logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Sprzeciw rodziców

Poniedziałek, 9 lutego 2026 (10:33)

Aktualizacja: Wtorek, 10 lutego 2026 (09:45)

Już teraz rodzice mogą złożyć w szkole oświadczenie ws. sprzeciwu wobec stosowania względem uczniów tzw. „systemu oceny funkcjonalnej”.

Inicjatywa ta powstała dzięki zaangażowaniu Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS). Jak podkreślają eksperci, system ten nie tylko nie jest skuteczny, ale też stwarza wiele zagrożeń i prowadzi do destabilizacji polskiej edukacji. Sprawa ta niepokoi zarówno nauczycieli, jak i rodziców, a inicjatywa, która powstała w celu ochrony polskiej szkoły, cieszy całe środowisko troszczące się o dobro uczniów.

– Czytelnicy portalu PolskieForumRodzicow.pl prosili o to oświadczenie, pisali w tej sprawie do redakcji i w komentarzach pod materiałami – informuje Elżbieta Lachman z KROPS, wskazując na ogromne oburzenie tą sprawą rodziców, którzy nie zgadzają się na kolejne niebezpieczne plany Ministerstwa Edukacji Narodowej.
– Należy podkreślić, że rodzice, którzy dowiedzieli się o tych zamiarach i zagłębili w temat oceny funkcjonalnej, wyrazili swoje oburzenie i niezgodę. Sygnały te do nas docierały w ogromnej liczbie. Wpłynęło mnóstwo pytań, co można zrobić, by dziecko nie było objęte oceną funkcjonalną. Stąd ta inicjatywa. To już nie tylko głos zaniepokojonych nauczycieli, ale przede wszystkim rodziców – akcentuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”.

Jak precyzuje nasza rozmówczyni, temat oceny funkcjonalnej wywodzi się i ściśle powiązany jest z kolejnym szkodliwym, narzuconym przez MEN rozwiązaniem, jakim jest tzw. edukacja włączająca, która polega na włączaniu do klas uczniów z określonymi dysfunkcjami, co ostatecznie prowadzi do spadku efektywności w nauce uczniów w całej klasie. – Do takich klas trafiają dzieci nie tylko z dysfunkcjami i ze specjalnymi potrzebami, ale również z przeszłością kryminalną. Nauczyciele głośno podkreślają, że taka edukacja nie działa! Powoduje natomiast drastyczne obniżenie poziomu nauczania. Nauczyciele muszą dostosowywać program pod słabszego ucznia, sami czując się przebodźcowani po kontakcie z uczniem, który m.in. ma ADHD. Wpływa to nie tylko na poziom edukacji pozostałych uczniów, ale też na kondycję psychiczną samych nauczycieli – tłumaczy Elżbieta Lachman, dodając, że wszystko to prowadzi do narzucenia tzw. systemu oceny funkcjonalnej, której mają podlegać nie tylko dysfunkcyjni uczniowie, ale wszyscy, tym samym nie pytając rodziców o zdanie. Sam „system oceny funkcjonalnej” jest szeroko krytykowany, ponieważ nie jest opisem postępów w nauce, a w rzeczywistości sprowadza się do inwigilacji i niezdrowej kontroli nie tylko samych dzieci, ale również ich rodziców. – Wywodzi się on ze szkół specjalnych, gdzie opisywane są zachowania ucznia, ale i jego relacje rodzinne, z sąsiadami czy rówieśnikami. Pozwoli nie tylko na wgląd w życie prywatne milionów polskich rodzin pracownikom szkoły czy ministerstwu, ale również na dysponowanie tymi wrażliwymi danymi przez „partnerów”, którzy mają „wspierać” cele ministerstwa. W jaki sposób ma się to odbywać? Czy te dane nie wyciekną do Brukseli? Ani rodzice, ani nauczyciele tego nie wiedzą – alarmuje Elżbieta Lachman.

Zdaniem dr. Andrzeja Mazana, pedagoga, wszystkie obecnie podejmowane przez MEN działania, również te związane z tzw. edukacją włączającą i oceną funkcjonalną, są oburzające, ponieważ w każdym z tych przypadków następują bez konsultacji i zgody rodziców i nauczycieli.
– W tej sytuacji mamy do czynienia z przemocową władzą, która prowadzona jest przez MEN. Barbara Nowacka wprowadza arbitralnie swoje rozwiązania, wykorzystując instytucje państwowe bez konsultacji z rodzicami, nauczycielami i ekspertami, ponadto z pominięciem realnej troski o uczniów – komentuje pedagog, dodając, że w tej sytuacji mamy do czynienia również z odbieraniem osobowej godności ucznia i sprowadzaniem go do rangi narzędzia w celu osiągnięcia niebezpiecznych celów.
– Dziecko w tym momencie poprzez „ocenę funkcjonalną” staje się własnością nie szkoły, ale państwa. Szkoła natomiast, zamiast być instytucją służącą rozwojowi dziecka, przekazującą wiedzę i wartości, staje się miejscem indoktrynacji. Dziecko w tym momencie pozostaje pod ciągłą kontrolą, placówka wchodzi w życie prywatne jego i jego rodziców. W tym momencie każda rodzina staje się środowiskiem „podejrzanym”, co podważa jej kompetencje i prawa – wskazuje dr Andrzej Mazan, podkreślając, że w dalszym ciągu mamy do czynienia nie tylko z łamaniem praw rodziny jako instytucji, ale też samych rodziców, którzy nieustannie są pomijani i marginalizowani przez MEN. – Mamy do czynienia z łamaniem wszelkich praw człowieka, ale również Konstytucji, która gwarantuje prawa rodziców do wychowania i kształtowania swoich dzieci. Te prawa nagminnie są łamane, zarówno jeśli chodzi o tzw. edukację zdrowotną, ograniczanie lekcji religii w szkołach czy kolejne wspomniane niebezpieczne plany MEN – określa dr Andrzej Mazan – apelując do rodziców o przeciwstawienie się tym bezprawnie wywieranym naciskom.  

Jak zaznacza Elżbieta Lachman, temat ten jest niezwykle ważny w kontekście rosnących problemów z poziomem edukacji w Polsce. – „Edukacja włączająca” oraz „ocena funkcjonalna” są rakiem zżerającym polską szkołę. Polacy muszą zdawać sobie sprawę, że obecnie mierzymy się z drastycznym obniżeniem poziomu nauczania. Pierwszy raz od wielu dekad nasze dzieci w dorosłym życiu będą biedniejsze od swoich rodziców, ponieważ ich poziom wiedzy i wykształcenia będzie drastycznie niższy. Obecnie szkoła pozbawia dzieci wiedzy. Szkoła zamienia się z placówki przekazującej wiedzę na placówkę opiekuńczą. Nie dopuśćmy do tego – apeluje członek KROPS, zachęcając rodziców do złożenia w szkole oświadczenia ws. odrzucenia „oceny funkcjonalnej”, które można pobrać na stroniePolskieForumRodzicow.pl.

 

Zofia Sońta, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl