Wcześniej posłowie odrzucili poprawkę zgłoszoną przez Konfederację oraz wnioski zgłoszone przez PiS. Posłowie PiS chcieli zobowiązać rząd do wypowiedzenia paktu.
Przed głosowaniem doszło do wymiany zdań między posłami. Przed głosowaniem poseł wnioskodawca KO Agnieszka Pomaska krytykowała politykę poprzedniego rządu odnośnie do prowadzonej polityki migracyjnej.
– Jak orzekła Najwyższa Izba Kontroli, w procesie wydawania wiz za rządów Prawa i Sprawiedliwości brakowało priorytetów dotyczących tego, jakie grupy zawodowe powinny je otrzymywać. Status znacznej części cudzoziemców pozostawał później nieznany. Kontrolę nad e-konsulatem przejęli nieuczciwi pośrednicy wizowi. Minister Spraw Zagranicznych faworyzował jedną z agencji pośrednictwa pracy i wizy były wydawane poza kolejnością – wyliczała.
Do jej wystąpienia odniósł się b. wiceszef MSZ Marcin Przydacz (PiS), odpierał zarzuty i zwrócił uwagę na bezczelność w przerzucaniu winy na rząd PiS.
– Jaką trzeba mieć bezczelność w sobie, żeby dzisiaj mówić „murem za polskim mundurem” w sytuacji, w której to wy lżyliście polskich strażników granicznych? – mówił.
Zdaniem Marcina Przydacza wystarczyło, że w Polsce zmienił się rząd i „trzy dni później przyśpieszyły prace w Unii Europejskiej, a parę tygodni później w Radzie Unii Europejskiej podjęto decyzję o zaakceptowaniu treści paktu migracyjnego”.
– Wie Pani, co Pani szef wtedy mówił? Że Polska będzie beneficjentem paktu migracyjnego. To jest jeden wielki festiwal hipokryzji takich ludzi, którzy nie potrafili zbudować większości blokującej w Unii Europejskiej, którzy dzisiaj ściągają niebezpieczeństwo na Polki i Polaków, którzy prowadzą politykę zgiętego karku wobec Niemiec –zwracał uwagę Marcin Przydacz.
Pakt migracyjny, który ma rozłożyć odpowiedzialność za zarządzanie migracją w Unii pomiędzy wszystkie kraje członkowskie, unijni ministrowie zatwierdzili w maju ubiegłego roku. Swój sprzeciw wyraziła Polska, Słowacja i Węgry.

