logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Sprzeciw wobec obowiązkowych zajęć z „edukacji zdrowotnej”

Piątek, 20 marca 2026 (13:58)

Aktualizacja: Piątek, 20 marca 2026 (14:38)

Tysiące rodziców protestuje przeciwko rozważanemu
przez rząd wprowadzeniu obligatoryjności zajęć
z „edukacji zdrowotnej”. To ostatni moment na to,
by wyrazić swój sprzeciw – alarmuje Grupa Proelio.

Przedstawiciele ministerstwa edukacji deklarują,
że „edukacja zdrowotna” od września może być przedmiotem obowiązkowym w polskich szkołach,
a decyzja w tej sprawie ma zapaść do końca marca. 

Przeciwko tym planom protestuje fundacja Grupa Proelio, która przygotowała apel „NIE dla obowiązkowej »edukacji zdrowotnej«”. W ciągu kilku dni podpisało się pod nim
10 tys. osób.

„Apelujemy do Minister Edukacji o poszanowanie gwarantowanych przez Konstytucję praw rodziców
i pozostawienie »edukacji zdrowotnej« jako przedmiotu nieobowiązkowego. Wbrew medialnej narracji, zajęcia
z »edukacji zdrowotnej« nie przekazują jedynie wiedzy medycznej, ale podejmują tematykę dotyczącą najbardziej fundamentalnych wartości. Podstawa programowa obejmuje kwestie związane m.in. z seksualnością, relacjami i rodziną. Podejmowane są one w duchu sprzecznym z wartościami, w których wielu rodziców chce wychowywać dzieci. Z tego powodu dzieci nie mogą być zmuszane do uczestnictwa w nich bez zgody rodziców. Stanowiłoby to radykalne naruszenie art. 48 Konstytucji gwarantującego rodzicom prawo do wychowywania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami” – przekonuje Zbigniew Kaliszuk, autor apelu. 

Wątek ten rozwinięty jest w treści apelu. „Podstawy programowe »edukacji zdrowotnej« zawierają zapisy,
które rodzą poważne obawy, że dzieciom przekazywane będą treści, które wielu rodziców uznaje za szkodliwe
i sprzeczne z wartościami, w których chcą wychowywać dzieci.

Dotychczas, w ramach wychowania do życia w rodzinie ramą nauczania tematyki seksualności była rodzina,
a kryterium oceny aktywności seksualnej – miłość i trwały związek poświadczony przysięgą małżeńską. Tymczasem
w podstawie programowej »edukacji zdrowotnej« pojęcia: »rodzina«, »małżeństwo«, »macierzyństwo«, »ojcostwo«, praktycznie nie występują, a jak już się pojawiają,
to niekoniecznie w pozytywnym kontekście. Ramą nauczania w »edukacji zdrowotnej« jest zdrowie seksualne, a w zasadzie ukrywająca się za tym hasłem przyjemność seksualna. Kryterium oceny aktywności seksualnej jest jedynie »świadoma zgoda«. W podstawie programowej dla szkół ponadpodstawowych wprost zrezygnowano z uczenia odpowiedzialności i mówienia
o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej, takie treści przewidziane są jedynie w podstawie dla szkól podstawowych (zostały dodane po protestach rodziców).

Odrywanie seksualności od kontekstu małżeństwa, rodziny i trwałej miłości stoi w sprzeczności z systemem wartości, w którym wielu rodziców chce wychować dzieci. Przekazywanie młodzieży, że współżycie seksualne jest akceptowalne, byle było świadome i dobrowolne, a taki wydźwięk ma rezygnacja z mówienia o szkodliwości przedwczesnej inicjacji seksualnej i akcentowanie »świadomej zgody« jako jedynego wymagania dotyczącego aktywności seksualnej, jest jednocześnie antywychowawcze. Jakakolwiek aktywność seksualna
w nastoletnim wieku jest szkodliwa. Prowadzić może
nie tylko do niechcianych ciąż, ale też do bardzo szkodliwych konsekwencji duchowych, moralnych, psychicznych i społecznych oraz utrudniać będzie budowanie szczęśliwych rodzin i wiernych małżeństw
w przyszłości. 

Obawy wzbudza także omawianie podczas zajęć zagadnień dotyczących orientacji seksualnej, tożsamości płciowej, aborcji, in vitro czy antykoncepcji. Tematy te są przedmiotem bardzo burzliwej debaty publicznej
i dzielą społeczeństwo. Szkoła nie może narzucać
dzieciom światopoglądu wbrew rodzicom”.

Zbigniew Kaliszuk dodaje, że dyskutowane przez ministerstwo wyłączenie obligatoryjności komponentu dotyczącego seksualności nie rozwiązałoby problemu. „Część budzących obawy treści zostało sformułowanych
w podstawie programowej w innych obszarach niż »zdrowie seksualne« – w szczególności dział »zdrowie społeczne« porusza wiele zagadnień dotyczących rodziny
i rozwijania relacji. Ponadto uczniowie, którzy zostaliby wypisani przez rodziców z części o zdrowiu seksualnym, byliby narażeni na marnowanie czasu (»okienka« między zajęciami) oraz stygmatyzację koleżeńską. Jedynym kompromisem, który można byłoby rozważyć, byłoby wykluczenie z podstawy programowej wszystkich zagadnień dotyczących sfery wartości i skupienie się
w ramach przedmiotu wyłącznie na kwestiach faktycznie dotyczących zdrowia: zdrowia fizycznego, higieny, odżywiania i aktywności fizycznej. Podstawa programowa musiałaby zaś zostać uzgodniona z rodzicami reprezentującymi różną wrażliwość, wartości i poglądy”.

Apel „NIE dla obowiązkowej »edukacji zdrowotnej«” jest kolejnym apelem przygotowanym przez fundację Grupa Proelio dotyczącym tego tematu. Zanim przedmiot został wprowadzony do szkół fundacja przygotowała apel „NIE dla deprawacji seksualnej w szkołach”, pod którym podpisało się 97 tys. osób. Apel złożony został w ramach konsultacji publicznych i przyczynił się do tego, że „edukacja zdrowotna” w roku 2025/2026 jest nieobowiązkowa. 

„Ogromny społeczny sprzeciw raz już powstrzymał
plany rządu. Wierzę, że możemy to powtórzyć, ale znowu potrzebna jest mobilizacja społeczna. To ostatni moment na to, by wyrazić protest” – akcentuje Zbigniew Kaliszuk.

Apel „NIE dla obowiązkowej »edukacji zdrowotnej«”
można podpisać TUTAJ.

AB, KAI

NaszDziennik.pl