logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

30 wniosków w 3 miesiące

Środa, 3 lipca 2013 (02:00)

O trzy miesiące przedłużono śledztwo dotyczące nieprawidłowości w działaniach prokuratorów wojskowych w śledztwie smoleńskim.

Jak poinformował „Nasz Dziennik” ppłk Sławomir Schewe, rzecznik Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, śledztwo przedłużono m.in. z uwagi na liczne wnioski mec. Piotra Pszczółkowskiego. W ostatnich miesiącach pełnomocnik złożył w sumie około trzydziestu wniosków, a w ostatnim czasie dziewięć, i dotyczą one „poszczególnych czynności”. Szczegółów prokuratura nie ujawnia.

– Prokurator referent nie udziela szczegółowych informacji w tym zakresie, ponieważ wnioski te są przedmiotem rozpoznania i realizacji. Mogę powiedzieć tylko, że chodzi o dodatkowe ustalenia, przesłuchania konkretnych osób itd. – zaznaczył rzecznik. Jak dodał, termin zakończenia śledztwa został przedłużony po to, by materiał dowodowy niezbędny do podjęcia decyzji końcowej został ustalony w sposób szczegółowy i zgodny z wnioskami stron.

Zaniechane sekcje

– Cieszę się, że śledztwo zostało przedłużone. Ono zmierza ku końcowi. Ustalenia faktyczne w dużej części nie budzą już wątpliwości. Natomiast przed podjęciem dalszych decyzji w tej sprawie niezbędne jest doprecyzowanie pewnych kwestii za pomocą zarówno osobowych źródeł dowodowych, jak i dokumentów. Myślę, że realizacja złożonych przeze mnie wniosków dowodowych zapewni możliwość zamknięcia tego postępowania w terminie do października – powiedział mecenas Pszczółkowski.

Jak ocenił, po realizacji wniosków dowodowych „jasność sytuacji będzie pełna”. – Mam swoją ocenę prawnokarną tego stanu faktycznego, jaki się rysuje, i wydaje się, że śledztwo wymaga tylko niewielkich uzupełnień, by postawić kropkę nad i – dodał.

Zarzuty?

Pełnomocnik pytany, czy postępowanie powinno zakończyć się postawieniem zarzutów, przyznał jedynie, że nie pozwoliłby sobie na wszczynanie postępowania bez uzasadnionego przypuszczenia co do nieprawidłowości w działaniach śledczych. Jednak dodał, że to prokurator prowadzący śledztwo będzie musiał ocenić, czy ustalony stan faktyczny zasługuje na przedstawienie zarzutów. – Ja swoją ocenę mam. Ale nieelegancko wobec prowadzącego postępowanie byłoby ją publicznie ujawniać, zanim prokurator podejmie decyzję – dodał.

Pszczółkowski wyjaśnia, że ostatni złożony przez niego wniosek dowodowy pochodzi z 24 czerwca i jest następstwem zrealizowanych już przez prokuratora przesłuchań. Podobny charakter mają pozostałe, złożone wcześniej, wnioski.

Poznańskie śledztwo wszczęto w listopadzie ubiegłego roku. Dotyczy ono możliwości niedopełnienia obowiązków oraz możliwości mataczenia przez prokuratorów w śledztwie smoleńskim. Chodzi o to, że śledczy nie wnioskowali o udział i nie brali udziału w sekcjach zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej, a także nie przeprowadzili tych sekcji po przetransportowaniu ciał ofiar do Polski.

W śledztwie przesłuchany został m.in. były szef Naczelnej Prokuratury Wojskowej gen. Krzysztof Parulski oraz trzej prokuratorzy, którzy tuż po katastrofie przebywali w Moskwie. W dniach 10-11 kwietnia 2010 r. do Rosji polecieli: gen. Parulski, płk Waldemar Praszczyk, płk Zbigniew Rzepa, płk Ireneusz Szeląg, ppłk Anatol Sawa, ppłk Tomasz Mackiewicz, ppłk Janusz Wójcik. Po trzech dniach dołączył do nich prok. Marek Pasionek.

Marcin Austyn

Nasz Dziennik