logo
logo

Zdjęcie: M.Marek/ Nasz Dziennik

Jeździmy, by nieść pamięć

Wtorek, 17 września 2013 (02:08)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Z Leszkiem Rysakiem, członkiem zarządu i sekretarzem Stowarzyszenia Międzynarodowy Motocyklowy Rajd Katyński, rozmawia Marcin Austyn

 

Kolejny Rajd Katyński za nami. Tegoroczna, dłuższa trasa okazała się trudniejsza, niż wydawało się to na etapie jej planowania?

– Plan trasy był wszystkim znany na starcie i byliśmy na tę podróż przygotowani. Trudność polegała na tym, że mieliśmy do czynienia ze zmiennym tempem i charakterem kolejnych etapów. W tym roku do tradycyjnej trasy rajdu doszedł nam „etap wiedeński”, czyli przejazd szlakiem wyprawy wiedeńskiej Jana III Sobieskiego i jego żołnierzy. To inna przestrzeń, inne drogi, miejsca, inny charakter spotkań. To wszystko sprawiało nam pewną trudność, choć z drugiej strony, w porównaniu z jazdą na Kresach, było łatwiej, bo jakość dróg była lepsza.

Nowy odcinek zapewne niósł nowe doświadczenia?

– I w tym tkwiło wyzwanie i pewna trudność.

Podczas etapu do Smoleńska nie ominęły Państwa kłopoty. Władze obwodu smoleńskiego wyprosiły motocyklistów ze swojego terenu.

– Kłopoty, z jakimi spotkaliśmy się w Smoleńsku, były trudnym doświadczeniem. Jak będzie dalej? My jesteśmy pełni optymizmu i nadziei, że nikt nie będzie nam bronił docierać do grobów naszych żołnierzy, naszych bliskich na terenie Rosji. Mam taką nadzieję, że była to wyjątkowa sytuacja, z którą spotkaliśmy się po raz pierwszy i ostatni.

Rajd dotarł do wielu symbolicznych i zapomnianych miejsc związanych z naszą historią…

– Już poprzez to, że docieramy do tych miejsc, zostają one przywrócone pamięci chociażby poprzez wspomnienie o nich w informacjach o rajdzie, jakie są publikowane. Jeśli chodzi o samych uczestników naszych wypraw, to jest takie powiedzenie, że miejsca przechodzą przez pielgrzyma. Każdy z nas dotarł do wielu miejsc, które wywierały wrażenie, i teraz, po powrocie, przyjdzie czas na doczytanie, doszukanie informacji, ale też na dzielenie się wspomnieniami, przeżyciami z naszych wyjazdów. W ten sposób one zostaną. Jest kilka takich miejsc, które nie funkcjonują w pamięci powszechnej i które należałoby jej przywrócić. A każdy z uczestników Rajdu Katyńskiego staje się strażnikiem pamięci o nich. Prawdę mówiąc, wszystkie odwiedzane przez nas miejsca zasługują na szczególną pamięć. Patrząc jednak na te słabiej funkcjonujące w pamięci powszechnej, można przywołać tu choćby podwileńskie Ponary czy cmentarz wojskowy w Brodach, gdzie mieliśmy zaszczyt pracować przy jego uporządkowaniu.

Czy planowane są nowe elementy trasy?

– Uczestniczymy w przygotowaniach obchodów 1050. rocznicy chrztu Polski, więc można spodziewać się kolejnego rozbudowania trasy. Proszę jednak też pamiętać, że nie ma jednej, stałej trasy rajdu, ale są na niej stałe miejsca, do których w miarę możliwości docieramy. Zatem sama trasa ulega modyfikacjom. Trzeba też wiedzieć, że na Wschodzie czeka na nas wielu Polaków i do nich także staramy się dotrzeć. To też stanowi dla nas pewien wyznacznik. Jednak wbrew obawom, że „jadę w to samo miejsce”, mogę zapewnić, że co roku każde z odwiedzanych miejsc jest inne. Towarzyszą nam inne emocje, przeżycia, doświadczenia. Zatem trasa może i jest podobna, ale nigdy nie jest taka sama.

 

Rajd Katyński wieńczy ten sezon motocyklowy? Przed nami jeszcze tylko październikowe spotkanie w Gietrzwałdzie podsumowujące sezon.

– Nie do końca. Zakończenie sezonu, na które wszystkich serdecznie zapraszamy 5-6 października, jest takim momentem, gdy zaczynają się jesienne słoty i część motocyklistów przesiada się do innych środków lokomocji. Jednak dwa tygodnie później spotykamy się we Wschowie, by podsumować zlot w Hucie Pieniackiej, jeden z ważnych elementów Rajdu Katyńskiego. Przygotowujemy się też do tego, by 11 listopada udać się do Wilna, gdzie występujemy w charakterze asysty Sztafety Niepodległości. Pozostaje jeszcze 26 grudnia i marsz „Wawer – Pamiętamy”. W ostatnich dwóch latach udało nam się dotrzeć tam na motocyklach. Dodam jeszcze, że w Gietrzwałdzie organizujemy przegląd krótkich filmów motocyklowych. Jest zatem wiele elementów, które składają się na to, co proponujemy, by szukać sensu jazdy w niesieniu pamięci.

Dziękuję za rozmowę.

Marcin Austyn

Nasz Dziennik