logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Jesteśmy gotowi do emisji

Sobota, 17 sierpnia 2013 (02:00)

Z o. dr. Tadeuszem Rydzykiem CSsR, dyrektorem Radia Maryja, rozmawia Małgorzata Goss

Uchwała KRRiT o przyznaniu koncesji Telewizji Trwam na MUX-1 zapadła 5 lipca. Kiedy stacja będzie mogła rozpocząć emisję programu?

– Uchwałę KRRiT o przyznaniu miejsca na multipleksie otrzymaliśmy tuż przed naszą pielgrzymką na Jasną Górę. Potem zapadło postanowienie UKE dotyczące spraw technicznych, a w tych dniach nadeszła decyzja KRRiT o przyznaniu Fundacji Lux Veritatis koncesji na nadawanie w sposób rozsiewczy naziemny na multipleksie 1. Czekamy na uprawomocnienie tej decyzji, po czym wystąpimy do UKE o rezerwację częstotliwości. Potem pozostanie czekać, aż TVP zwolni miejsce na MUX-1. W decyzji napisano, że ma to nastąpić nie później niż 28 kwietnia 2014 roku. W czym rzecz? Otóż TVP jest obecna na dwóch multipleksach, pierwszym i trzecim, ale docelowo ma zajmować tylko trzeci. W ustawie o cyfryzacji zapisano, że ma opuścić MUX-1 z chwilą, gdy MUX-3 uzyska 95 proc. pokrycia, ale nie później niż 28 kwietnia przyszłego roku. Tymczasem MUX-3 osiągnął już 99,5 proc. pokrycia Polski, a TVP nie ustępuje, i to pomimo że ma kłopoty finansowe, a korzystanie z dwóch multipleksów słono kosztuje. Płacą podwójnie i zajmują nasze miejsce, a my czekamy. Jest decyzja KRRiT o przyznaniu miejsca, ale praktycznie tego miejsca nie mamy. Na razie są tylko słowa, czekamy na fakty. Jesteśmy gotowi do rozpoczęcia emisji. Nie wiem, dlaczego mamy jeszcze siedem miesięcy czekać. Przecież powinniśmy otrzymać koncesję już dwa lata temu. Wtedy jednak KRRiT skrzywdziła polskich katolików.

Ile Fundacja Lux Veritatis będzie musiała zapłacić za koncesję?

– Koncesja kosztuje 12 mln 945 tys. zł na 10 lat. Do tego dochodzi opłata prolongacyjna z tytułu ratalnej zapłaty, która wyniesie dodatkowo 2 mln 914 tys. 398 złotych. Razem jest to prawie 16 mln zł w rozłożeniu na 10 lat. Oprócz tego musimy co roku zapłacić UKE prawie milion złotych, dokładnie 983 tys. 620 zł, oraz 6 mln 200 tys. zł rocznie na rzecz firmy Emitel, operatora multipleksu. Łącznie jest to minimum 8 mln 474 tys. 500 zł rocznie, a z opłatami prolongacyjnymi blisko 9 mln złotych. To ogromna kwota, ponad 700 tys. zł miesięcznie. Będzie to wymagało wielkiego wysiłku. A przecież to nie wszystkie koszty, bo trzeba jeszcze zapłacić pracownikom, przygotowanie programów też kosztuje, sprzęt, licencje. Musimy się zmobilizować. To wielka szansa. Nie zapominajmy przy tym, że jedno miejsce na multipleksie to nic. Powinno być tyle mediów prawdziwie polskich, z polskim systemem wartości, ile jest procent Polaków w Polsce, i tyle procent mediów katolickich, ile jest procent katolików. „Katolickie ” nie znaczy „pobożnościowe”. Chodzi o system wartości, który media przekazują, o to, czy szanują Dekalog. Tu jest prawdziwy dramat. Niemal wszystkie media w Polsce nie są polskie, nie tylko pod względem struktury własności, ale i struktury wartości.

Włączenie telewizji często równa się wpuszczeniu wroga do domu.

– Ludzie nie orientują się, że przyjmują pięknie opakowaną truciznę. Podobnie jak z zatruciem środowiska, człowiek tego z początku nie czuje, ale jego organizm chłonie, a wreszcie zaczyna chorować. Ekologia dotyczy całego człowieka. Chorować może nie tylko ciało, ale i jego intelekt, duch człowieka.

Najbardziej zagrożona jest młodzież. Co z kanałem telewizyjnym dla młodzieży, który Ojciec zapowiadał?

– Brakuje informacji KRRiT na temat możliwości uruchomienia kolejnych kanałów telewizyjnych. Zamierzamy wystąpić z zapytaniem, jakie są możliwości stworzenia kanału dla młodzieży. Kontaktujemy się z Krajową Radą wyłącznie poprzez wymianę pism.

Na MUX-1 nie przewidziano miejsca dla młodych.

– To dlaczego nie mamy kolejnego multipleksu?! Na podstawie porozumień genewskich możemy mieć ich więcej. Poza tym są różne techniki cyfryzacji. Według standardu DVB-T, który znalazł zastosowanie w Polsce, z „pojedynczego kanału analogowego” można uzyskać osiem kanałów cyfrowych. Tymczasem rozwiązania przyjęte na Ukrainie, w Czechach, w Chorwacji i innych krajach pozwalają umieścić w tym miejscu 12, a nawet 16 kanałów. Przestrzeń w eterze jest, tylko trzeba chcieć ją wykorzystać.

Łatwiej rządzić, gdy jest mniej mediów, a koncesje pozostają „dobrem rzadkim”?

– To, co się stało, to, że przyznano nam koncesję, to chyba cud. I to w sierpniu, drugi cud nad Wisłą! Widziałem tę determinację decydentów, żeby nie dać. To było jak działanie złego ducha. Ale udało się pokonać złego, dzięki modlitwie, solidarności i ogromnej determinacji ludzi.

Żeby podołać kosztom nadawania z multipleksu, Trwam będzie musiała zdobyć reklamodawców, dbać o oglądalność. Jak to wpłynie na charakter tej stacji?

– Telewizja Trwam nie jest nadawcą społecznym, lecz jest przedsięwzięciem komercyjnym, a zatem – co naturalne – będzie emitować reklamy z zastrzeżeniem, że reklama powinna mieć charakter pozytywnej informacji, która służy dobru człowieka, a nie manipulacji człowiekiem. Mamy nadzieję na takie reklamy. Jest dużo porządnych firm, porządnych ludzi, którzy chcą się przebić na rynku. Reklamy muszą być pod każdym względem etyczne, respektować wartości chrześcijańskie. Nie wyobrażam też sobie, żeby reklama przerywała program. Mamy wypracowaną praktykę z okresu nadawania przez satelitę i w kablówkach. Otóż mieliśmy reklamodawcę, o którym dowiedzieliśmy się, że gdzie indziej prezentuje reklamy erotyczne. Natychmiast zerwaliśmy współpracę, mimo że ów reklamodawca chciał zrezygnować z tamtej działalności, byle tylko u nas pozostać. Absolutnie nie wyobrażam sobie nieetycznej reklamy. My ewangelizujemy cały czas. Święty Paweł mówił: „Czy jecie, czy pijecie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie”. Nie tak jak pewna pani minister, która oświadczyła, że swoje przekonania katolickie zostawia za drzwiami gabinetu. Musimy przy tym zdawać sobie sprawę, że rynek reklam został zawłaszczony przez opcję liberalno-lewicową. Podobnie jak zawłaszczone zostały media. My, katolicy, dopiero odbudowujemy ten gmach. To nie jest łatwe. Ileż katolickich stacji radiowych dało się złapać w sieci przez koncerny antyewangelizacyjne. Była też telewizja Niepokalanów, Telewizja Familijna, potem TV Puls. Gdzie one są?

Co zmieni się w Telewizji Trwam wraz z rozpoczęciem emisji z MUX-1?

– Zmienimy ramówkę. Będzie więcej wiadomości. Chcemy także dopuścić do głosu tych, którym zamyka się usta. Chcemy pokazywać całość życia. Jest wokoło dużo dobrych, budujących zdarzeń, zarówno w Polsce, jak i na świecie. Oczywiście pozostanie to telewizja katolicka.

Czy te 9 mln zł rocznych opłat Fundacja zamierza pozyskiwać z reklam, czy także drogą darowizn i datków od telewidzów?

– Oczywiście liczymy na wsparcie. Liczymy też na geotermię. Gdy ruszy, będą pieniądze ze sprzedaży ciepła, z geotermalnych basenów. Za te środki będziemy rozwijać uczelnię, Telewizję. A także wspierać dzieła ewangelizacyjne. Doświadczamy prowadzenia z góry. Przychodzą rozwiązania, także finansowe, może nie tak wielkie, jakbyśmy pragnęli, ale takie, że wciąż trwamy. Propagandyści wyrażają się o nas „imperium”. Nie. My nie mamy menedżerów od finansów. To jest Boże błogosławieństwo. I wsparcie ludzi. Kolejne dzieło – świątynię w Toruniu – budują sami ludzie. Moim marzeniem jest także, aby wykorzystując uczelnię i twórczych rodaków, pomyśleć o tworzeniu filmów. Nie dziś jeszcze, ale w przyszłości.

Możliwe jest rozpoczęcie emisji przez Telewizję Trwam z multipleksu 1 już w tym roku?

– My jesteśmy gotowi. Wszystko zależy od prezesa TVP pana Juliusza Brauna, od tego, czy ustąpi z naszego miejsca na MUX-1.

 

Dziękuję za rozmowę.

Małgorzata Goss

Nasz Dziennik