Jezus wyznaczył jeszcze innych siedemdziesięciu dwu uczniów i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich:
„Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie! Oto posyłam was jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.
Gdy wejdziecie do jakiegoś domu, najpierw mówcie: Pokój temu domowi. Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co będą mieli: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże”.
„Lecz jeśli do jakiegoś miasta wejdziecie, a nie przyjmą was, wyjdźcie na jego ulice i powiedzcie: Nawet proch, który z waszego miasta przylgnął nam do nóg, strząsamy wam. Wszakże to wiedzcie, że bliskie jest królestwo Boże. Powiadam wam: Sodomie lżej będzie w ów dzień niż temu miastu”.
Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają”.
Wtedy rzekł do nich: „Widziałem szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie”.
Rozważanie
Przez wzgląd na Twoje imię
Fragment Ewangelii dziś proklamowany należałoby rozpisać na małe fragmenty i każdemu z nich poświęcić maksimum uwagi, każdy z nich bowiem jest ważny w definiowaniu misji apostolskiej. Nie ma znaczenia, że minęło od ich wypowiedzenia dwadzieścia wieków, że mamy internet, multimedia, profile społecznościowe itp., w sposób praktycznie niegraniczony mogące służyć pomocą w tym, co nazywamy ewangelizacją.
Zawsze było trudno: były „owce” i „wilki”, męczennicy, prześladowania, odrzucenie. I zawsze też byli święci. Nie ma sensu tłumaczyć, że „kiedyś było łatwiej”. Było inaczej. Po prostu. Pierwszym darem, jaki oferuje Jezus przez swoich uczniów tym, którzy Go przyjmują, Jego słowo, jest dar pokoju. Pokój wzmacnia więzi, buduje wspólnotę. Najpierw muszą spotkać się ludzie, obdarować się sobą nawzajem i zaufać, zaakceptować, aby przyjąć Boga, który jest Miłością, relacją osób.
Znamienne, że Chrystus na tym etapie budowania więzi nie stawia radykalnych wymagań intelektualnych czy moralnych: fundamentem jest wiara, przyjęcie Go jako Pana i Zbawiciela. Wszystko dokonuje się w wolności. Moc wiary sprawia, że uczniowie mogą czynić znaki, uzdrawiać, głosić orędzie: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”. Jej brak sprawia, że Bóg jest bezradny.
„Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają” – tłumaczą poruszeni uczniowie. Każde działanie misyjne, aby było skuteczne, ma być prowadzone „przez wzgląd na imię Pańskie” – nie dla przygody, ambicji czy zaspokojenia potrzeby religijnej. Dla Niego wszystko… Z miłości do Boga i braci. Rozpoznanej, gorącej, pragnącej dobra dla drugiego człowieka. Ofiarnej i zarazem pokornej.

