logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Oględziny miejsca zdarzenia w Osinach

Środa, 20 sierpnia 2025 (13:11)

Aktualizacja: Poniedziałek, 15 września 2025 (09:21)

Prokurator Okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz poinformował o rozpoczęciu oględzin miejsca zdarzenia w Osinach, gdzie w nocy spadł nieznany obiekt. Dodał, że może zaistnieć potrzeba użycia Wojsk Obrony Terytorialnej. Śledczy podejrzewają, że może to być dron wojskowy lub cywilny. Obiekt, który spadł i eksplodował pod Osinami w woj. lubelskim, to dron wojskowy, ale pozbawiony głowicy bojowej, najprawdopodobniej tzw. wabik – przekazało z kolei w środę PAP źródło zbliżone do resortu obrony. 

Jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP w źródłach zbliżonych do MON, obiekt ten był dronem wojskowym, ale pozbawionym głowicy bojowej, zawierającym jedynie niewielką ilość materiałów wybuchowych. Jak wskazano, dron był najprawdopodobniej tzw. wabikiem – czyli dronem, którego zadaniem jest angażowanie systemów obrony przeciwlotniczej i odciąganie ich „uwagi” od dronów stricte bojowych.

Po godz. 2.00 w nocy z wtorku na środę policjanci otrzymali zgłoszenie na temat „eksplozji, wybuchu”
w miejscowości Osiny w pow. łukowskim. Funkcjonariusze znaleźli na miejscu nadpalone szczątki metalowe
i plastikowe. Wskutek wybuchu w kilku domach powybijane zostały szyby.

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało w środę na portalu X, że minionej nocy nie zarejestrowano naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej ani z kierunku Ukrainy, ani Białorusi. „Informacja
o znalezieniu obiektu, który według wstępnych ocen może stanowić element starego silnika ze śmigłem, została przekazana do Centrum Operacji Powietrznych – Dowództwa Komponentu Powietrznego” – wskazało DORSZ.

Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał później
w środę, że obiekt to najprawdopodobniej dron, który się rozbił. Dodał, że trwa analiza, czy był to dron militarny,
czy przemytniczy.

Na briefingu prasowym w Osinach (pow. łukowski) prokurator okręgowy w Lublinie Grzegorz Trusiewicz przekazał, że na miejscu pracuje łącznie z nim pięciu prokuratorów, w tym z wydziału ds. wojskowych.
W oględzinach miejsca zdarzenia wezmą udział również biegli z zakresu wypadków lotniczych i materiałów wybuchowych.

– Będziemy to robić również przy wykorzystaniu specjalistycznego sprzętu, w tym m.in. dronów. Mamy zapewnienie, że jeżeli zajdzie taka konieczność – a wydaje mi się, że będzie – Wojska Obrony Terytorialnej zostaną użyte do działań w celu sprawdzenia każdego centymetra terenu, który jest w zainteresowaniu prokuratury – podkreślił prok. Trusiewicz.

Śledczy chcą zakończyć działania na miejscu zdarzenia przed zmierzchem. Będą teraz szczegółowo przeszukiwać pole kukurydzy w celu znalezienia ewentualnych elementów konstrukcji urządzenia, które spadło na ziemię.

– Mamy duże zasoby ludzkie, mamy do pomocy wojsko. Mam nadzieję, że do godzin wieczornych powinniśmy zakończyć czynności; jeśli to się nie uda, to czynności będą kontynuowane w porze nocnej lub w dniu jutrzejszym – dodał prok. Trusiewicz.

Zastrzegł, że na ten moment nie jest w stanie powiedzieć, jaki obiekt spadł na ziemię. Będzie to możliwe dopiero
po szczegółowych badaniach i opinii biegłych.

Prokurator nie wykluczył żadnej wersji zdarzeń. Istnieje – jak mówił – podejrzenie, że może to być dron wojskowy lub cywilny. – Na pierwszy rzut oka mało prawdopodobne wydaje się, żeby to był dron przemytniczy – sprecyzował.

Postępowanie prowadzone jest wstępnie w kierunku art. 163 Kodeksu karnego, czyli przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia dla życia i zdrowia człowieka.

Wcześniej wojewoda lubelski Krzysztof Komorski informował, że uszkodzone zostały trzy budynki w wyniku eksplozji niezidentyfikowanego obiektu. – Wszyscy mogą czuć się bezpiecznie. Nie ma na ten moment żadnego zagrożenia, zostało sprawdzone i zmierzone promieniowanie – powiedział wojewoda. Zapewnił również o wsparciu psychologicznym dla mieszkańców.

Z przekazanych informacji wynika, że służby zabezpieczyły obszar ok. 200-300 m kw. W miejscu eksplozji pole jest wypalone na średnicy około 8-10 metrów.

APW, PAP

NaszDziennik.pl