Prof. dr hab. Mieczysław Ryba, historyk, kierownik Katedry Historii Systemów Politycznych XIX i XX w. Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II
Instytut Pamięci Narodowej zrobił bardzo wiele, by upamiętnić rotmistrza Witolda Pileckiego. Pokazywał go wielokrotnie jako absolutny przykład i wzór do naśladowania. Przypomnę, że powstała specjalna strona internetowa o rotmistrzu. Z kolei album opisywany w tygodniku „Polityka” wręcz gloryfikuje jego osobę.
Próba rzekomej analizy IPN-owskiego albumu to szukanie dziury w całym. Dokładnie ilustruje pewne zamiary i cele środowisk, którym ta piękna historia narodowa – ukazująca walkę przeciwko dwóm totalitaryzmom – nie jest na rękę.
Dlaczego? Obala bowiem mit Polaków i Polski sprzedajnej, antysemickiej i ksenofobicznej. Profesjonalni historycy zajmujący się osobą rotmistrza Pileckiego w żaden sposób nie kwestionowali jego bohaterstwa i honoru. Wyrywkowe czytanie akt śledczych przez ludzi, którzy nie do końca znają się na temacie, niczego nie dowodzi.
Zwróćmy uwagę, że atak na rotmistrza Pileckiego zbiegł się ze 112. rocznicą jego urodzin, którą obchodziliśmy w miniony poniedziałek. Przez Polskę przeszły marsze upamiętniające jego osobę. Rotmistrz Pilecki staje się postacią niezwykle symboliczną dla kręgów patriotycznych. Organizowano wiele konferencji i spotkań poświęconych rotmistrzowi. W tym należy upatrywać głównych powodów takiej publikacji czy dyskusji, które miałyby sens na poziomie akademickim.
W sytuacji, kiedy postać jest naprawdę chwalebna i godna naśladowania, tego typu publikacje mają na celu zasiać zamęt w umysłach obywateli.

