logo
logo

Dziś w
„Naszym
Dzienniku”

Zdjęcie: pl.wikipedia.org.pl/ Peter. shaman/ Licencja: CC BY-SA 4.0/ Wikipedia

Hutnictwo pod ścianą

Piątek, 24 lipca 2026 (09:17)

Aktualizacja: Piątek, 24 lipca 2026 (09:29)

Produkcja stali w Unii Europejskiej osiągnęła najniższy poziom w historii, a producenci spoza Unii wykazują
coraz mniejsze zainteresowanie handlem z Europą.

Europejski przemysł stalowy znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. – Mamy do czynienia z połączeniem kilku kryzysów naraz: spadku krajowej produkcji, rekordowego importu, wysokich kosztów energii oraz regulacji klimatycznych, które coraz mocniej obciążają europejskich producentów – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Maciej Małecki, poseł Prawa
i Sprawiedliwości, były wiceminister aktywów państwowych. Nie jest to jeszcze klasyczny niedobór fizyczny stali, ponieważ popyt w wielu sektorach pozostaje słaby, ale presja jest bardzo wyraźna. Firmy mierzą się
z rosnącymi cenami wybranych produktów i problemami
z planowaniem dostaw. Wymusza to coraz trudniejszą walkę o konkurencyjność. – Europejskie hutnictwo od lat jest spychane pod ścianę. Polityka klimatyczna UE, rosnące koszty energii i brak skutecznej ochrony przed agresywną konkurencją spoza Europy doprowadziły do sytuacji,
w której jeden z najważniejszych sektorów gospodarki systematycznie traci swoje znaczenie – mówi nam Wojciech Ilnicki, członek Rady Dialogu Społecznego
i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego.

Dane pokazują skalę problemu. W 2025 roku produkcja stali w Unii Europejskiej spadła do historycznie niskiego poziomu 125,8 mln ton, co oznacza spadek o 2,9 proc.
rok do roku. Jednocześnie import rósł. W ubiegłym roku
do Europy sprowadzono niemal 40 mln ton stali,
czyli o 14 proc. więcej niż w 2024.

 

Drodzy Czytelnicy, zmniejszając produkcję stali w Europie, ograniczmy rozwój energetyki, motoryzacji, przemysłu obronnego. Sektor stalowy to ogromny łańcuch powiązań. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ oraz
w papierowym wydaniu „Naszego Dziennika” dostępnym
w punktach sprzedaży prasy.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”

Nasz Dziennik