Złożył Pan zawiadomienie do prokuratury w sprawie działań wymierzonych w Krajową Radę Radiofonii i Telewizji oraz jej przewodniczącego, pana Macieja Świrskiego. Na jakiej podstawie uważa Pan, że obecnie podejmowane są próby sparaliżowania pracy Rady?
– Zawiadomienie, które złożyłem, dotyczy podejrzenia popełnienia poważnych przestępstw przeciwko konstytucyjnym organom państwa, przestępstwa urzędniczego oraz działania w zorganizowanej grupie przestępczej przez jedenastu posłów – członków Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. Ich działania zmierzają do paraliżu konstytucyjnego organu państwa, jakim jest KRRiT. Podjęli oni decyzję o dalszym procedowaniu wniosku o postawienie przewodniczącego Rady, Macieja Świrskiego, przed Trybunałem Stanu, opierając się na absurdalnych zarzutach – m.in. rzekomego blokowania środków abonamentowych dla TVP. Tymczasem środki te, ze względu na niejasny status prawny likwidowanej spółki, zostały przez przewodniczącego przekazane do depozytu sądowego. Cała ta procedura ma jeden cel: doprowadzić do automatycznego zawieszenia przewodniczącego Rady, a tym samym do paraliżu całej instytucji. Co fundamentalne, wszystko to dzieje się z naruszeniem postanowienia zabezpieczającego wydanego przez Trybunał Konstytucyjny jeszcze w październiku zeszłego roku. Trybunał zakazał wówczas posłom i organom Sejmu prowadzenia jakichkolwiek czynności w tej sprawie do czasu rozstrzygnięcia toczącej się przed Trybunałem sprawy. Posłowie złamali ten zakaz konstytucyjnego organu.
Jakie mogą być konsekwencje ewentualnego zawieszenia działalności KRRiT – zarówno dla mediów, jak i dla państwa?
– KRRiT to nie jest zwykła instytucja. To konstytucyjny organ, który – zgodnie z art. 213 Konstytucji – stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji i pluralizmu mediów. Jej sparaliżowanie oznaczałoby nie tylko chaos instytucjonalny, ale także otwarcie drogi do dalszego zawłaszczania przestrzeni medialnej przez władzę, wprowadzanie monopolu informacyjnego i cenzury. To oznaczałoby faktyczne wyeliminowanie jakiejkolwiek kontroli konstytucyjnej nad rynkiem mediów elektronicznych w Polsce. W chwili obecnej chociażby oznaczałoby to próbę doprowadzenia do zabrania koncesji mediom konserwatywnym. Przez próbę doprowadzenia do uprawomocnienia się decyzji Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który w absurdalnym orzeczeniu unieważnił decyzje koncesyjne dla TV Republika i wpolsce24. Co prawda przewodniczący, mimo obstrukcji sądu, zdążył złożyć odwołanie, ale paraliż Rady mógłby ułatwić blokowanie postępowania odwoławczego. Wszyscy wiemy, jak ta władza potrafi łamać i obchodzić prawo. Podobnych przykładów jest oczywiście wiele.
Czy według Pana mamy do czynienia z elementem szerszego procesu ograniczania wolności słowa?
– Zdecydowanie tak. Mówimy tu o zaplanowanej, metodycznej operacji, której celem jest zbudowanie pełnej kontroli nad przestrzenią informacyjną w Polsce. Od grudnia 2023 roku rząd Donalda Tuska dopuszcza się systemowych naruszeń wolności słowa i pluralizmu medialnego. Brutalne przejęcie mediów publicznych, wykluczanie niewygodnych dziennikarzy z konferencji prasowych, naciski na reklamodawców, wezwania członków rządu do cenzury internetu i pomysły penalizacji konserwatywnych poglądów pod pretekstem „mowy nienawiści”– to wszystko składa się na spójny plan. Opisałem to wspólnie z mec. Bartoszem Lewandowskim w raporcie przygotowanym dla Institute of World Politics z Waszyngtonu w czerwcu tego roku. A to, jak ważne są wolne media, wiemy z czasów, kiedy tylko Telewizja Trwam i Radio Maryja były alternatywą dla lewicowo-liberalnej propagandy. A teraz widzimy, jak bez wolnych mediów np. przepychanie nielegalnych imigrantów przez Niemcy do Polski, za zgodą Tuska, mogłoby być zamiatane pod dywan.
Co – w praktyce – może zrobić w tej sprawie prokuratura, skoro, jak Pan wielokrotnie podkreślał, jej niezależność została złamana po nielegalnym przejęciu Prokuratury Krajowej?
– Rzeczywiście, po nielegalnym przejęciu Prokuratury Krajowej i całej prokuratury przez Tuska, Bodnara i jego ludzi nie można mówić o jej niezależności. Jednak każde formalnie złożone zawiadomienie musi być zarejestrowane, musi zostać nadany bieg czynnościom sprawdzającym. W sytuacji, w której prokuratura odmówi podjęcia działań – mimo ewidentnych naruszeń prawa, takich jak złamanie postanowienia zabezpieczającego Trybunału Konstytucyjnego – będzie to kolejny dowód na upadek państwa prawa. A jednocześnie dowód w przyszłych postępowaniach karnych. Składanie tego zawiadomienia teraz jest także jednoznacznym sygnałem do rządzących, że nie będziemy bezczynnie patrzeć na bezprawie i nie będzie pobłażania dla przestępców w białych kołnierzykach. To poważne zbrodnie z rozdziału Kodeksu karnego o przestępstwach przeciwko Rzeczypospolitej, uderzające w organy konstytucyjne. Grozi za nie nawet dożywocie. Przedawnią się dopiero za kilkadziesiąt lat, a Tusk i jego szajka nie będą przecież rządzić wiecznie.
A jaka rola w tej sprawie przypada marszałkowi Sejmu, Szymonowi Hołowni? Czy mógłby zatrzymać tę erozję państwowych instytucji?
– Marszałek Hołownia ma w tej sprawie kluczową rolę. To od niego zależy, czy punkt dotyczący postawienia Macieja Świrskiego przed Trybunałem Stanu zostanie w ogóle wprowadzony do porządku obrad. Warto przypomnieć jego słowa, że „jeżeli ktoś chce robić w Polsce zamach stanu, to nie będzie go robił ze mną”. Teraz te słowa będą weryfikowane przez jego czyny. Włączenie tego punktu do porządku obrad oznaczałoby bowiem wejście Hołowni na tę samą drogę przestępstwa konstytucyjnego zamachu stanu, co ta jedenastka posłów. W konsekwencji każdy poseł, czy to podnosząc rękę „za” w głosowaniu, czy to podejmując decyzje organizacyjne jako członek prezydium Sejmu, wbrew postanowieniu Trybunału podejmie działania prowadzące do paraliżu Rady, bierze na siebie osobistą odpowiedzialność karną.
Czy może Pan podsumować, dlaczego zdecydował się Pan złożyć to zawiadomienie właśnie teraz?
– Od 13 grudnia 2023 roku w Polsce panuje bezprawie, chaos prawny wynikający z nielegalnych działań obecnego nieudolnego rządu Tuska. Doskonale podsumował to prezes Trybunału Konstytucyjnego w zawiadomieniu ze stycznia tego roku, gdzie opisał całą serię naruszeń art. 127 i 128 Kodeksu karnego – wykazał działania zmierzające do zmiany przemocą konstytucyjnego ustroju Polski, do usunięcia przemocą konstytucyjnych organów, takich jak Prezydent, sam Trybunał, Sąd Najwyższy czy Krajowa Rada Sądownictwa. Wszystko z nadużyciem władzy (art. 231 k.k.) i w ramach działania w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnianie przestępstw (art. 258 k.k.), Zawiadomienie, które złożyłem, jest natomiast swego rodzaju uzupełnieniem tego złożonego przez prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Dotyczy ataku na kolejny konstytucyjny organ, jakim jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Czerwcowa decyzja posłów z Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej to wejście na drogę przestępstwa, stąd teraz to zawiadomienie. Musimy to dokumentować, musimy reagować – i musimy mówić głośno, że Polska nie może być państwem bezprawia.

