To jeden z najbardziej skandalicznych przykładów pokazujących, że z jakichś przyczyn państwo polskie wciąż nie potrafi definitywnie rozliczyć się ze swoją komunistyczną przeszłością, a transformacja ustrojowa z 1989 roku w wielu obszarach życia publicznego okazała się fikcją. – Miało być symboliczne zamknięcie epoki PRL i odbudowa państwa opartego na sprawiedliwości. Tymczasem po ponad trzech dekadach nadal płacimy rachunki za decyzje podejmowane zarówno w czasach komunizmu, jak i już w wolnej Polsce – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Alfred Bujara, działacz NSZZ „Solidarność”, który już 13 grudnia 1981 roku, po wprowadzeniu stanu wojennego, został internowany. Proces przywracania sprawiedliwości się zatrzymał. – Dzisiaj wiele moich koleżanek i kolegów – osób zaangażowanych w NSZZ „Solidarność” i w walkę o wolną Polskę – żyje w nędzy. Dosłownie. Otrzymują niewielkie renty czy emerytury – świadczenie dla osób represjonowanych w wysokości 1,9 tys. zł – i to wszystko. Polska zapomniała o tych, którzy walczyli o jej wolność – wskazuje Alfred Bujara.
Drodzy Czytelnicy, skala przywracania dawnych świadczeń osobom i ich rodzinom pracującym na rzecz aparatu represji PRL jest ogromna. Nie można promować osób, które pracowały na rzecz systemu niszczącego ludzką godność. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ oraz w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym w punktach sprzedazy prasy.

