logo
logo
zdjęcie

Zdjęcie: Piotr Polak/ PAP

Trzy miesiące aresztu dla podejrzanego o zabójstwo na terenie klasztoru

Sobota, 26 września 2026 (16:46)

Aktualizacja: Sobota, 26 września 2026 (19:10)

Sąd Rejonowy w Jarosławiu aresztował na trzy miesiące 31-letniego Ihora M., podejrzanego o atak na terenie klasztoru sióstr Benedyktynek. Areszt ma być wykonywany w warunkach szpitalnych – poinformowała prokurator Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Sąd uwzględnił wniosek Prokuratury Rejonowej w Jarosławiu i zastosował areszt do 23 grudnia 2026 r. Ihora M. nie doprowadzono na posiedzenie z uwagi na jego stan zdrowia. – W orzeczeniu sądu znajduje się wskazanie, iż ten środek w postaci tymczasowego aresztowania winien być stosowany w warunkach szpitalnych – powiedziała podczas briefingu Harasz-Wołoszyn.

Podejrzany ma trafić do placówki medycznej dysponującej oddziałem o wzmocnionym zabezpieczeniu. Prokuratura nie podaje, gdzie będzie przebywał.

W czwartek przed południem Ihor M. wszedł na teren klasztoru sióstr Benedyktynek w Jarosławiu. Z klasztornej kuchni zabrał nóż, którym zaatakował pięć osób: czterech mężczyzn i kobietę. Ksiądz, który próbował go powstrzymać, zmarł.

Dwie osoby w stanie ciężkim przebywają w szpitalu w Jarosławiu. Według informacji przekazanych przez prokurator ich stan od piątku się nie pogorszył. Ranna kobieta przebywa w szpitalu w Przeworsku. Piąta z zaatakowanych osób opuściła szpital w Przemyślu w czwartek wieczorem.

W piątek prokuratura sformułowała wobec Ihora M. zarzuty zabójstwa, usiłowania zabójstwa oraz spowodowania ciężkich obrażeń ciała. Nie mogła jednak ogłosić ich podejrzanemu ani go przesłuchać. Biegli psychiatrzy stwierdzili u niego „ostre wielopostaciowe zaburzenia psychotyczne”.

Harasz-Wołoszyn zastrzegła, że dotychczasowa opinia biegłych nie rozstrzyga o poczytalności podejrzanego w chwili ataku. Ta kwestia ma być oceniona w kolejnej opinii, po zebraniu materiału dowodowego i przeprowadzeniu czynności z jego udziałem. Motyw działania Ihora M. pozostaje nieznany.

Według ustaleń prokuratury mężczyzna wjechał do Polski z Niemiec w nocy 23 września przez przejście w Świecku. Zamierzał przekroczyć granicę z Ukrainą w Korczowej. Jego samochód nie miał jednak obowiązkowego ubezpieczenia OC. Ihor M. zostawił go w Korczowej, a do Jarosławia został podwieziony prywatnym samochodem przez przypadkowe osoby. Auto poddano oględzinom i zabezpieczono na potrzeby śledztwa. Prokuratura nie ma informacji, by osoby, które przewiozły podejrzanego, zostały już przesłuchane.

Śledczy przesłuchali funkcjonariuszy Straży Granicznej, którzy mieli kontakt z Ihorem M. oraz bezpośrednich świadków ataku i osoby poszkodowane, których stan zdrowia pozwalał na przesłuchanie. Nadal gromadzą dowody. Jak przekazała Harasz-Wołoszyn, sąd przy rozstrzyganiu wniosku o areszt uwzględnił między innymi grożącą podejrzanemu karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Śledztwo prowadzi Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu. Najprawdopodobniej w poniedziałek zapadnie decyzja, czy przejmie je Prokuratura Okręgowa w Przemyślu.

APW, PAP

NaszDziennik.pl