Od decyzji Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Poznaniu o umorzeniu śledztwa w sprawie niedopełnienia obowiązków przez polskich prokuratorów wojskowych w Smoleńsku w 2010 roku będę się odwoływał. Nie zgadzam się z podaną argumentacją.
Polscy prokuratorzy pojechali do Moskwy z zadaniem uczestniczenia w sekcjach ofiar katastrofy rządowego samolotu Tu-154M. Zadanie to nie zostało przez nich zrealizowane. Dlatego też nasuwa się pytanie, dlaczego go nie wykonano. Odpowiedzi na to pytanie powinno dostarczyć postępowanie karne.
Zwróćmy uwagę, że skoro polscy prokuratorzy nie zrealizowali postawionego im zadania w Moskwie, to powinni je wykonać w kraju. Tymczasem tłumaczy się nam, że nie było takiej potrzeby. I tu rodzi się kolejne pytanie. Skoro nie istniała taka potrzeba, to w jakim celu polscy śledczy udali się do Rosji i nie dolecieli na śledztwo?
Nie można przyjąć twierdzeń prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, że sprawa została rozstrzygnięta w drodze międzynarodowej pomocy prawnej. Z pomocy tej prokurator ma prawo korzystać wówczas, gdy istnieje konieczność przeprowadzenia dowodu za granicą. W tym przypadku konieczność ta nie istniała, ponieważ ciała ofiar wróciły do Polski. Można było przeprowadzić we własnym zakresie wszystkie niezbędne badania. Mówi o nich artykuł 209 kodeksu postępowania karnego.
Po drugie z przyczyn merytorycznych nie można było zastąpić czynnościami państwa obcego własnych czynności śledczych. Mówimy o śledztwie dotyczącym śmierci prezydenta RP, generalicji, elity Narodu. Ponadto do zdarzenia doszło na terytorium obcego państwa. W kwietniu 2010 roku nie było żadnych informacji, które pozwalałyby wykluczać to państwo obce jako potencjalnego sprawcę zdarzenia. Dlatego należało te sekcje zwłok ofiar katastrofy przeprowadzać we własnym zakresie. O tym, że było to potrzebne, świadczy chociażby fakt zamiany ciał, późniejsze ekshumacje. Wszystko to nie miałoby miejsca, gdyby polscy prokuratorzy wywiązali się ze swoich obowiązków.
Pragnę zauważyć, że w tym poglądzie nie jestem odosobniony. Jestem adwokatem i z moją opinią nie muszą się wszyscy liczyć. Pragnę zauważyć, że kilka miesięcy temu prokurator Kazimierz Olejnik, zastępca prokuratora generalnego, dokładnie taki sam pogląd wyraził. Za to próbowano mu przeprowadzić postępowanie dyscyplinarne.
Kwestia odpowiedzialności za te kardynalne zaniedbania w śledztwie smoleńskim jest wciąż otwarta.
not. IK
Mecenas Piotr Pszczółkowski - pełnomocnik kilku rodzin ofiar katastrofy samolotu Tu-154M w kwietniu 2010 roku.

