logo
logo

Zdjęcie: arch./ -

Cichy awans

Środa, 23 października 2013 (02:18)

Pośmiertna nominacja rtm. Witolda Pileckiego na stopień pułkownika została wręczona rodzinie w dzień powszedni. – Nie powinno tak być – oceniają kombatanci.

– To rodzina zdecydowała. Nie chcieliśmy wbrew woli rodziny, my byliśmy otwarci na każdą datę, można powiedzieć, i taka została wybrana, rodzina nie życzyła sobie mediów zewnętrznych – tłumaczy ppłk Jacek Sońta, rzecznik prasowy MON.

– Myśmy dostali trzy możliwości: 17, 18 i 21 października. I ja wybrałam 21, dlatego że byłam umówiona ze szkołą spod Katowic, która w czerwcu 2014 r. otrzyma imię mojego ojca – mówi nam córka Pileckiego, Zofia Optułowicz-Pilecka. – O mediach to w ogóle nie pomyślałam, to nie jest uroczystość, którą chciałabym tak bardzo nagłośnić – dodaje, zaznaczając, że jej ojciec był skromnym człowiekiem.

– To jest niezręczność, tak być nie powinno, mamy bardzo blisko do święta narodowego 11 listopada, i to święta związanego z wręczaniem nominacji generalskich i orderów – wskazuje dr Jerzy Bukowski reprezentujący Ogólnopolskie Porozumienie Organizacji Kombatanckich.

– Tymczasem wręczenie nominacji odbyło się w dzień powszedni, bez związku z jakimś świętem narodowym. To wręczenie powinno się odbyć w miarę uroczyście, zwłaszcza że mamy za dwa tygodnie 11 listopada, to byłaby idealna data – podkreśla Bukowski.

– Była to podniosła uroczystość, był sztandar, oprawa wojskowa, przemówienie ministra, przemówienie córki płk. Pileckiego, uważam, że ten dzień był bardzo ważny dla nas i dla rodziny bohatera – twierdzi Sońta.

Inny obraz ma córka Pileckiego. – To była skromna uroczystość, to było bardzo krótko, w ciągu 20 minut, było tylko kilka osób, ja, brat i mój zięć, media nie zostały wpuszczone – mówi. – Trzeba było podziękować, zrobiłam to, co trzeba – dodaje, zaznaczając, że jest bardzo przywiązana do poprzedniego stopnia. – Mnie obowiązuje rotmistrz Pilecki. I tak po prostu to czuję – podkreśla.

– Moje szkoły, a jest ich 25 noszących imię rtm. Pileckiego, zrobiły larum, bo im to nie pasuje. Jak nie było generała, to niech będzie pułkownik, ja jestem nazywana generałką od urodzenia, to by jeszcze pasowało, ale to były takie żarty z mojej strony – podsumowała z humorystycznym akcentem pani Zofia.

Dzieci płk. Pileckiego otrzymały w poniedziałek nominację pośmiertną na wyższy stopień z rąk szefa obrony narodowej Tomasza Siemoniaka, którą podpisał 6 września.

– Chcielibyśmy, aby pułkownik Witold Pilecki był postacią, która wpływa na formowanie charakterów żołnierzy Wojska Polskiego. Żołnierzy, którzy potrzebują czerpać wzorce z ludzi stawiających interes Rzeczypospolitej Polskiej zawsze na pierwszym miejscu – powiedział minister podczas uroczystości przekazania rodzinie aktu mianowania.

– Uważamy, że w tym roku, w roku jubileuszowym, taka decyzja jest uzasadniona. Wiele organizacji pozarządowych występowało o taki awans – dodał Siemoniak.

– Dzisiejszą uroczystością nie kończymy różnych przedsięwzięć związanych z pułkownikiem Pileckim. Ta wspaniała postać jest warta kolejnych działań i jest potrzebna armii – podkreślił szef MON.

– Żołnierz, który nie liczył swoich sił, zdrowia ani życia. To ogromny symbol wartości, które żołnierze powinni poznać – powiedziała o swoim ojcu Zofia Pilecka-Optułowicz. – Powstaną w Polsce nowi Kolumbowie, dla których najważniejszą, najszlachetniejszą partią będzie Ojczyzna, Polska – podkreśla.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik