logo
logo

Zdjęcie: Marek Borawski/ Nasz Dziennik

Genderbajki Sikorskiego

Czwartek, 18 lipca 2013 (02:00)

Ponad 87 tysięcy złotych – tyle resort spraw zagranicznych wyłoży na warsztaty gender dla małych dzieci z poznańskich podstawówek.

Beneficjentem jest Stowarzyszenie „Jeden Świat”, które od października rozpoczyna cykl warsztatów poświęconych m.in. tematyce gender. Będą się one odbywać w ramach programu „Opowiadanie świata”, stanowiącego część projektu „Z perspektywy Południa – Centrum Edukacji Globalnej w Poznaniu”.

Projekt wyłoniono w ramach ogólnokrajowego konkursu „Edukacja globalna 2013”, ogłoszonego przez MSZ. Stowarzyszenie dostało z resortu ponad 87,2 tysięcy złotych. Warsztaty „Opowiadanie świata” są skierowane do uczniów, nauczycieli klas 1-6 i osób pracujących z dziećmi w tzw. edukacji pozaformalnej. Dotyczy to m.in. pracowników świetlic szkolnych, psychologów, a nawet logopedów i osób prowadzących zajęcia artystyczne dla dzieci.

Program „Opowiadanie świata” rusza w październiku. Szkolenia obejmą od 8 do 16 placówek. Będą je prowadzić trenerzy ze Stowarzyszenia „Jeden Świat”.

Program rozpocznie szkolenie dla nauczycieli. – Wyszkolony trener będzie mówił o tym, jak przekazywać wiedzę poprzez opowieści. Będziemy uczyć nauczycieli, jak opowiadać, w jaki sposób zainteresować uczniów tą opowieścią, jak dobierać opowieści do tego, żeby realizować jakiś program czy to w szkole, czy poza szkołą – mówi Magdalena Janaszek, koordynator warsztatów.

Projekt składa się z dwóch cykli. Pierwszy jest skierowany do osób pracujących z dziećmi z klas 1-3, drugi – do osób pracujących z dziećmi z klas 4-6. W każdym cyklu przewidziane są trzy warsztaty skierowane zarówno do nauczycieli, jak i uczniów. Ich schemat jest zawsze identyczny: najpierw opowieść, potem rozmowa z dziećmi na jej temat, na końcu prace plastyczne, ewentualnie dalsza dyskusja.

Tematyka opowieści jest różna. I tak zajęcia dla młodszych dzieci mają oscylować wokół tematów: „Współpraca” – chodzi o szukanie podobieństw w grach i zabawach dzieci w różnych kulturach świata, „Ekologia” – poruszone tu zagadnienia to oczywiście zrównoważony rozwój, recykling, upcykling i dbanie o środowisko, oraz „Piękno” – w ramach tych zajęć będzie mowa o kanonach piękna i brzydoty w różnych kulturach.

Proponuje się przy tym odrealnione opowieści typu – o kocie, który myślał, że jest psem, i psie, który myślał, że jest kotem, czy też o motylach, które czekają, aż stworzy je Projektant Rzeczy Wszelakich. Trudno nie doszukać się tu zakamuflowanych odniesień do transseksualizmu.

Na szczególną uwagę zasługuje jednak to, czego mają słuchać starsi uczniowie.

W tym przypadku cykl warsztatów składa się z trzech spotkań dotyczących wybranego tematu: „Gender”, „Praca”, „Mądrość”.

Temat gender oscyluje wokół zagadnień dotyczących roli płci w różnych kulturach, a więc w grę wchodzi tu kwestia tzw. równouprawnienia płci i wpływu reklamy na nasz odbiór płci oraz rzeczywistości. Pomóc w tym mają opowieści o Kopciuszku, ale z odwróceniem ról męskich i żeńskich – osierocony chłopiec ma niedobrego ojczyma, który bardziej kocha swoich biologicznych synów.

Temat dotyczący pracy i mądrości na pierwszy rzut oka wydaje się mniej kontrowersyjny. Rozmowa ma się tu toczyć wokół wartości pracy jako takiej, jej warunków czy też pracy dzieci. W ramach dyskusji o mądrości będzie z kolei mowa o mądrości przodków, starszyzny, tradycji itp. Tyle że bazą, na której mają się oprzeć dzieci, są wyłącznie opowieści z Arabii, Chin, Tanzanii i starożytnych Majów. Oczywiście żadnych odniesień do kultury łacińskiej.

„Nasz Dziennik” zapytał wczoraj MSZ, jakie kryteria musiały spełnić projekty, które ubiegały się o dotację. Na odpowiedź czekamy.

– Jesteśmy Polakami, a nie Indianami. A wprowadza się nam jakieś szamańskie rzeczy. Dlaczego nie ma tam opowieści polskich, tradycyjnych? Jeśli ich nie ma, to znaczy, że się je odrzuca. Wychowujemy nasze dzieci w duchu katolickim, w sposób tradycyjny.

Promowanie treści genderowych ma na celu wyciągnięcie człowieka z rodziny, zawrócenie go z drogi tradycyjnych wartości. Wszystko zaczyna się bynajmniej nie od przysłowiowego uderzenia pałką w głowę, ale od podarowania kwiatka. Temat gender to jest coś, co mnie martwi. Nie chcemy tego dla naszych dzieci – mówi pan Adam z Kamionek (koło Poznania), ojciec trojga dzieci.

Organizatorzy warsztatów tłumaczą, że celem projektu jest wprowadzenie do szkół i przedszkoli tzw. edukacji globalnej. Również do przedszkoli, bo Stowarzyszenie zamierza działalność rozszerzyć. Jak mówi Magdalena Janaszek, w gimnazjach i liceach edukacja globalna jest już realizowana na lekcjach geografii czy historii, natomiast w szkołach podstawowych i przedszkolach „temat jest raczej nieruszany”. – Dlatego chciałyśmy też dotrzeć do młodszych dzieci – dodaje Janaszek.

Zaznacza przy tym wyraźnie, że nie widzi potrzeby publikacji dotyczącej szkoleń. „Nie jest nam potrzebna dodatkowa promocja, gdyż już mamy wypełnioną listę osób, chętnych do uczestnictwa w warsztatach” – pisze Janaszek w e-mailu do „Naszego Dziennika”. Janaszek nie autoryzowała swoich wypowiedzi – mimo że o nie wcześniej prosiła i zostały jej wysłane – zasłaniając się tym, iż nie wiedziała, że udziela informacji prasie, choć autor publikacji zaznaczył to wyraźnie już na samym wstępie rozmowy.

Wyraźna demonstracja niechęci do publikacji informacji o genderowym instruktażu poznańskich maluchów w „Naszym Dzienniku” nie może nie zastanawiać. Czyżby tego typu informacje były zastrzeżone tylko dla potencjalnych, chętnych uczestników warsztatów? A może nie mogą się o nich dowiedzieć opinia publiczna i rodzice, z których podatków będą demoralizowane ich dzieci?

Gender odrealnia świat

– Zdumiewające jest to, że tego typu edukacja jest finansowana ze środków publicznych. Konieczna jest większa odpowiedzialność w wydatkowaniu funduszy, które są funduszami publicznymi – komentuje całą sytuację dr hab. Urszula Dudziak, psycholog z Instytutu Nauk o Rodzinie KUL, nie kryjąc przy tym swego oburzenia i niepokoju z powodu szerzenia ideologii gender wśród dzieci.

– Przekazywanie ideologii gender dzieciom jest wielce niepokojące. Dzieci potrzebują właściwych wzorców, właściwego kształtowania, odpowiedniego oddziaływania wychowawczego, a nie fałszowania rzeczywistości dotyczącej człowieka i wzajemnych relacji między kobietą a mężczyzną. Z psychologicznego punktu widzenia porzucenie determinizmu biologicznego płci na rzecz swoiście rozumianej wolności w decydowaniu o tym, jaką się jest płcią, jest nie tylko nieprawdziwe, ale i niebezpieczne dla prawidłowego kształtowania się przyszłych właściwych relacji międzyludzkich – ocenia dr hab. Urszula Dudziak.

Tego samego zdania są pedagodzy i rodzice. – Promowanie kultury gender to robienie dzieciom w głowie przysłowiowej wody w mózgach. Zamiana ról zawsze wprowadza niebezpieczeństwo zaburzeń w postrzeganiu realnego świata, właściwych relacji między kobietą a mężczyzną, a także między osobami tej samej płci. Dziecko traci w końcu orientację, co jest normalne, a co nie – puentuje dr Anna Petkowicz z Instytutu Pedagogiki KUL.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik