logo
logo

Zdjęcie: M.Rzewuski/ Nasz Dziennik

Poprowadzę was na Wiedeń

Piątek, 13 września 2013 (02:00)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Tutaj, na Kahlenbergu w Wiedniu, jesteśmy zwycięzcami. Mało jest takich miejsc na świecie – tymi słowami rektor kościoła św. Józefa ks. Roman Krekora przywitał uczestników XIII Międzynarodowego Motocyklowego Rajdu Katyńskiego, który w 330. rocznicę wiktorii wiedeńskiej zawitał do stolicy Austrii.

 

Uczestnicy rajdu triumfalnie wjechali na Kahlenberg kawalkadą, na czele której byli motocykliści z założonymi husarskimi piórami. Przed wejściem do kościoła utworzyli szpaler, przez który wprowadzono sztandar rajdu. W chwili powitania przez rektora kurant kościelny wybijał hymn Polski, którego słowa odśpiewali uczestnicy rajdu.

– Serce rośnie, jak się widzi takie skrzydła husarskie. 330 lat czekaliśmy na was – powitał motocyklistów ks. Krekora, zmartwychwstaniec.

– Teraz przybywacie nie na koniach, ale na setkach albo tysiącach koni, mechanicznych oczywiście – dodał.

Przypomniał, że wieki temu przed bitwą w ruinach tego kościoła została odprawiona Msza św., do której służył sam król Jan III Sobieski, generałowie i oficerowie oraz królewski syn, który został pasowany na żołnierza, żeby potem walczyć pod Wiedniem o chrześcijaństwo.

– Wy wierni tej tradycji ministrujecie do Mszy św. i tutaj modlicie się do Matki Bożej – podkreślił ksiądz rektor. Jak zaznaczył, Sobieski był bardzo religijnym i pobożnym człowiekiem.

– Inaczej by się potoczyły losy chrześcijaństwa, gdybyśmy tej bitwy nie wygrali – zaznaczył.

Na skrzydłach husarii

– Dziękuję wam za ten znak wiary, znak patriotyzmu jako nowy rektor tego kościoła. Tu wszyscy jesteśmy w domu – powiedział. Ksiądz Krekora wspomniał, że do 1905 r. była tu ruina i dopiero członkowie Polonii odbudowali ten kościół.

– Na skrzydłach husarii Pan dał uciemiężonej Europie wolność, na skrzydłach przyniesionych przez Jana Sobieskiego, człowieka głębokiej wiary – wskazał podczas kazania kapelan rajdu o. Marek Kiedrowicz. – W życiu naszych narodów i społeczności Bóg jest tym, który daje siłę i daje zwycięstwo – podkreślił.

– Tu, w tym miejscu, możemy jeszcze raz uwierzyć w to, że Bóg może dać jeszcze raz zwycięstwo. Że żadne kłamstwo, niesprawiedliwości nie zwyciężą prawdy – mówił kapłan. Podziękował także Ojcom Zmartwychwstańcom za tak gorące przyjęcie rajdu i prosił ich o wypraszanie potrzebnych łask na koniec pielgrzymki.

– Żeby zostało nie tylko wspomnienie, chcieliśmy pozostawić materialny dar – to nieśmiertelnik, który jest dedykowany królowi Janowi III Sobieskiemu – powiedział o. Marek, wręczając go księdzu rektorowi.

Wiktoria!

– Kawał chłopa ze mnie, ale bardzo się wzruszyłem. Nie byłoby święta Matki Bożej Zwycięskiej, gdyby nie było tego zwycięstwa. Przyjeżdżajcie z pięknymi skrzydłami, żeby ta chwała polskiego oręża tutaj, w Wiedniu, była obecna – zachęcił ks. Krakora.

– Poprowadzę was na Wiedeń, przygotowałem taki mały motocykl, niech zobaczą, że my jesteśmy odważnym Narodem – oświadczył na koniec Mszy św., co spotkało się z aplauzem motocyklistów.

– Przejeżdżamy przez środek Wiednia. Jak nas skują, to nas skują, tymi skrzydłami nie możemy się nie pokazać w Wiedniu – cieszyli się pielgrzymi.

Przed przyjazdem Rajdu Katyńskiego nieopodal kościoła dokonano wmurowania tablicy zapowiadającej powstanie w tym miejscu pomnika króla Jana III Sobieskiego. – Jan Paweł II dał nam przykazanie, żebyśmy tradycję przekazywali następnym pokoleniom. Jako wypełnienie papieskiego życzenia zawiązał się komitet organizacyjny budowy pomnika – powiedział Henryk Kuśnierz z krakowskiego Bractwa Kurkowego.

Jego członkowie trzy lata starali się o budowę pomnika, pozyskując konieczne środki i uzyskując zezwolenia administracyjne. Na wczorajszej uroczystości podkreślali, że niewiele jest dat znanych powszechnie wśród Polaków, a do takich należy data wiktorii wiedeńskiej jako wydarzenia, które „ocaliło kulturę i chrześcijaństwo Europy”. Pomnik Sobieskiego, pierwszy w Wiedniu, ma powstać przed kolejną rocznicą odsieczy wiedeńskiej w 2014 roku.

Zenon Baranowski, Wiedeń

Nasz Dziennik