Informacja o tym, że w strukturach Ministerstwa Obrony Narodowej przez lata mógł działać agent obcego wywiadu, cywil pracujący tam od połowy lat 90. XX wieku, była dla Pana zaskoczeniem?
– Tak, to była informacja absolutnie zaskakująca. Jeśli rzeczywiście mówimy o człowieku, który funkcjonował w Ministerstwie Obrony Narodowej przez blisko trzy dekady, od połowy lat 90., to nie jest to incydent, tylko sygnał alarmowy. Dotychczas nie pojawiały się sygnały o tego typu przypadkach.
Zatrzymany to pracownik cywilny Departamentu Strategii Planowania Obronnego MON. Jak realnie wygląda jego miejsce w strukturze resortu? Taka osoba mogła mieć dostęp do informacji skrajnie istotnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa?
– Dostęp do najbardziej wrażliwych informacji, tych naprawdę krytycznych dla bezpieczeństwa państwa, ma w Ministerstwie Obrony Narodowej bardzo wąskie grono ludzi. Mówimy przede wszystkim o strukturach zajmujących się ochroną informacji niejawnych.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

