Według związkowców faworyzowany jest transport drogowy.
– Tysiące osób związanych z realizacją przewozów kolejowych jest zwalnianych z pracy, natomiast przewozy na drogach rosną – powiedział szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek.
W województwie pomorskim protest odbył się na rondzie w Czarlinie, w ciągu drogi krajowej 22, która jest ważnym korytarzem transportowym łączącym zachodnią i wschodnią granicę Polski oraz jedną z głównych tras wykorzystywanych przez ruch ciężarowy.
W Podlaskiem kolejarze zablokowali drogę krajową nr 8 w obu kierunkach prowadzącą z Białegostoku do Augustowa. Około 30 protestujących blokowało przejście dla pieszych w pobliżu Podlaskiego Muzeum Kultury Ludowej i zajazdu Wiking – podała podlaska policja.
– Chcemy zwrócić uwagę na problem wygaszania kolei towarowej. Z naszej strony jest to akt desperacji. W duchu dialogu społecznego niestety nie możemy przebić się z tym, że realizowana jest polityka transportowa państwa, która zabija kolej towarową. Ofiarami tej polityki są pracownicy kolejowi – powiedział na rondzie w Czarlinie szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych Leszek Miętek.
Zdaniem związkowców decyzje rządu faworyzują transport drogowy kosztem kolejowego i prowadzą do nieodwracalnych skutków. Jak powiedział Miętek, tylko w 2024 roku ze spółki PKP Cargo zwolniono około 4 tys. pracowników, w tym maszynistów, rewidentów
i ustawiaczy, a kolejne zwolnienia są planowane na 2025 i 2026 rok.
– To ograniczenie zdolności operacyjnych spółek. […] To wygaszanie kolei towarowej, które jest robione na rzecz transportu drogowego, będzie bardzo dotkliwe dla całej gospodarki w Polsce. Jeżeli stracimy możliwość realizacji przewozów, to pytanie, czym będą przewożone miliony ton materiałów potrzebnych do realizacji dużych inwestycji: CPK, kolei dużych prędkości czy elektrowni jądrowej.
TIR-ami? One do reszty rozjadą polskie drogi – zaznaczył Miętek.
Wskazywał także na brak równych zasad konkurencji. Jak mówił, podczas gdy transport drogowy korzysta z bezpłatnej infrastruktury utrzymywanej z budżetu państwa, kolej ponosi ogromne koszty. Podkreślił, że samochody ciężarowe prawie w 90 proc. korzystają z bezpłatnych dróg, budowanych i utrzymywanych na koszt polskiego podatnika.
– Kolej płaci olbrzymie stawki za dostęp do infrastruktury oraz najdroższą w Europie energię trakcyjną […]. Nie chcemy jako kolejarze żadnej łaski. Chcemy tylko, żeby były stworzone równe warunki do konkurencji. A one nie są równe – dodał. Zauważył też, że kolej pełni nie tylko funkcję gospodarczą, ale również strategiczną.
– Zwróćcie państwo uwagę, jak ważna jest kolej w sytuacji zagrożenia bezpieczeństwa państwa. W Ukrainie kolej odgrywa kluczową rolę – argumentował Miętek.
Przewodniczący Związku Zawodowego Maszynistów w Gdyni Rafał Latuszewski poinformował, że blokady dróg prowadzone są z przerwami co kilkanaście minut, aby minimalizować uciążliwości dla kierowców.
– Chcemy zablokować ten ruch kołowy symbolicznie, bo przecież te wszystkie TIR-y, które jadą tutaj drogą krajową 22, mogłyby zostać zastąpione przez kilka pociągów – wyjaśnił Latuszewski. Dodał, że protesty mają też wymiar społeczny. Kolejarze boją się nie tylko o swój sektor, ale też o utrzymanie rodzin.
– Wielu z nas ma kredyty. Boimy się o swoje miejsca pracy. To nie jest tylko sprawa kolei – to kwestia naszych domów, naszych rodzin. Nikt z nas nie wyobraża sobie, że za chwilę nie będzie już czego ratować – dodał.
Związek zapowiada, że protesty będą kontynuowane do środy (30 lipca) i odbywać się będą codziennie między 10.00 a 14.00. Blokady mają charakter rotacyjny – ruch będzie okresowo przepuszczany, a pojazdy uprzywilejowane i autokary przewożące dzieci
(np. wycieczki) będą przepuszczane w pierwszej kolejności.

