logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Mateusz Marek/ Nasz Dziennik

Dramat współczesnego świata

Poniedziałek, 5 stycznia 2026 (08:46)

Aktualizacja: Poniedziałek, 5 stycznia 2026 (08:49)

Miniony rok przyniósł kolejny krwawy rekord aborcyjny. O niemal 300 tys. – w porównaniu z 2024 r. – wzrosła liczba aborcji na świecie.

W ten sposób zabito – według oficjalnych danych – 45,4 mln dzieci w łonach matek. To o 700 tys. więcej niż w 2023 r. i 1 mln więcej niż w 2022 r. Ta porażająca liczba: 45,4 mln dzieci, to tyle, ile wynosi ludność Argentyny. A jak wskazują eksperci, to jedynie czubek góry lodowej, bo przecież gros śmiertelnych procedur nigdzie nie jest rejestrowanych. Trudno też doszacować, ile sprzedano pigułek aborcyjnych, które w wielu krajach, jak np. w Polsce, rozprowadzanych jest nielegalnie. – Mimo że mówimy o zabijaniu dzieci nienarodzonych, to w wielu krajach na świecie to zabijanie w świetle prawa jest dozwolone. Mało tego, trend jest wzrostowy i utrzymuje się od wielu lat. Dzieje się tak m.in. dlatego, że na państwach, które chronią życie, wymusza się aborcję. A pamiętajmy, że prawo jest regulatorem kształtowania sumień. Gdyby prawo nie zezwalało na aborcję, to nie mielibyśmy tak przerażających danych. Dlatego odpowiedzialność za rzeź dzieci nienarodzonych spada na władze instytucji państw, które przyzwalają na nią i ją legalizują – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prof. Marcin Warchoł, poseł PiS, prawnik, były minister sprawiedliwości.

 

Drodzy Czytelnicy, świat podąża za lewacką ideologią, która akceptuje mordowanie nienarodzonych dzieci. Więcej na ten temat i na inne ważne dla naszego kraju sprawy można przeczytać TUTAJ oraz w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika”.

 

Urszula Wróbel, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik