logo
logo

Zdjęcie: M.Borawski/ Nasz Dziennik

Tożsamość daje poczucie wartości

Poniedziałek, 21 października 2013 (02:11)

Pod patronatem „Naszego Dziennika”

Rozchwiana tożsamość narodowa służy ludziom żądnym władzy i grupom biznesowym, bo osoby jej pozbawione są łatwym narzędziem manipulacji – podkreślali uczestnicy sesji „Pamięć i tożsamość Polaków – dziś”, która odbyła się w sobotę w Łodzi z cyklu „Dziennikarz – między prawdą a kłamstwem”.

– Po co nam tożsamość narodowa? Po to, żebyśmy byli wspólnotą – wskazywała socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska (PAN). – Tożsamość narodowa buduje poczucie więzi, świadomości posiadania wspólnych interesów i spraw, buduje poczucie własnej wartości, a obniżone poczucie własnej wartości to słabszy poziom motywacji – dodała.

Kryzys tożsamości narodowej rodzi realne problemy społeczne. – Tożsamość narodowa jest bardzo potrzebna do normalnego funkcjonowania zarówno wspólnoty, jak i jednostki – podkreślała dr Fedyszak-Radziejowska. A różne ośrodki władzy czy biznes nie potrzebują silnej tożsamości narodowej, ponieważ konsument reaguje na bodźce reklamowe, które podsuwają mu przeświadczenia, iż poczucie własnej wartości buduje dzięki temu, co kupi.

Jak stwierdził prof. Piotr Jaroszyński (KUL, WSKSiM), naród jest połączony wspólną kulturą, a społeczeństwo obywatelskie to ludzie powiązani czysto administracyjnie, można być obywatelem dzisiaj, a jutro już nie. Filozof zaznaczył, że powiązanie z narodem jest głębsze, z jednej strony więzami pokrewieństwa, a z drugiej – wspólnotą kultury i języka. Pamięć jest ważna dla bycia człowiekiem i bycia narodem. – Musimy mieć tę pamięć, aby osiągać wspólne cele – tłumaczył prof. Jaroszyński.

Jako przykład strukturalnego kłamstwa przywołał przekaz związany z Katyniem – w czasach PRL w encyklopedii powszechnej w ogóle nie było takiego hasła.

Strach przed państwem

Wpływ na tożsamość narodową mają, na co wskazywał europoseł Janusz Wojciechowski, patologie drążące państwo. – Państwo polskie coraz częściej krzywdzi swoich obywateli – zauważył europoseł, przytaczając szereg przykładów dotyczących doprowadzania do upadku firm pod różnymi pretekstami.

To samo dotyczy ofiar niewydolnego wymiaru sprawiedliwości, który np. nie ściga oszustów, tłumacząc oszukanym rolnikom, którzy nie otrzymali zapłaty za dostarczone płody rolne, że w chwili zawierania umowy nie miała ona charakteru oszustwa. – Ale przecież taki jest charakter oszustwa – dziwił się postawie śledczych Wojciechowski.

– W normalnie funkcjonującym państwie takie sprawy powinien ścigać prokurator, ale u nas prokurator umarza sprawy, twierdząc, że nic nie wskazuje na oszustwo. Coraz większy jest strach ludzi przed własnym państwem – ocenił Wojciechowski.

– Jaki to ma związek z tożsamością, ano ludzie wyjeżdżają, nie zakładają tu rodzin, firm, a duża część dramatu bierze się ze złego stanu państwa, w którym ze strony władzy wszystko jest możliwe i nic nie jest pewne, wielu by nie wyjechało, gdyby państwo polskie działało i egzekwowało elementarną sprawiedliwość – podsumował deputowany. – Dzisiejsza szkoła przestaje wyrabiać smak – diagnozował prof. Andrzej Waśko (UJ). Zrezygnowano z wielu lektur podstawowych dla polskiej tożsamości. – Trwające reformy polonistyki uniwersyteckiej i reformy nauczania oparto na fałszywych założeniach – zauważył.

Ci, którzy decydowali o kanonie lektur, stwierdzili, że skoro młodzież nie chce czytać, a historia ją nudzi, to należy wprowadzić ją w aktualną ofertę rynku wydawniczego.

Efektem tych reform jest m.in. kryzys kreatywności, która kształci się na arcydziełach, czy spadek poziomu rozumienia czytanych tekstów, przerabianych tylko we fragmentach, bez głębokiego osadzenia w kontekście.

Według badań socjologicznych z ostatnich lat sprawa tożsamości społecznej, jak mówiła dr Fedyszak-Radziejowska, „wygląda dobrze”. W 2007 r. 94 proc. zaznaczyło wybór „jestem Polakiem” jako identyfikację społeczną. W 2012 r. silny i bardzo silny związek z Narodem odczuwało 80 procent. – Nie mamy do czynienia z kryzysem – zauważyła socjolog.

Jednak ks. prof. Andrzej Zwoliński zwrócił uwagę, że w badaniach 60 proc. młodzieży mówi, iż wychowuje ją telewizja. – Korzystanie niekontrolowane z obrazu powoduje, że jesteśmy podatni na działania propagandowe – zaznaczył. Niesie to za sobą ograniczenia w wiedzy na temat tożsamości narodowej czy kościelnej.

Jak przeciwdziałać?

Remedium na to może być prezentacja pokolenia żołnierzy niezłomnych jako wzorca dla dzisiejszej młodzieży, o czym mówił red. Tadeusz M. Płużański. W zakresie edukacji należy – zdaniem prof. Waśki – „odbudować kanon lektur, obronić go i odnowić”. – To wyzwanie dla społeczeństwa i dla władzy – mówił. Należy dokonać także głębszych reform struktur państwowych. – Konieczna jest naprawa instytucji państwowych, by Polacy odzyskali zaufanie i wiarę we własne państwo. A przede wszystkim w sprawiedliwość – skwitował Wojciechowski.

Warto też protestować. O konieczności takiego działania mówił reżyser Grzegorz Królikiewicz.

Na to, że protesty mają sens, wskazał też red. Wojciech Reszczyński, przypominając niedawno ostatecznie zakończoną sprawę wetknięcia polskiej flagi w imitację psich odchodów w jednym z programów TVN. Za co stacja została ukarana ponad 430 tys. zł kary.

Jakie jest zadanie dziennikarzy w tym względzie? – W dobie rewolucji społecznej rola dziennikarza jest potężna, musi widzieć problemy, nazywać je i reagować na nie, otwierać oczy czytelnikom, pokazywać, co się dzieje – podkreśliła red. Dorota Łosiewicz.

Zenon Baranowski, Łódź

Aktualizacja 21 października 2013 (08:46)

Nasz Dziennik