NSZZ „Solidarność” zdecydował się skierować sprawę kopalni „Silesia” do Międzynarodowej Organizacji Pracy. Czego konkretnie dotyczy?
– Próbowaliśmy dochodzić swoich praw w kraju, ale w naszym przekonaniu przepisy w tej sprawie nie są właściwie przestrzegane. Chcemy, żeby międzynarodowa instytucja przyjrzała się temu, co dzieje się wokół kopalni „Silesia”, i oceniła, czy organy państwa rzeczywiście działają zgodnie z obowiązującym prawem i standardami ochrony praw pracowniczych. My uważamy, że nie.
Wiąże Pan duże nadzieje w związku z tą skargą?
– Na nasze pierwsze sygnały do Międzynarodowej Organizacji Pracy otrzymaliśmy bardzo szybką odpowiedź. Obecnie jesteśmy na etapie przygotowywania oficjalnej skargi i jej złożenia. To nie jest krok, który podejmuje się z dnia na dzień. Sięgamy po niego dlatego, że uważamy, iż krajowa ścieżka została przez nas wyczerpana. Niestety, w Polsce spotykamy się z milczeniem organów państwa albo z umarzaniem postępowań. Prokuratura nie dopuszcza, w naszej ocenie, do dalszego procedowania części spraw, dlatego składaliśmy zażalenia. Zwróciliśmy się również do Ministerstwa Sprawiedliwości, a nawet bezpośrednio do ministra Waldemara Żurka. I nie ma odzewu.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.

