logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Kustosz pamięci o rzezi wołyńskiej

Niedziela, 14 grudnia 2025 (15:35)

Aktualizacja: Poniedziałek, 15 grudnia 2025 (08:04)

Zmarł Władysław Siemaszko, żołnierz Armii Krajowej, pionier w badaniach nad historią ukraińskiego ludobójstwa na Polakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. 

 

Urodził się w Kurytybie w Brazylii 8 czerwca 1919 r., a jego życie i doświadczenia stanowią świadectwo historii, które wciąż pozostaje nieocenione. Był świadkiem okrucieństw II wojny światowej. W latach 1942-1944 walczył w Armii Krajowej jako oficer 27. Wołyńskiej Dywizji Piechoty. – Walczył o wolną Polskę, stawiał czoła ukraińskim nacjonalistom, sowieckim zbrodniarzom i doświadczył na własne oczy bestialstwa, które pozostawiło niezatarty ślad w historii Kresów – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Michał Siekierka, wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów.

Był więźniem NKWD. W styczniu 1940 r. został zaprzysiężony w ramach Okręgu Wołyń Związku Walki Zbrojnej, gdzie zajmował się wywiadem, głównie gromadząc informacje o prześladowaniach ludności polskiej przez Sowietów. Aresztowano go 21 maja 1940 r. w Werbie, wsi w powiecie włodzimierskim. Zaraz potem represje dotknęły jego najbliższą rodzinę: mama z jego siostrą i jej mężem zostali deportowani do Kazachstanu. 6 listopada 1940 r. w więzieniu w Łucku odbyła się jego rozprawa sądowa. – Rozprawa sądowa, jeśli to tak można nazwać, trwała dwa dni. Mieliśmy obrońców z urzędu, którzy nie przedstawiali argumentów korzystnych dla oskarżonych. Był to zbiorowy proces, a więc wszyscy oskarżeni znajdowali się na sali razem. Każdego przesłuchiwano. Ja odmówiłem zeznań, motywując to tym, że nie mają prawa nas sądzić, ponieważ jesteśmy obywatelami polskimi. Sąd składający się z 3 osób był tym rozwścieczony – wspominał po latach Władysław Siemaszko. Tego dnia wraz z nim sądzono 33 członków Związku Walki Zbrojnej z Włodzimierza Wołyńskiego.

Aż 13 osób skazano na karę śmierci – wśród nich był Władysław Siemaszko. W celi śmierci przebywał 6 miesięcy, w niej też wziął ślub. I wydarzył się cud – jemu i jego żonie zamieniono karę śmierci na 10 lat łagrów. Nigdy jednak tego wyroku nie wykonano. Z więzienia NKWD został wypuszczony po zajęciu go przez Niem-
ców tuż po agresji III Rzeszy na Związek Sowiecki. – O takich ludziach jak Władysław Siemaszko mawia się „człowiek instytucja”. Od razu też kojarzy się z polską mądrością narodową: Pan Bóg nie spieszy się z zabieraniem do domu Ojca tych, co mają na ziemskim padole jeszcze coś do zrobienia. Władysław Siemaszko był jednym z najstarszych żyjących mężczyzn w Polsce, bo ciągle miał jeszcze zadania do wykonania, na czym Panu Bogu zależało – wspomina zmarłego w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Piotr Szubarczyk, publicysta historyczny.

Dał świadectwo prawdzie

Władysław Siemaszko przez całe swoje życie bronił nie tylko dobrego imienia Armii Krajowej, lecz także pamięci Polaków zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów.
– Dokonał rzeczy fundamentalnej: przywrócił pamięć o ludobójstwie, które przez dziesięciolecia pozostawało na marginesie oficjalnej narracji albo znikało z niej całkowicie – przypomina dr Krzysztof Kawęcki, historyk, politolog.

To była tytaniczna praca, żmudne dokumentowanie relacji, porządkowanie faktów, konfrontowanie świadectw, często wbrew politycznym i społecznym nastrojom. – Jego wysiłek, później kontynuowany przez córkę Ewę Siemaszko, pokazuje dobitnie, jak wielką rolę może odegrać zaangażowanie jednej osoby w dawaniu świadectwa prawdzie – akcentuje dr Krzysztof Kawęcki. Władysław Siemaszko i postacie jego formatu zastępowali instytucje państwowe, które przez lata wykonywały swoje obowiązki w sposób niewystarczający albo wręcz uchylały się od nich.

Jego śmierć to ogromna strata dla całego środowiska kresowego. – Choć w tym środowisku czasami pojawiały się różnice zdań – niektórzy działali szybciej, inni wolniej, niektórzy byli bardziej krytyczni wobec pewnych decyzji – to Władysław Siemaszko pozostawał niekwestionowanym autorytetem dla wszystkich, którzy poczuwają się do zachowania dziedzictwa Kresów – konstatuje dr Michał Siekierka.

I właśnie trudno wyobrazić sobie badania nad tragedią wołyńską bez wieloletniej, mrówczej pracy pana Władysława i jego córki Ewy Siemaszko.
– Ojciec i córka nie tylko zgromadzili imponującą faktografię ludobójstwa wołyńskiego, obejmującą zbrodnie ukraińskie na Polakach w prawie dwóch tysiącach miejscowości, zwłaszcza w pomnikowej pracy: „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-
-1945”, ale też uczyli nas, jak patrzeć na tę tragedię, by uchronić się przed nienawiścią, ale żeby nie ulec pokusie łatwego przebaczania w imię bieżących interesów politycznych – wskazuje Piotr Szubarczyk.

W 1945 r. Władysław Siemaszko ponownie został aresztowany przez NKWD. Następnie przekazano go już władzom komunistycznym w Polsce.
– Więziono go w komunistycznym piekle na Zamku Lubelskim, poznał też Wronki. Po tym wszystkim miał jeszcze na tyle silnej woli, by ukończyć studia na Uniwersytecie Jagiellońskim i by służyć polskiej pamięci narodowej jako jej wierny kustosz – podkreśla Piotr Szubarczyk.

To była osoba, która zawsze pozostanie symbolem. – Osobiście miałem okazję spotkać pana Władysława – wspomina dr Michał Siekierka. – Zapisał się w mojej pamięci jako człowiek pełen godności, wyważony, postać niemal pomnikowa, której autorytet był oczywisty dla wszystkich. To jedna z tych osób, która gdy się pojawia w danym miejscu, każdy od razu czuje do niej ogromny szacunek. On to po prostu miał – zwraca uwagę wiceprezes Stowarzyszenia Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Mimo upływu lat działalność Władysława Siemaszki wciąż pozostaje dla środowiska kresowego punktem odniesienia, symbolem pamięci, odwagi i niezłomności w walce o prawdę historyczną.

Władysław Siemaszko zmarł 11 grudnia 2025 r. Uroczystości pogrzebowe odbędą się w najbliższy czwartek. O godz. 13.00 w katedrze polowej Wojska Polskiego odprawiona zostanie Msza św., a o godz. 15.00 pożegnanie na Powązkach Wojskowych. – Odpoczywaj po trudach długiego i pięknego życia w pokoju! – podsumowuje Piotr Szubarczyk. 

 

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl