We wtorek Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego odrzuciła skargę nadzwyczajną w jednej ze spraw, ponieważ podpisał się pod nią Jacek Bilewicz, który bez umocowania prawnego kieruje Prokuraturą Krajową i jest zastępcą Prokuratora Generalnego. To wstrząs dla państwa?
– Trudno mówić o wstrząsie, gdy mamy do czynienia z prostą konsekwencją obowiązujących przepisów. Prawo w tej materii nie pozostawia wielkiego pola do popisu: powołanie zastępcy Prokuratora Generalnego wymaga określonej ścieżki, w tym udziału Prezydenta. Odwołanie Prokuratora Krajowego również nie jest decyzją, którą można podjąć „przy okazji”, bez wymaganej zgody głowy państwa. To nie są niuanse dla pasjonatów legislacji, tylko bezpieczniki ustrojowe. Problem zaczyna się w momencie, gdy te bezpieczniki traktuje się jak formalność, którą da się obejść, zinterpretować na nowo albo zwyczajnie pominąć. Orzeczenie Sądu Najwyższego jest więc raczej sygnałem porządkującym niż trzęsieniem ziemi.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

