Unia Europejska przygotowuje się do rozmów z Rosją. Pojedyncze komórki przy biurze szefa Rady Europejskiej miały już nawiązać kontakt z Kremlem. Zachodnie media twierdzą, że chodzi o „otwarcie kanałów komunikacji”. Te informacje
są dla Pana Profesora zaskoczeniem?
– Nie, to nie jest sytuacja, która powinna kogokolwiek szczególnie dziwić. W tle od dłuższego czasu widać przygotowania do potencjalnego wygaszania konfliktu między Europą a Rosją i do stopniowego porządkowania relacji na nowo, niezależnie od oficjalnych deklaracji politycznych. W Europie Zachodniej, zwłaszcza
w Niemczech, relacje z Rosją były przez lata postrzegane
w kategoriach strategicznych i mimo obecnego kryzysu
ta logika nie zniknęła całkowicie. Dlatego pojawiają się próby budowania mniej formalnych, bardziej elastycznych kanałów kontaktu, które w razie zmiany sytuacji politycznej mogłyby zostać szybko uruchomione.
To nie jest jeszcze zmiana oficjalnej linii, ale raczej przygotowanie gruntu pod ewentualną korektę narracji. Oznacza to, że część europejskich elit dyplomatycznych
już dziś testuje możliwości przyszłej komunikacji
z Moskwą, zakładając różne scenariusze rozwoju wydarzeń. I właśnie dlatego tego typu sygnały należy czytać nie jako pojedyncze incydenty, lecz element szerszego procesu politycznego dostosowywania się
do realiów, które mogą nadejść szybciej, niż się dziś publicznie przyznaje.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

