logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Obudź się, Polsko!

Wtorek, 12 maja 2026 (01:13)

Aktualizacja: Wtorek, 12 maja 2026 (08:23)

ROZMOWA/ z Alfredem Bujarą, przewodniczącym Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”

 

Wielki protest NSZZ „Solidarność” 20 maja w Warszawie to ostatni dzwonek alarmowy dla polskiej gospodarki?

– Nie ma dziś powodów do optymizmu. Wręcz przeciwnie
– sytuacja jest naprawdę niepokojąca. Stopa bezrobocia sięgnęła 6,1 proc. – najwyższego poziomu od pięciu lat. Prawie milion ludzi bez pracy, warunki zatrudnienia najgorsze od dwóch dekad. Pracownicy są przeciążeni ponad miarę, a zwolnienia grupowe dotykają nie tylko fabryk, ale także sieci handlowych – to coś, czego wcześniej nie widzieliśmy na taką skalę. Rekordowa
liczba firm zamykanych lub zawieszanych, najmniejsza
od piętnastu lat liczba ofert pracy, a do tego lawina krótkoterminowych pożyczek – aż 1,66 mln tylko w marcu. To krwawy obraz zubożenia zwykłych Polaków. Ceny przetworzonej żywności poszły w górę o blisko 17 proc., energia i czynsze drożeją w oczach, służba zdrowia ledwo zipie, a zadłużenie publiczne rośnie w tempie miliarda złotych dziennie. Ta służba zdrowia to coś, co mnie szczególnie boli, bo uważam, że to tylko wstęp do prywatyzacji szpitali. Do tego dochodzi dramatyczna polityka klimatyczna Unii, która dobija kolejne branże.
I teraz „Solidarność” wychodzi na ulice. 20 maja
w Warszawie będzie głośno o godności ludzi pracy,
o zdrowym rozsądku i o Polsce, która nie chce zostać zdeindustrializowana i zubożona. Czas najwyższy, żeby władza usłyszała ten głos. Bo jeśli nic się nie zmieni, to nie będzie już czego ratować.

A więc 20 maja każdy powinien być
w Warszawie?

– Tak, to nie jest zwykła demonstracja związkowa – to walka o przetrwanie. Chodzi o to, czy będziemy mieli jeszcze miejsca pracy, czy rachunki za prąd i gaz nie zrujnują nas doszczętnie, czy Polska pozostanie suwerennym państwem, czy powoli zamieni się
w niemiecką kolonię. Bo właśnie w tym kierunku zmierzamy. Gospodarka jest systematycznie wygaszana, inwestycje są kierowane tak, byśmy stali się tańszym zapleczem dla Berlina, a rząd robi wszystko, żeby ten proces przyspieszyć. Mamy jedne z najwyższych cen prądu w Europie, a będzie jeszcze drożej. Rozwój, o którym kiedyś mówiono, nie przekłada się na portfele zwykłych ludzi – wręcz przeciwnie. Bezrobocie rośnie, warunki pracy pogarszają się, firmy zamykają się lub zawieszają działalność, a liczba osób żyjących na kredytach
i chwilówkach bije rekordy. Coraz więcej Polaków kupuje podstawowe towary „na zeszyt”, bo nie stać ich za gotówkę. Polskie sklepy i małe firmy ledwo zipią,
a zagraniczne sieci przejmują rynek. To nie jest już spór
o prawa pracownicze. To spór o byt narodowy. 20 maja
w Warszawie trzeba pokazać, że Polacy nie zamierzają biernie patrzeć, jak odbiera się im godność, pracę
i przyszłość. Czas obudzić w sobie patriotyzm gospodarczy i zwykłą ludzką dumę. Bo jeśli nie teraz, to kiedy?

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik