Określenie „Zbrodnia Pomorska 1939 roku” obejmuje szereg zbiorowych morderstw, których Niemcy dopuścili się na tym obszarze od pierwszego miesiąca wojny do początku 1940 roku. Egzekucje odbywały się na terenie około 400 miejscowości leżących w granicach przedwojennego województwa pomorskiego. Niemieckie bestialstwo ogarnęło więc nie tylko historyczne Pomorze, ale też Kujawy i ziemię dobrzyńską.
Głównym celem okupantów było „odpolszczenie” regionu uznawanego przez nich za rdzennie niemiecki. Wiodącą rolę w eksterminacji ludności pomorskiej odegrał Albert Forster – namiestnik Okręgu Rzeszy Gdańsk-Prusy Zachodnie. Wydatnie pomogła mu w tym administracja terenowa, sporządzając listy polskich działaczy niepodległościowych i społecznych.
Piekielny zamysł Forstera zakładał całkowite zniemczenie Pomorza w perspektywie 5 lat. Piaśnica, Barbarka pod Toruniem, „Dolina Śmierci” koło Bydgoszczy – to miejsca, w których zbrodniczy plan realizowany był rękoma członków Einsatzkommando 16, ale szczególną rolę w aparacie terroru odegrali też miejscowi Niemcy, działający pod nadzorem SS.
Na początku września 1939 na Pomorzu Gdańskim zaczęły powstawać lokalne oddziały niemieckiej straży obywatelskiej, złożone z folksdojczów. Do Selbstschutz Westpreussen wstąpiło ponad 38 tys. miejscowych Niemców, czyli niemal wszyscy mężczyźni w wieku od 17 do 45 lat. Na czele niemieckiej „samoobrony” stanął były adiutant Himmlera – Ludolf von Alvensleben. Podczas przemówienia na toruńskim Rynku Staromiejskim powiedział:
– Jeżeli wy, moi ludzie z Selbstschutzu, jesteście mężczyznami, to żadnemu Polakowi w tym niemieckim mieście nie przyjdzie więcej na myśl mówić po polsku. Miękkością i słabością nigdy jeszcze niczego nie zbudowano. Musicie być nieubłagani i usunąć wszystko, co nie jest niemieckie.
Większość ofiar została rozstrzelana w dołach śmierci: rowach przeciwartyleryjskich, parowach, okopach i dolinach. Na miejsca egzekucji wybierano leśne zacisza oddalone od miast – tak było między innymi w toruńskiej Barbarce, Klamrach pod Chełmnem, lasach w Dąblinie koło Gniewkowa, Fordonie oraz w Piaśnicy.
Na podstawie dokumentacji ekshumacyjnej i imiennych list ustalono ok. 16 tys. ofiar. Nie jest to liczba pełna, lecz jedynie „najmniejsza z możliwych”. W historiografii przyjęło się, że według różnych szacunków zostało zamordowanych od 20 do nawet 40 tysięcy osób.

