logo
logo
zdjęcie

Prof. Paweł Skrzydlewski

Jak jest rzeczywiście?

Środa, 4 marca 2026 (09:58)

Mówi się dużo, że Niemcy nie posiadają dziś silnej armii ani zdolności do jej zbudowania, ponieważ obrali gospodarkę opartą na odnawialnych źródłach energii. Mówi się również, że po II wojnie światowej, przeżywając traumę porażki (a nie traumę swych ludobójczych zbrodni!), zmienili się i postanowili pokojowo współistnieć w zjednoczonej wspólnocie europejskiej, traktując wszystkich po partnersku, szanując prawa narodów. Mówi się także, że zarówno w państwie niemieckim, jak i społeczności niemieckiej nastąpiło szerokie otwarcie na świat innych ludzi i narodów, kultur, co czyni z nich nawet „normalnych ludzi”.

Mówi się wiele, ale co jest prawdą, jaka jest rzeczywistość Niemiec? Czy wyczerpuje się ona w życiu gospodarczym i politycznych gestach, narracjach?

Jeśli mamy choć odrobinę znajomości historii i choć trochę szacunku do doświadczenia, jeśli nie straciliśmy zdolności do używania rozumu z racji poprawności politycznej – to musimy się obawiać Niemców, a przede wszystkim ich planów wobec nas i Europy. One nie zmieniły się od setek lat. Odnajdziemy ich treść u Jana Falkenberga, Fryderyka II, króla Prus, Bismarcka i Hitlera. Ostatnio także w wystąpieniach kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który obwieszcza światu „misję pokoju i bezpieczeństwa” opartą na współpracy z Rosją – Rosją, którą traktuje jako „europejski kraj” i „największego swego sąsiada”. W jego przekonaniu dzięki handlowi, współpracy gospodarczej, energetycznej z Rosją nastąpi rozwój nie tylko Niemiec, lecz także UE, a w całej Europie zapanują bezpieczeństwo i pokój. Oczywiście tej współpracy mają służyć „polityka zrównoważonego rozwoju”, tzw. umowa z Mercosurem oraz usunięcie wielu przeszkód leżących między Niemcami a Rosją. Trzeba również odciąć się od USA.

Tymi przeszkodami dla kanclerza są przede wszystkim suwerenne, narodowe państwa prowadzące politykę nakierowaną na realizację interesu własnego, nie zaś niemieckiego. Po pokonaniu tych „przeszkód” można spodziewać się pokoju i bezpieczeństwa. Na razie, zanim ten pokój nastąpi, podpowiada się nam, że powinniśmy mocno się zadłużyć, na jakieś 45 lat, po to, by kupować broń od Europy, by nie tylko umocnić europejskie zdolności produkcyjne broni, ale także by dzięki temu móc wesprzeć walczącą Ukrainę. A zatem czy mamy pożyczać pieniądze od światowych banksterów, by wzmocnić wojnę na Ukrainie i rozwinąć niemiecki przemysł zbrojeniowy?

Nie bez przyczyny na terenie Niemiec wciąż stacjonują żołnierze z USA. Trzeba mieć nadzieję, że będą tam długo, bardzo długo – tak długo, jak to będzie konieczne, jak długo w niemieckich głowach i sercach będzie brzmieć ich hymn państwowy, głoszący, że „Niemcy, Niemcy ponad wszystko, / Ponad wszystko na świecie”. Hymn ten przecież przypomina im, że ich kraina życia rozciąga się „od Mozy aż po Niemen” – czyli dla nich obok Rosji!

Zrozummy wreszcie: dla większości Niemców nie ma Polski i innych narodów, jest tylko miłość własna, a ona co pewien czas nie tylko odbiera Niemcom rozum, ale też czyni z nich ludobójców i największych zbrodniarzy.

Prof. Paweł Skrzydlewski

Nasz Dziennik