O trzy miesiące przedłużono śledztwo dotyczące nieprawidłowości w działaniach prokuratorów wojskowych w śledztwie smoleńskim.
Jak poinformował „Nasz Dziennik” ppłk Sławomir Schewe, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, śledztwo przedłużono m.in. z uwagi na liczne wnioski mec. Piotra Pszczółkowskiego. W ostatnich miesiącach pełnomocnik złożył w sumie około trzydziestu wniosków, a w ostatnim czasie dziewięć, i dotyczą one „poszczególnych czynności”. Szczegółów prokuratura nie ujawnia.
– Prokurator referent nie udziela szczegółowych informacji w tym zakresie, ponieważ wnioski te są przedmiotem rozpoznania i realizacji. Mogę powiedzieć tylko, że chodzi o dodatkowe ustalenia, przesłuchania konkretnych osób itd. – zaznaczył rzecznik. Jak dodał, termin zakończenia śledztwa został przedłużony po to, by materiał dowodowy niezbędny do podjęcia decyzji końcowej został ustalony w sposób szczegółowy i zgodny z wnioskami stron.
Zaniechane sekcje
– Cieszę się, że śledztwo zostało przedłużone. Ono zmierza ku końcowi. Ustalenia faktyczne w dużej części nie budzą już wątpliwości. Natomiast przed podjęciem dalszych decyzji w tej sprawie niezbędne jest doprecyzowanie pewnych kwestii za pomocą zarówno osobowych źródeł dowodowych, jak i dokumentów. Myślę, że realizacja złożonych przeze mnie wniosków dowodowych zapewni możliwość zamknięcia tego postępowania w terminie do października – powiedział mecenas Pszczółkowski.
Jak ocenił, po realizacji wniosków dowodowych „jasność sytuacji będzie pełna”. – Mam swoją ocenę prawnokarną tego stanu faktycznego, jaki się rysuje, i wydaje się, że śledztwo wymaga tylko niewielkich uzupełnień, by postawić kropkę nad i – dodał.
Zarzuty?
Pełnomocnik pytany, czy postępowanie powinno zakończyć się postawieniem zarzutów, przyznał jedynie, że nie pozwoliłby sobie na wszczynanie postępowania bez uzasadnionego przypuszczenia co do nieprawidłowości w działaniach śledczych. Jednak dodał, że to prokurator prowadzący śledztwo będzie musiał ocenić, czy ustalony stan faktyczny zasługuje na przedstawienie zarzutów. – Ja swoją ocenę mam. Ale nieelegancko wobec prowadzącego postępowanie byłoby ją publicznie ujawniać, zanim prokurator podejmie decyzję – dodał.
Pszczółkowski wyjaśnia, że ostatni złożony przez niego wniosek dowodowy pochodzi z 24 czerwca i jest następstwem zrealizowanych już przez prokuratora przesłuchań. Podobny charakter mają pozostałe, złożone wcześniej, wnioski.
Poznańskie śledztwo wszczęto w listopadzie ubiegłego roku. Dotyczy ono możliwości niedopełnienia obowiązków oraz możliwości mataczenia przez prokuratorów w śledztwie smoleńskim. Chodzi o to, że śledczy nie wnioskowali o udział i nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, a także nie przeprowadzili tych sekcji po przetransportowaniu ciał ofiar do Polski.
W śledztwie przesłuchany został m.in. były szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski oraz trzej prokuratorzy, którzy tuż po katastrofie przebywali w Moskwie. W dniach 10-11 kwietnia 2010 r. do Rosji polecieli: gen. Parulski, płk Waldemar Praszczyk, płk Zbigniew Rzepa, płk Ireneusz Szeląg, ppłk Anatol Sawa, ppłk Tomasz Mackiewicz, ppłk Janusz Wójcik. Po trzech dniach dołączył do nich prok. Marek Pasionek.

