logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Uniki z Bielawnym

Sobota, 5 października 2013 (02:00)

Obszerność materiału, brak czasu ze strony sędziego, wypożyczenia akt – to powody, dla których od ponad roku nie może ruszyć proces byłego wiceszefa BOR gen. Pawła Bielawnego.

– Brak wyznaczonego terminu rozprawy wynika zarówno z obszerności materiału dowodowego, jak i bieżących obowiązków orzeczniczych sędziego referenta w Wydziale XVIII Karnym – sędzia orzeka w pełnym wymiarze sesji – wyjaśnia w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” sędzia Agnieszka Domańska, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie.

Bielawny to jedyny, jak na razie, oskarżony w sprawie związanej z katastrofą smoleńską. Jednak jego proces ciągle nie może się rozpocząć. Mimo że akt oskarżenia wpłynął do sądu ponad rok temu.

– W czerwcu ubiegłego roku został skierowany akt oskarżenia –zwraca uwagę prok. Renata Mazur, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która prowadziła śledztwo.

– Teraz gospodarzem postępowania jest sąd i to sąd wyznacza termin rozprawy – zaznacza, dopytywana o przyczyny opóźnienia. – To wszystko zależy od sprawy, chodzi o to, jaki jest materiał, część akt jest jawna, a cześć niejawna, tam była też zmiana właściwości sądu – dodaje.

Pierwotnie Bielawny miał być sądzony przez Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Jednak zasłaniając się zawiłością sprawy, zwrócił się on do sądu apelacyjnego o przekazanie sprawy do wyższej instancji. Decyzja o tym zapadła w październiku 2012 roku.

Poza tym akta z powrotem wróciły do prokuratury. – W niniejszej sprawie akta sprawy w okresie od dnia 8 lutego 2013 r. do dnia 6czerwca 2013 r. były wypożyczone do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie – informuje Domańska.

Kiedy są szanse na wyznaczenie terminu rozpoczęcia procesu? Sąd nie jest w stanie tego precyzyjnie podać.

– W sprawie XVIIIK 321/12 termin rozprawy będzie wyznaczony zgodnie z kolejnością wpływu spraw do wydziału i referatu sędziego referenta oraz po zapoznaniu się przez sędziego referenta z całością materiału dowodowego – akta sprawy liczą ponad 120 tomów – tłumaczy sędzia.

Na byłym wiceszefie BOR ciążą dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy niedopełnienia od 18 marca do 10kwietnia 2010 r. obowiązków „związanych z planowaniem, organizacją i realizacją zadań ochronnych podejmowanych przez Biuro (…), co skutkowało znacznym obniżeniem bezpieczeństwa ochranianych osób, czym działał na szkodę interesu publicznego, to jest zapewnienia ochrony Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów”.

Natomiast drugi zarzut odnosi się do poświadczenia 30 marca 2010 r. nieprawdy w pismach skierowanych do ambasadora w Moskwie i dyrektora protokołu dyplomatycznego MSZ poprzez wskazanie, że „Ireneusz F. jest funkcjonariuszem BOR i będzie pełnił zabezpieczenie prasowe wizyty Prezesa Rady Ministrów planowanej na dzień 7kwietnia 2010 r. w Federacji Rosyjskiej, co było niezgodne z prawdą i doprowadziło do wystawienia noty dyplomatycznej, skutkującej wydaniem Ireneuszowi F. wizy pobytowej w Federacji Rosyjskiej”. Generał nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik