Czy wydłużenie okresu ubiegania się o polskie obywatelstwo do 10 lat to słuszny kierunek? Taką zmianę proponuje Prawo i Sprawiedliwość. Odpowiedni projekt w tej sprawie trafił do Sejmu.
– To krok w dobrą stronę. Mamy dziś do czynienia z sytuacją, która zaczyna wymykać się spod kontroli. Trzy lata pobytu i już można ubiegać się o obywatelstwo? Przecież to absurd. Polska, państwo o trudnej historii, nie może lekką ręką rozdawać paszportów. Nie chcę obudzić się któregoś dnia w kraju, w którym w mundurze polskiej policji czy wojska masowo służą ludzie, którzy jeszcze kilka lat temu nie mieli z naszym państwem nic wspólnego – poza adresem zameldowania. Wyobraźmy sobie funkcjonariusza policji z ukraińskim rodowodem, który wchodzi z legitymacją służbową i pałką do mieszkania Polaka. To wywołuje najgorsze skojarzenia z kart historii. Dlatego popieram ten projekt z pełnym przekonaniem – jako obywatel, jako polityk, jako członek Klubu Parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Szkoda, że wcześniej nie udało się przepchnąć naszej propozycji – Suwerennej Polski – zmian w ordynacji wyborczej: chodziło o ograniczenie przywilejów komitetów mniejszości narodowych. Bo dziś mamy sytuację groteskową: dobrze zorganizowane mniejszości narodowe mogą realnie zdobywać mandaty w Sejmie, i to bez przekraczania żadnego progu wyborczego. Polskie komitety muszą walczyć o każdy procent, muszą przekroczyć 5-procentowy próg wyborczy. To wypacza ideę demokracji. Mniejszość niemiecka w Polsce ma zagwarantowane przywileje polityczne, a w Niemczech? Tam Polacy nie mają nawet statutu mniejszości narodowej. Gdzie tu wzajemność, gdzie równowaga? Trzeba na nowo zdefiniować, czym jest obywatelstwo, komu i na jakich warunkach przysługuje pełnia praw obywatelskich – zwłaszcza politycznych. Państwo musi odzyskać kontrolę nad własnymi instytucjami i przestać być zakładnikiem źle rozumianej otwartości.

