkreślił prezydent.
Nie udało się wymazać dziedzictwa tych, którzy zginęli w Smoleńsku - powiedział prezydent i dodał, że silna pamięć Polaków okazała się potężniejsza niż „jakiekolwiek próby walki z nią”.
„W kronikach tamtego czasu pozostanie wspomnienie o przebudzeniu olbrzymiej siły, jaką jest solidarność, ale niestety i pamięć o tych, którzy próbowali ją złamać. Jednak wierzę, że próby zniszczenia tamtej jedności przez tak zwany przemysł pogardy ostatecznie okryje zasłona hańby” - zaznaczył.

