Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen podczas La REF 2026, jednego z najważniejszych spotkań francuskiego biznesu, mówiła o 10 bln euro oszczędności zgromadzonych na kontach obywateli państw Unii Europejskiej. Jej zdaniem te pieniądze „leżą bezczynnie” i powinny zostać uruchomione dla gospodarki. Czy w takiej sytuacji Europejczycy mają powody, by obawiać się o swoje oszczędności?
– Mam nadzieję, że Europa jest na tyle cywilizowana, że oszczędności obywateli nie będą po prostu przejmowane czy zajmowane. Oczywiście, istnieją różne sposoby zachęcania ludzi do inwestowania. Można proponować atrakcyjne instrumenty finansowe, papiery wartościowe czy inne rozwiązania, które sprawią, że właściciele tych środków sami zdecydują się je zainwestować. To jest zupełnie inna sytuacja niż przymusowe kierowanie prywatnych oszczędności na określone cele. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Państwo czy instytucje europejskie mogą tworzyć warunki i zachęty do inwestowania, ale ostateczna decyzja powinna należeć do właściciela pieniędzy.
O czym zatem mogła myśleć Ursula von der Leyen?
– Z reguły takie środki znajdują się na rachunkach bankowych. Można więc przygotować zachęty dla banków, żeby większą część wolnych pieniędzy przeznaczały na finansowanie inwestycji. Tyle że banki już dzisiaj robią to przede wszystkim poprzez kredyty dla przedsiębiorców. Problem polega na tym, że przedsiębiorcy niekoniecznie chcą pożyczać pieniądze.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

