logo
logo

Zdjęcie: R.Sobkowicz/ Nasz Dziennik

119 z „Baszty”

Piątek, 2 sierpnia 2013 (02:00)

W parku im. gen. Gustawa Orlicz-Dreszera przy pomniku Mokotów Walczy 1944 złożono wczoraj hołd poległym żołnierzom AK z pułku „Baszta” oraz innych oddziałów walczących w czasie Powstania Warszawskiego na Mokotowie.

– Mokotów spełniał bardzo ważną rolę w czasie Powstania, wszyscy byliśmy tego świadomi – mówił Wojciech Milic, prezes Środowiska Żołnierzy Pułku AK „Baszta”.

– Bohaterstwo towarzyszyło wszystkim i całej Warszawie, która została zmieciona z powierzchni ziemi. Mokotów terytorialnie był trzy raz większy niż Śródmieście, ale wojska miał dwa razy mniej. Przez 57 dni zdołał jednak obronić całe Powstanie od południa – dodał Milic.

Prezes Środowiska Żołnierzy Pułku AK „Baszta” przypomniał, że na Mokotowie poległo 1700 powstańców.

– Siły zbrojne Mokotowa przekształciły się w dwa istotne pułki – „Baszta” i „Waligóra”. Ujawniły się władze państwa podziemnego, ujawnili się ci, którzy zadbali o nasz byt jako żołnierzy. Stało się jaśniej, byliśmy na swojej ziemi, sami się rządziliśmy. Ożywiło to próbę przebicia do Śródmieścia – wspominał Milic.

Pamięć powstańców uczczono „Marszem Mokotowa” odegranym przez orkiestrę reprezentacyjną policji, zapaleniem zniczy i złożeniem wieńców przed pomnikiem. Osoby szczególnie zasłużone w kultywowaniu pamięci i walce o niepodległość Rzeczypospolitej Polskiej uhonorowano Medalami „Pro Patria”, które jako odznaczenie cywilne przyznaje Urząd ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Po uroczystości w parku, jak co roku, wyruszył Marsz Mokotowa, który przeszedł przed obelisk poświęcony pamięci 119 pomordowanych powstańców z „Baszty”.

– Niemiecki atak szedł wzdłuż ogródków działkowych przy ul. Racławickiej. Na przedzie jechał czołg, za nim samochód osobowy z dowódcami, dalej na samochodach ciężarowych piechota i na końcu pojazd pancerny. Zaczęliśmy strzelać, ale nie do czołgów, to nie miałoby sensu – strzelaliśmy do żołnierzy, którzy siedzieli w otwartych ciężarówkach. Oczywiście zaczęli natychmiast wyskakiwać z samochodów, tworząc tyralierę. Ponieważ mieliśmy doskonały widok i każdego z nich na muszce, ponieśli wielkie straty w ludziach – wspomina Kazimierz Grzybowski ps. „Misiewicz”, który w czasie Powstania służył w randze podporucznika w pułku „Baszta”.

Powstańcze uroczystości odbywały się wczoraj także przed pomnikiem Polskiego Państwa Podziemnego, naprzeciw budynku Sejmu. Przyszła jednak na nie zaledwie garstka powstańców.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz zapewniła, że Sejm obejmie prawną ochroną znak Polski Walczącej, słynnej kotwicy.

Warto w tym kontekście przypomnieć, że Platforma, forsując ten projekt na sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu, była odporna zarówno na krytykę posłów PiS, którzy podnosili, że ustawa nie jest dostatecznie przygotowana, jak i na zastrzeżenia Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Ofiarę powstańców czczono też wczoraj w innych miejscach Warszawy, m.in. przy pomniku Gloria Victis na cmentarzu Wojskowym na Powązkach, cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli, placu Zamkowym i kopcu Powstania Warszawskiego.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik