Mama Piotra, pani Magdalena, z wielkim wzruszeniem i jednocześnie podziwem mówi mi, że od samego początku, od momentu nieszczęśliwego upadku, w Piotrku jest niesamowita chęć do życia. – Mimo ogromnego bólu, który odczuwał po operacjach, świadomości tego, że stracił obie nogi, on cały czas myśli pozytywnie. Ma ogromną siłę i chęć do życia. Tym optymizmem dzieli się z nami. To niesamowite, że już w tym pierwszym momencie to on nas wspierał, to on dodawał nam otuchy i to on podtrzymywał nas na duchu – przyznaje pani Magdalena.
Do wypadku doszło późnym wieczorem, po 22.00. Piotr wpadł między peron a odjeżdżający pociąg, który – ruszając z przystanku – zmiażdżył mu nogi.
Drogi Czytelniku! Więcej warto przeczytać w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedaży prasy lub w wersji elektronicznej TUTAJ.
Zapraszamy!

