Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec Michała Wosia.
Śledczy postawili byłemu wiceministrowi sprawiedliwości, dziś posłowi PiS, poważne zarzuty – przekroczenie uprawnień
i niedopełnienie obowiązków w związku
z przekazaniem 25 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości na zakup systemu Pegasus. Dla opinii publicznej wygląda to jak sprawa o dużym ciężarze gatunkowym, ale czy rzeczywiście tak jest?
– To klasyczny przykład zarzutów, które – mimo poważnego tonu – nie trzymają się logiki. Przede wszystkim należy zacząć od podstaw: z Funduszu Sprawiedliwości można było finansować zakup takiego narzędzia jak Pegasus. Ale nawet jeśli przyjąć – dla dobra dyskusji – błędną interpretację prokuratury, że nie można było, to i tak cała konstrukcja oskarżenia rozsypuje się
w pył. Dlaczego? Bo mamy do czynienia z absurdem prawnym: prokuratura utrzymuje, że ktoś „przywłaszczył sobie” środki należące do Skarbu Państwa po to, by kupić coś… dla tego samego Skarbu Państwa. Czyli – jakby to ująć obrazowo – państwo miałoby okraść samo siebie.
To brzmi groteskowo, ale dokładnie na tym opiera się ten zarzut. Tego się po prostu nie da obronić ani prawnie, ani logicznie. Cała sprawa została więc skrojona pod przekaz polityczny, nie pod realne podstawy faktyczne. Chodzi
o efekt medialny, o wytworzenie wrażenia „afery”, która dobrze brzmi w nagłówkach. W rzeczywistości, jeśli spojrzymy na to chłodnym okiem, zarzut ten nie
powinien w ogóle ujrzeć światła dziennego. Jest wadliwy konstrukcyjnie, wewnętrznie sprzeczny i nadużywa pojęć prawa karnego w celach czysto wizerunkowych. Takich przypadków w polskiej polityce widzieliśmy już wiele.
Z tą różnicą, że tu absurd osiągnął poziom niemal podręcznikowy?
– Tu nie ma mowy o żadnym realnym przestępstwie,
bo z formalnego punktu widzenia wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Zakup był legalny, jasny w swojej konstrukcji i uzasadniony potrzebą państwa. Równie chybione jest odwoływanie się przez prokuraturę
do artykułu 231 Kodeksu karnego, który mówi
o przekroczeniu uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Tam podstawowym warunkiem jest wystąpienie szkody.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

