logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Pęka zmowa milczenia

Środa, 8 kwietnia 2026 (11:35)

Rozmowa z dr. Marcinem Romanowskim, posłem Prawa i Sprawiedliwości, byłym wiceministrem sprawiedliwości

Od lat zajmuje się Pan ochroną dzieci i osób doświadczonych przemocą – w tym seksualną. Czy informacja o ujawnionej w Kłodzku sprawie dotyczącej przestępstw o charakterze pedofilskim i zoofilskim była dla Pana wstrząsem?

– Przez lata pracy nad legislacją chroniącą najsłabszych miałem też okazję współpracować z ekspertami pracującymi na pierwszej linii walki z najbrutalniejszą pedofilią oraz nadzorować przygotowanie raportów z analizy akt. Niewiele jest więc w stanie mnie zaskoczyć, ale to, co wychodzi na światło dzienne w sprawie Kłodzka, jest rzeczywiście wstrząsające. Porażające jest jednak przede wszystkim to, że mamy do czynienia z próbą zamiatania sprawy pod dywan, z chowaniem głowy w piasek przez czołowych polityków Koalicji Obywatelskiej. Okazuje się, że przez lata ci zwyrodnialcy skazani już w pierwszej instancji za te potworne zbrodnie cieszyli się politycznym parasolem ochronnym PO. Media ujawniają kolejne powiązania: Siemoniak, Tusk, Trzaskowski. A bezpośrednia promotorka skazanej za pedofilię działaczki PO – wicemarszałek Sejmu Wielichowska, protegowana Tuska – milczy. To wszystko pokazuje, że przed nami jeszcze wiele rewelacji – zarówno w tej sprawie, jak i w innych skandalach pedofilskich z politykami partii Tuska w roli głównej.

Sprawa ta może mieć istotne konsekwencje polityczne dla Koalicji Obywatelskiej?

– Widać, że zaczyna pękać zmowa milczenia. Coraz więcej ludzi ma odwagę mówić o przestępczej działalności polityków różnych szczebli o tej ciemnej, przestępczej stronie „uśmiechniętej” partii. Określenie „Pedofilia Obywatelska”, które stało się jednym z najpopularniejszych hashtagów na polskim X, nie wzięło się z jednego przypadku. Bo fakty są jednoznaczne. Gdy Zbigniew Ziobro wprowadzał surowsze kary – nawet dożywocie za gwałt na dziecku – Platforma była przeciw. Tak samo gdy znoszono lub wydłużano przedawnienie dla najcięższych przestępstw seksualnych wobec dzieci – sprzeciw. Wyliczać można długo. Nawet kiedy zagłosowali za ustawą Kamilka, skończyło się na jednym akcie i pustych deklaracjach. Bo kiedy przychodzi do jej wdrażania – nagle zaangażowania nie ma. To pokazuje cynizm i hipokryzję, które Polacy coraz wyraźniej dostrzegają, mimo rządowej propagandy i zmowy milczenia w prorządowych mediach. Korupcja, pedofilia i inne patologie to nie pojedyncze przypadki, lecz problem o charakterze strukturalnym w partii Tuska. Oczywiście prawomocne skazanie w tego typu sprawach to proces skomplikowany i długotrwały. W mojej ocenie znacznie prościej więc będzie wysłać ludzi Tuska do więzienia za przestępczość urzędniczą i działania przeciwko państwu, gdzie dowody w wielu przypadkach leżą na stole i obciążają posłów „koalicji 13 grudnia”, ministrów i wysokich urzędników. W pierwszej kolejności konieczne jest oczyszczenie prokuratury i sądów, a zatem zdecydowane zwycięstwo sił patriotycznych, bo inaczej znów zwyciężą zwolennicy „grubej kreski” i fałszywego pojednania.

 

W cieniu tej sprawy pozostaje dramat dzieci, które przez lata doświadczały krzywdy. Z czego, Pana zdaniem, wynika stosunkowo niewielka obecność tego wątku w debacie publicznej? Jako społeczeństwo straciliśmy wrażliwość?

– Myślę, że nie. Powszechne oburzenie na sprawców pokazuje ogromne pokłady wrażliwości Polaków. Tyle że ta wrażliwość wyraża się dziś przede wszystkim w gniewie wobec tak ohydnych zbrodni. I dobrze, że w tym kontekście sprawa dzieci nie jest eksponowana na pierwszym planie medialnym – wymaga to szczególnej odpowiedzialności.

Długotrwałość tego procederu budzi poważne wątpliwości. Czy istnieją przesłanki, by sądzić, że sprawa mogła być wcześniej niedostatecznie nadzorowana lub bagatelizowana przez odpowiednie służby?

– Rzeczywiście, wiele na to wskazuje. Zmowa milczenia w środowiskach, w których cały establishment wywodzi się z jednego kręgu, ludzie się znają i mają wspólne interesy ekonomiczne oraz polityczne, stanowi poważne wyzwanie. Oprócz samej potwornej zbrodni śledztwem powinien być objęty również sposób reakcji władz, w tym działania prokuratury, która – jak wynika z dostępnych informacji – ukrywała sprawę przed przełożonymi. Każde zaniedbanie, nie mówiąc już o działaniu celowym, mogło przyczynić się do ukrycia lub niedostatecznego wyjaśnienia zbrodni oraz ustalenia wszystkich sprawców.

 

Prawo mogło nie uwzględniać wszelkich sytuacji?

– Myślę, że polskie prawo – dzięki ośmiu latom pracy Zbigniewa Ziobry i jego zespołu – jest dziś legislacyjnie dobrze przygotowane do zwalczania pedofilii. Mówimy o bardzo konkretnych rozwiązaniach: zaostrzeniu kar za najcięższe przestępstwa seksualne wobec dzieci, nawet do dożywocia; zniesieniu przedawnienia dla najpoważniejszych gwałtów na małoletnich; wydłużeniu okresów przedawnienia; wprowadzeniu obowiązku zgłaszania wiedzy o gwałcie lub wykorzystaniu dziecka pod groźbą odpowiedzialności karnej i rozszerzeniu katalogu czynów objętych tym obowiązkiem; a także wzmocnieniu zakazów pracy z dziećmi i kontroli nad sprawcami po odbyciu kary. To był spójny kierunek: więcej ochrony dla dzieci, mniej bezkarności dla sprawców i koniec z milczeniem – kierunek, który Platforma Obywatelska konsekwentnie krytykowała i próbowała blokować jako „zbyt surowy”. Wtórował Adam Bodnar jako ówczesny RPO. Do tego dochodzą systemowe rozwiązania wynikające z ustawy Kamilka oraz pakietu „wymiaru sprawiedliwości przyjaznego dziecku” z ustawy antyprzemocowej 2.0. Tworzą one razem kompleksowy model ochrony małoletnich, łączący prewencję, wczesną reakcję i humanizację procedur: obowiązkowe standardy we wszystkich instytucjach pracujących z dziećmi. Do tego dochodzi realnie przyjazny dziecku wymiar sprawiedliwości: jednorazowe przesłuchanie minimalizujące traumę, indywidualne dostosowanie procedur (w tym wykorzystanie komunikacji wspomagającej – AAC), prosty język pouczeń, obowiązkowe szkolenia dla sędziów i prokuratorów oraz dostęp do bezpłatnego pełnomocnika, przy jednoczesnym wzmocnieniu izolacji sprawcy od ofiary także poza domem. Zasadniczy problem polega jednak dziś na tym, że rząd Tuska i cała administracja nie są zdeterminowane, by te przepisy rzeczywiście wdrażać i bezwzględnie stosować. Pomijając już fakt, że ograniczone zasoby państwa koncentrują się raczej na ściganiu opozycji niż przestępców.

 

Mógł też pojawić się parasol ochronny – polityczny lub instytucjonalny – nad procederem?

– Na pewno musi zostać zbadany charakter ewentualnego parasola ochronnego rozciągniętego nad sprawcami tej potwornej zbrodni – czy nie obejmował on polityków lub przedstawicieli szeroko rozumianego wymiaru sprawiedliwości. Najbliższe tygodnie wiele wyjaśnią. Na pewno bulwersujący jest systemowy „parasol ochronny” w postaci sabotowania wdrażania i bezwzględnego stosowania przepisów służących ściganiu pedofilów i ochronie ofiar.

Jak obecnie wygląda proces wdrażania i egzekwowania mechanizmów ochrony dzieci i młodzieży?

– Niestety nie wygląda to dobrze – podobnie jak stan całego państwa. Jeśli chodzi o ustawę Kamilka, przez pewien czas wdrażanie szło siłą rozpędu po naszych rządach. Zasadniczo wdrożone jest to, co zostało wcześniej przygotowane lub zapoczątkowane przez nas, a i to z opóźnieniami. Znacznie gorzej wygląda realizacja Krajowego Planu – a to z praktycznego punktu widzenia kluczowy element całego systemu. Bez jego wdrożenia ustawa Kamilka pozostaje w dużej mierze deklaracją. Tymczasem plan przewiduje setki konkretnych mierzalnych zadań z terminami realizacji dla wielu organów administracji. Większość terminów już minęła, plan ma być zrealizowany do końca tego roku. Ponad pół roku temu złożyłem interpelację, w grudniu zawiadomienie o niedopełnieniu obowiązków – i do dziś brak odpowiedzi. Z informacji wewnętrznych wynika, że realnych działań jest niewiele.

Brak jest zainteresowania ministra sprawiedliwości tą sprawą?

– Rząd Tuska ma inne priorytety. Zamiast realnej pracy na rzecz bezpieczeństwa dzieci widzimy działania polityczne, walkę z opozycją i ideologiczne kampanie. Ludzie Bodnara zajmowali się fałszowaniem dowodów w sprawie Funduszu Sprawiedliwości czy organizowaniem nagonki na organizacje konserwatywne i chrześcijańskie, zamiast wykonywać obowiązki, za które odpowiadają przed podatnikami.To pokazuje skalę cynizmu i hipokryzji – pełne frazesów o „wrażliwości”, a brak realnych działań.

 

Czy dostrzega Pan ryzyko, że działania podejmowane pod hasłem ochrony dobra dziecka mogą prowadzić do nadmiernej ingerencji w życie rodzinne?

– Oczywiście – to realne zagrożenie, które dodatkowo może uderzać w dzieci. Widzimy to na Zachodzie. Przykładem jest sprawa rodziny den Hertog, która uciekła do Polski, ponieważ władze holenderskie odebrały im dziecko ze spektrum autyzmu na podstawie całkowicie bezpodstawnych zarzutów. Sędzia Łubowski odmówił ich wydania. Takich przypadków jest więcej.

Gdzie  przebiega granica między skuteczną ochroną najmłodszych a poszanowaniem autonomii rodziny?

– Autonomia rodziny to kwestia fundamentalna, bo to właśnie rodzina zapewnia dziecku prawidłowy rozwój i – z perspektywy państwa – pozostaje miejscem kształtowania cnót społecznych, swoistym seminarium republicae. Warto przy tym zauważyć, że dziś poważnym wyzwaniem jest przemoc rówieśnicza np. w szkole. Nie zmienia to jednak faktu, że każda ludzka wspólnota może ulec patologii i stać się miejscem krzywdy dziecka – często w powiązaniu z innymi zjawiskami, takimi jak alkoholizm, narkomania czy przestępczość. Zarówno w sprawie Kamilka, jak i w sprawie kłodzkiej nie mieliśmy do czynienia z rodziną w pełnym znaczeniu, lecz z sytuacją udziału ojczyma i złożonych relacji rodzinnych. Na pewno każda ingerencja państwa musi być zobiektywizowana i oparta na jasnych kryteriach – stąd wprowadzenie formularzy identyfikacji zagrożenia życia i zdrowia dziecka oraz mechanizmów kontroli takich decyzji, aby wykluczyć ich arbitralność. Ostatecznie jednak najskuteczniejszą formą ochrony dzieci pozostaje wzmacnianie trwałości małżeństwa i rodziny oraz realne wsparcie rodziców w procesie wychowania.

 

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”

NaszDziennik.pl