Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym obnażyła smutny, patologiczny obraz tego, jak funkcjonuje stołeczna placówka medyczna kierowana, a w zasadzie zawłaszczona przez polityków Koalicji Obywatelskiej. Jak przekazuje Naczelna Izba Lekarska, kolejne osoby zgłaszają się do samorządu lekarskiego i potwierdzają zaniedbania ze strony zarządzających szpitalem. Nadal jednak na polu bitwy z upolitycznionym układem, który cały czas
jest wspierany przez mainstreamowe media, dr Emil Jędrzejewski pozostaje w zasadzie sam. – Uważam,
że lekarze powinni gremialnie stanąć murem za dr. Emilem Jędrzejewskim. Apeluję o to i proszę. Jeżeli ten lekarz zostanie dziś osamotniony, to odbierzemy sobie możliwość naprawienia nieprawidłowości, nie obalimy patologicznego systemu i zaakceptujemy niesprawiedliwość. To jest moje przekonanie, które niestety jest bardzo smutną konstatacją na temat naszego życia codziennego i przestrzeni społecznej, również medycznej – stwierdza w rozmowie
z „Naszym Dziennikiem” dr Narcyz Sadłoń. O strachu przed postawieniem czoła upolitycznionemu systemowi mówi „Naszemu Dziennikowi” prof. Bogdan Chazan, ginekolog-
-położnik. – Kariera w służbie zdrowia często opiera się
nie na mocnych kryteriach, takich jak pracowitość, talent, zdolności organizacyjne, wiedza, ale przede wszystkim na umiejętnościach technicznych związanych z wykonywaniem procedur lekarskich. Liczą się układy, znajomości i poglądy polityczne. To środowisko bardzo hermetyczne i dlatego ludzie boją się zabierać głos, ponieważ boją się, że to odbije się rykoszetem na ich karierze, pozycji, utrudni
im awans zawodowy – podkreśla.
Drodzy Czytelnicy, czy dziś środowisko lekarskie
opanował strach? Czy są inni lekarze, którzy zgłaszają nieprawidłowości w Szpitalu Południowym? Sprawa,
która wyszła na jaw, cały czas mocno bulwersuje.
Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ oraz
w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika”.

