logo
logo

Zdjęcie: A.Kruczek/ Nasz Dziennik

Radni PiS przeciw „Orlikowi”

Wtorek, 30 lipca 2013 (02:00)

Komisje Rady Miejskiej w Rykach odrzuciły wniosek o uhonorowanie mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika” w postaci nazwania jego imieniem jednego z rond w tym mieście. Wniosku nie poparli nawet prawicowi radni.

Wniosek do Rady Miejskiej w Rykach o nadanie rondu w tym mieście imienia mjr. Bernaciaka „Orlika” skierowało Koło Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej w Rykach.

– Wszystkie cztery komisje odrzuciły ten wniosek, na żadnej nie uzyskało to akceptacji – mówi przewodniczący rady Zbigniew Miłosz (PSL). Jaka była motywacja jego odrzucenia?

– Każdego z radnych, który głosował przeciw, należałoby zapytać o motywację – dodaje.

Jak się okazuje, wniosku AK-owców nie poparła nawet część prawicowych radnych.

– Wszystkich w radzie z PiS i Prawicowego Ruchu Samorządowego, który startował z list PiS, jest sześciu, a tylko dwóch zagłosowało za, pozostali byli przeciw lub się wstrzymali. To pewna informacja – mówi „Naszemu Dziennikowi” Krystian Pielacha, prezes Koła ŚZŻAK w Rykach im. mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”. Wniosek poparli jedynie Marek Ochap (PiS) oraz Kazimierz Woźniak (PRS).

Kombatanci nie ukrywają zaskoczenia. Zwłaszcza że do odrzucenia wniosku o uhonorowanie majora Bernaciaka doszło już po raz drugi.

Wcześniej, przed ostatnią czerwcową decyzją, radni odrzucili podobny wniosek na początku 2012 roku. Ale wówczas, o dziwo, przeszedł on przez komisje i trafił pod obrady rady miasta. Pielacha wskazuje, że jest to przykre dla kombatantów.

To niezrozumiałe, zwłaszcza że nie ma żadnego konfliktu z radnymi. Dodaje, że nie jest zaskoczony głosowaniem SLD czy PSL przeciw, ponieważ „tak było zawsze”, ale głosy sprzeciwu ze strony prawicy traktuje jako przejaw braku świadomości historycznej. Pielacha podkreśla, że przedstawiał radnym chwalebny życiorys mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”.

Wśród tych, którzy nie poparli wniosku, byli radni: Dorota Wesołek, Stanisława Beczek, Roman Szafranek i Dariusz Piwoński. Ten ostatni tłumaczy się, że wstrzymał się od głosu razem z koleżanką, ponieważ jeden z radnych SLD powiedział, że ma się ukazać książka rzucająca cień na postać mjr. Bernaciaka.

Dodaje, że tłumaczył swoją decyzję Pielasze i gdyby ponownie pojawił się taki wniosek, to go poprze. Marek Ochap ocenia brak poparcia uchwały przez radnych prawicowych jako przejaw nieznajomości historii czy też chęć nienarażania się rządzącej w radzie koalicji SLD – PSL.

Członek Rady Gminnej Ryk Marcin Wieczorek, który od niedawna kieruje strukturami PiS, zaznacza, że nie rozumie tej decyzji, a major Bernaciak jak najbardziej zasługuje na to, by jego imię nosiło jedno z rond.

Marian Bernaciak walczył w wojnie obronnej w 1939 r., dostał się do niewoli sowieckiej. Uniknął tragicznej śmierci w Katyniu, uciekając z transportu. Walczył w Armii Krajowej, zajmując w 1944 r. samodzielnie ze swoim oddziałem Ryki na Lubelszczyźnie. Potem, stojąc na czele oddziału WiN, walczył z reżimem komunistycznym, m.in. rozbijając Urząd Bezpieczeństwa w Puławach, uwalniając ponad setkę więźniów czy staczając zwycięską bitwę pod Lasem Stockim z 680-osobową grupą operacyjną KBW, UB i NKWD.

Te i inne akcje spowodowały, że komuniści tropili go ze szczególną bezwzględnością. 24 czerwca 1946 r. majora Bernaciaka i kilku jego ludzi wracających z odprawy w Życzynie zaatakowała grupa żołnierzy z wojsk saperskich 1. Dywizji Piechoty i oddział KBW. Dwukrotnie ranny „Orlik”, po nieudanej próbie przebicia się przez obławę, popełnił samobójstwo.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik