logo
logo

Zdjęcie: Robert Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Pamięć o najmłodszych ofiarach niemieckiego obozu w Łodzi

Czwartek, 10 września 2026 (16:00)

Aktualizacja: Czwartek, 10 września 2026 (17:24)

W Narodowym Dniu Polskich Dzieci Wojny Prezydent Karol Nawrocki wziął udział w uroczystościach pogrzebowych dziesięciorga dzieci – ofiar niemieckiego obozu przy
ul. Przemysłowej w Łodzi. – Po ponad 80 latach Polska powróciła po swoje dzieci, żeby oddać im imię i nazwisko 
– mówił Prezydent RP.

W czasie przemówienia podkreślił, że dzisiejsze obchody są przede wszystkim wyrazem pamięci i modlitwy za dusze najmłodszych ofiar II wojny światowej, które zginęły z rąk niemieckich okupantów. Słowa podziękowania Prezydent RP skierował do archeologów i badaczy za „trud pracy w przywracaniu prawdy i pamięci narodowej”.

– Obóz w Łodzi przy ulicy Przemysłowej jest jednym z najbardziej wymownych, najbardziej ujmujących i bolesnych symboli cierpienia dzieci w czasie II wojny światowej – powiedział.

Przypomniał, że na terenie obozu więzionych było ponad 2 tysiące dzieci, z czego śmierć poniosło niemal 200 ofiar.

– Dziś nie o statystyce mówimy, tylko o konkretnych twarzach, o konkretnych ludziach, którzy mieli na imię: Henryk, Tadeusz, Stanisław. To nie statystyka opowiada o tym, co wydarzyło się w czasie II wojny światowej, ale los i cierpienie konkretnych ludzi, nastolatków, którzy mieli swoje pragnienia i marzenia – zaznaczył Karol Nawrocki.

Prezydent RP podkreślił, że była to „zbrodnia dokonana w przeszłości […] na przyszłości Narodu polskiego”. Podczas przemówienia przypomniał  życiorysy nastolatków – siedemnastoletniego Zdzisława Kafarskiego, który został przyłapany przez niemieckiego strażnika na kradzieży chleba. Chłopiec został powieszony za nogi i podtopiony w kanale z nieczystościami.

– Edmund Agaciński miał 14 lat. Musiał bardzo kochać swoją siostrę i być bardzo odważnym, bo postanowił wyjść z domu, żeby przynieść swojej siostrze mleko w czasie okupacji. Tak bardzo ją kochał. Do domu już nie wrócił – mówił.

Chłopiec trafił do obozu dla polskich dzieci przy ul. Przemysłowej w Łodzi. Został zastrzelony przez jednego ze strażników, gdy próbował przeskoczyć płot niemieckiego obozu. Jego przykład miał być przestrogą dla innych więźniów, że uciekać nie wolno.

Prezydent RP stawiał pytania, jak to możliwe, że został stworzony obóz ciężkiej, przymusowej pracy dla dzieci? Jak to możliwe, że powstał obóz, w którym mordowane były dzieci? W czasie wystąpienia przytoczył fragment z Księgi Syracha: Początkiem każdego dzieła – słowo, a przed każdym działaniem – myśl. Korzeniem zamierzeń jest serce, skąd wyrastają cztery gałęzie: dobro i zło, życie
i śmierć, a nad tym wszystkim język ma pełną władzę.

– Wszystko idzie z serca, a na końcu jest język. Ten język przez kilka dekad, wieków – od XIX wieku – pomagał wierzyć ludziom, intelektualistom, literatom, że Bóg umarł, że Boga nie ma, że ludzie stać się muszą bogami i podejmować decyzje o życiu i o śmierci. To pozwoliło w okresie międzywojennym na to, by ludzie takie decyzje podejmowali – zauważył.

Jak dodał, to wszystko dzielił zaledwie mały krok, aby ludzie decydowali o tym, jakie narody mogą istnieć na świecie po II wojnie światowej. Podkreślił również, że niemieccy prawnicy i analitycy w dokumentach wskazywali, że obóz ma służyć odizolowaniu polskich dzieci od niemieckich.

– W naszej cywilizacji, w naszej kulturze dziecko, nawet brutalnego i okrutnego okupanta, jest tylko dzieckiem. Nie można go niszczyć. Nie można mieć do niego pretensji. Nie można mu robić krzywdy. Nie można go zabijać. Nie można go głodzić. A z tych dokumentów wynikało jasno: te dzieci miały być zagrożeniem dla dzieci niemieckich okupantów, bo mogły je zdemoralizować – podsumował.

Prezydent RP złożył wieniec przed pomnikiem Pamięci Dzieci Polskich – Ofiar Niemieckich Obozów na Terenie Łodzi i Okolic.

Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym prezydenta RP Karola Nawrockiego oraz małżonki prezydenta Marty Nawrockiej.

Galeria zdjęć dostępna jest TUTAJ

 

AB, prezydent.pl

NaszDziennik.pl