Wielu z nich przyznaje, że obawia się o swoje bezpieczeństwo i ogranicza wychodzenie z domów. Część mieszkańców Ceuty próbuje na własną rękę organizować działania mające zapewnić porządek. Coraz częściej mówią o rozgoryczeniu, poczuciu bezradności i przekonaniu, że w obliczu kryzysu zostali pozostawieni sami sobie przez skrajnie lewicowy rząd Pedro Sáncheza.
To, co wydarzyło się w Ceucie, trudno nazwać inaczej niż inwazją na terytorium Unii Europejskiej. W ciągu zaledwie kilkunastu godzin do hiszpańskiej Ceuty przedostały się dziesiątki tysięcy ludzi. Hiszpańskie ministerstwo spraw wewnętrznych mówi o blisko 49 tys. osób, natomiast lokalne władze dotkniętego inwazją miasta szacują, że mogło ich być nawet 60 tys. – Skala tego wydarzenia jest bezprecedensowa i pokazuje, jak łatwo nawet najlepiej strzeżona granica może zostać przełamana, jeśli władze danego kraju nie wykażą się odpowiednią determinacją – zwraca uwagę w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jan Dziedziczak, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister spraw zagranicznych.
Drodzy Czytelnicy, sytuacja, do której doszło w miejscowości Ceuta, stanowi zagrożenie dla całej Europy. Widać też, że migracja staje się narzędziem nacisku politycznego. Więcej na ten temat można przeczytać TUTAJ

