logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

Bunt ambasadorów

Czwartek, 25 lipca 2013 (02:00)

Dyplomaci zarzucają szefowi MSZ jałowość i brak strategii. Do spektakularnego spięcia z Radosławem Sikorskim doszło na naradzie ambasadorów – dowiedział się „Nasz Dziennik”

 

W pięciodniowej dorocznej naradzie ambasadorów, która rozpoczęła się w poniedziałek i potrwa do piątku, bierze udział 88 ambasadorów i przedstawicieli placówek dyplomatycznych. Spotkanie otworzył Radosław Sikorski.

– Ambasador polski to brzmi dzisiaj dumnie – mówił w poniedziałek, zwracając się do dyplomatów zebranych w auli Krajowej Szkoły Administracji Publicznej.

Sikorski podkreślił, że rolą dyplomatów powinno być umacnianie pozycji Polski w Europie i budowa marki naszego kraju. Dodał, że polscy dyplomaci powinni mówić o modelu polskiego państwa, promować historię naszego kraju. Zażartował nawet, że ambasadorzy są jak piłkarze rozsiani po boiskach całego świata, którzy przyjeżdżają na zgrupowanie kadry narodowej, a on przyjmuje rolę selekcjonera.

To było oficjalne przemówienie szefa MSZ. Narada z ambasadorami ma charakter poufny. Z informacji, do których dotarł „Nasz Dziennik”, wynika, że druga część spotkania nie była już dla Sikorskiego tak przyjemna.

– Przedstawiciele polskich placówek dyplomatycznych zarzucili Sikorskiemu stagnację w polskiej polityce zagranicznej, brak konkretnej wizji, brak wytycznych ze strony resortu co do polityki, jaką mają oni wdrażać, jakie budować wpływy poza granicami Polski – relacjonuje nasz informator.

Odpowiedź ministra była nader zaskakująca. Sikorski miał ostrzegać, by ambasadorzy nie ulegali zbytnio propagandzie rządowej dotyczącej polityki zagranicznej, bo takowej Polska właściwie nie prowadzi.

– Odpowiedź ministra Sikorskiego biegła w tym kierunku, że prowadzimy dyplomację małych celów, więc wytyczania żadnych wielkich celów ambasadorowie nie mogą od niego oczekiwać, bo on takich nie ma – dodaje nasz rozmówca. Sikorski mówił też o przyszłości Unii Europejskiej.

– Stwierdził, że nie należy spodziewać się na tym polu wielkich sukcesów. Podkreślał, że nie oczekuje szybkiej poprawy sytuacji w UE. Wydał też zalecenie, by nie mówić o federacji europejskiej, bo to się w Polsce źle kojarzy, ale o unii politycznej – relacjonuje jeden z uczestników narady.

Warto przypomnieć, że w marcowym exposé wygłoszonym w Sejmie Sikorski zapewniał posłów, iż międzynarodowa pozycja Polski jest dobra, umacniamy się w UE, a przystąpienie do strefy euro leży w strategicznym interesie naszego kraju.

– Minister Sikorski stosuje triki PR wobec własnych obywateli. Celowo i świadomie ukrywa pewną rzeczywistość przed Polakami. To jest rzecz karygodna. To wszystko potwierdza tylko istotność zarzutów, jakie wobec szefa polskiej dyplomacji formułuje opozycja. Polska polityka zagraniczna jest obecnie jałowa. Jest to rzeczywiście – jak słusznie zauważył minister Sikorski – polityka małych celów – komentuje poseł Krzysztof Szczerski (PiS), były wiceminister spraw zagranicznych.

– Z przesłuchań kolejnych kandydatów na ambasadorów, które odbyły się na Komisji Spraw Zagranicznych, wynika jasno, że nie stawia się przed nimi żadnych celów politycznych. Mają oni jedynie promować interesy gospodarcze, być rodzajem faktorii handlowej Polski, a nie placówki dyplomatycznej, która ma przede wszystkim realizować zadania polityczne – ocenia Krzysztof Szczerski.

Widać to było chociażby podczas opiniowania przez sejmową Komisję Spraw Zagranicznych kandydatury Tomasza Arabskiego, wytypowanego przez Sikorskiego na ambasadora RP w Madrycie. Arabski prezentował się wtedy posłom jako znawca gazu łupkowego.

Doroczna narada polskich ambasadorów to spotkanie szczególnego rodzaju. Jego głównym celem jest wspólna refleksja najwyższych rangą dyplomatów nad zadaniami polityki zagranicznej, bezpośrednia wymiana informacji na ten temat, a także omówienie strategii działania na kolejny rok. To swoiste spotkanie operacyjne, podczas którego ambasadorowie mają okazję do rozmów ze swoimi politycznymi mocodawcami, z szefostwem MSZ, prezydentem, marszałkiem Sejmu, mających na celu odebranie od nich swoistych „politycznych instrukcji”.

– Nie dziwię się reakcji ambasadorów. W tej chwili MSZ nie stawia żadnych zadań, żadnych wyzwań polskiej dyplomacji, by umocnić stanowisko Polski w regionie czy w świecie. Minister Sikorski nie jest zainteresowany tworzeniem pozytywnego wizerunku Polski. Założenia polityki zagranicznej są wprawdzie bardzo szerokie – jest tam mowa o bezpieczeństwie kraju, współpracy z UE i Polonią itp., ale rząd nie bierze pod uwagę, że mamy poważną dekoniunkturę wokół Polski, że rośnie ofensywa rosyjska, że brakuje chociażby zainteresowania Amerykanów tą częścią Europy – ocenia Witold Waszczykowski, były wiceminister spraw zagranicznych.

– Mamy niekonsekwentną politykę wobec Litwy i Białorusi, Ukrainy i Gruzji, z wyraźnym nakierowaniem na stosunki z Rosją. Nie dziwię się, że wobec tych meandrów polityki zagranicznej Sikorskiego ambasadorowie mogą się czuć zaniepokojeni – ocenia dyplomata.

Gościem tegorocznej narady jest unijny komisarz ds. rozszerzenia i europejskiej polityki sąsiedztwa Štefan Füle. W 2010 r. w spotkaniu ambasadorów brał udział rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow – było to niecałe pół roku po tragedii smoleńskiej.

W roku ubiegłym w naradzie ambasadorów uczestniczyła szefowa Europejskiej Służby Działań Zewnętrznych Catherine Ashton. – Osoby te nie powinny być moim zdaniem gośćmi biorącymi udział w odprawie polskich ambasadorów. Pan Sikorski mógł się z nimi spotkać po tej odprawie. To, co dotyczy polityki zagranicznej, powinno być omawiane tylko w ramach MSZ – kwituje Szczerski.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik