logo
logo

Zdjęcie: / Nasz Dziennik

Atak na kraj NATO

Piątek, 12 września 2025 (11:18)

Rosyjskie drony nad Polską to wyzwanie rzucone NATO, konieczna jest zdecydowana reakcja – piszą zachodnie media.

Podjęcie zdecydowanych działań wobec Rosji za wtargnięcie dronów w przestrzeń powietrzną Polski postuluje niemiecki „Die Welt”. Jego publicysta ocenia, że doszło nie do zwykłego naruszenia przestrzeni powietrznej, ale do wielkiej rosyjskiej prowokacji. „A w najgorszym razie był to po prostu atak na kraj NATO” – stwierdza niemiecki dziennik, dodając, że Rosja testuje granice, jak daleko może się posunąć w działaniach wobec Europy.

Zdaniem Süddeutsche Zeitung konflikt między Rosja a Zachodem staje się coraz bardziej niebezpieczny, a drony nad Polską to przejaw wojny hybrydowej wobec NATO. Ich wtargnięcie wymaga zdecydowanej rekacji ze strony Sojuszu, aby uniknąć dalszej eskalacji. „Jeżeli NATO chce zapobiec eskalacji, musi teraz jednoznacznie wyznaczyć granicę” – stwierdza gazeta, chwaląc Polskę, że zareagowała właściwie, niszcząc rosyjskie drony, a także w reakcji na zaistniałą sytuację.

O poważnej prowokacji i eskalacji wojny pisze brytyjski „Guardian”. Gazeta zwraca uwagę, że w ciągu trzech lat wojny Rosja unikała takich działań, a nagle kraje Sojuszu znalazły się w sytuacji „poważnego zdarzenia” – czytamy.

Ostro rosyjskie działania oceniają włoskie media. Ich zdaniem Putin dokonał ataku na Polskę, a wtargnięcie dronów nazwały „nalotem” i tym samym rzuceniem wyzwania NATO. „To nie tylko chodzi o Kijów, to wyzwanie wobec NATO” – stwierdza „La Repubblica”. Według „Il Messaggero” Rosja przeprowadziła swoisty eksperyment o charakterze zarówno militarnym, jak i politycznym.

Brytyjski „Times” podaje opinie analityków, w ocenie których wtargnięcie dronów pokazało luki w europejskich systemach obronnych NATO, a „brutalna rzeczywistość” jest taka, iż kraje Sojuszu dysponują ograniczonymi zasobami i przestarzałym sprzętem radarowym, nieradzącym sobie z wykrywaniem nisko lecących dronów. Poza tym „Times” wskazuje na słabą obronę powietrzną NATO na jego wschodniej flance.

 
Fancuski dziennik „Le Figaro” sugeruje NATO szybką reakcję i wysłanie dodatkowych sił na granicę polsko-
-białoruską oraz do krajów bałtyckich, co stanowiłoby jasny komunikat, iż „każde wrogie działanie spotka się z odpowiedzią” – zaznacza „Le Figaro”.

Rosja „przekracza czerwoną linię, rozszerzając na terytorium NATO ingerencje militarne dotąd ograniczone do Ukrainy”. W ten sposób chce wybadać zdolność NATO. Gazeta zwraca uwagę, że ostrzeżenia przed takimi działaniami ze strony Rosji były kierowane przez zachodnie wywiady.

Najbardziej obawiano się takich działań wobec krajów bałtyckich, tymczasem, jak wskazuje „Le Figaro”, stało się to wobec „kluczowego" kraju Sojuszu na wschodzie, jakim jest Polska.

„Süddeutsche Zeitung” spekuluje, czy Putin nie liczy na zdecydowane działania ze strony krajów zachodniej Europy, a także zdystansowanie prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. „Le Figaro" zauważa, że kraje zachodnie nękane są wewnętrznymi kryzysami, a Rosja doskonale potrafi to wykorzystywać do swoich celów. Francuski dziennik pyta też, jak zareaguje Trump po niedawnym spotkaniu z polskim prezydentem Karolem Nawrockim.

W ocenie „Die Welt” Europa w razie konieczności musi być gotowa na poskramianie wojennych zapędów Putina także bez USA. I należy szybko w tym zakresie przygotwać właściwe instrumenty. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” ocenił, że „po ataku dronów na Polskę Waszyngton długo milczał”. Co dla Putina oznacza, że może sobie pozwolić na więcej.

Amerykańskie media twierdzą, że pojawienie się rosyjskich dronów nad Polską świadczy o wykorzystywaniu przez Putina słabości Trumpa. Zmierza też w kierunku testowania jedności w NATO. Dlatego stwierdzają, że Zachód nie może okazywać słabości w obliczu takich działań Rosji.

„Washington Post” i „Wall Street Journal” oceniają, że po spotkaniu Trumpa i Putina na Alasce nastąpiło wzmożenie ataków na Ukrainę, a przywódca Rosji uznał, że może eskalować swoje działania. „WSJ” zwraca uwagę, że w Polsce stacjonuje 10 tys. żołnierzy USA i wtargnięcie rosyjskich dronów niesie także bezpośrednie zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych.

Dlatego też w komentarzu „New York Times” mowa jest o konieczności odpowiedzenia na działania Rosji w celu zapobieżenia przyszłym atakom. Gazeta podkreśla, że nie można „pozostawać przy słowach, nawet gdy zagrożeniem jest eskalacja z użyciem broni atomowej”. Dalej pojawiają się postulaty większej pomocy dla Ukrainy w zakresie danych wywiadowczych i sprzętu wojskowego. Jak również bezpośredniej pomocy finansowej na zakup broni.

 

 

Zenon Baranowski, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl