logo
logo

Zdjęcie: Katarzyna Hołopiak/IPN/ -

Prezydent się waha?

Czwartek, 7 listopada 2013 (02:00)

Kancelaria Prezydenta wystąpiła o opinię prawną w sprawie odebrania Orderu Virtuti Militari pięciu funkcjonariuszom Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i żołnierzom LWP odpowiedzialnym za śmierć mjr. Mariana Bernaciaka „Orlika”

Czy oznacza to, że kancelaria ma jakieś wątpliwości w tej sprawie? Nie wiadomo, bo prezydenccy urzędnicy odmawiają podania szczegółów toczącej się w tym względzie procedury. Ale w ocenie kombatantów, może to rodzić obawy, że sprawa zostanie załatwiona niezgodnie z oczekiwaniami społecznymi.

– To jest ewidentna sprawa. Tutaj nie ma co się specjalnie zastanawiać, – podkreśla dr Jerzy Bukowski, rzecznik Porozumienia Organizacji Kombatanckich i Niepodległościowych w Krakowie.

Wniosek Kapituły Orderu Virtuti Militari wpłynął do Kancelarii Prezydenta w lipcu. Kancelaria przyznała, że po tym fakcie zostało wszczęte postępowanie. Zgodnie z przepisami ustawy o orderach i odznaczeniach z 1992 r. decyzja należy do prezydenta.

Nieco uspokajająco może działać fakt, że w odniesieniu do zaledwie kilku przypadków odebrania Orderów Virtuti Militari po 1989 r. ta procedura trwała około pół roku.

W sprawie Wincentego Romanowskiego wniosek kapituły został skierowany 1 marca 2006 r., a postanowienie prezydent Lech Kaczyński wydał 26 lipca. Podobnie w przypadku odebrania orderu sowieckiemu generałowi Iwanowi Sierowowi, kiedy wniosek kapituły skierowano 3 stycznia 1995 r., a decyzja Lecha Wałęsy zapadła w czerwcu.

Z ustaleń „Naszego Dziennika” wynika, że we wniosku kapituły znalazło się uzasadnienie powołujące się na wprowadzenie w błąd. Do takiego nadania z błędem doszło np. w przypadku Sierowa. Kapituła wskazywała wtedy, że kierował on na terenie Polski sowiecką bezpieką, której działania zmierzały do likwidacji struktur Polskiego Państwa Podziemnego, działając tym samym na rzecz obcego mocarstwa dążącego do podporządkowania sobie Polski.

Członkowie kapituły napisali, że członkom Prezydium Krajowej Rady Narodowej znana była istotna rola, jaką wobec Polski odegrał Sierow, a mimo tego podpisali uchwałę o nadaniu. We wniosku podkreślono, że członkowie Prezydium KRN byli świadomi rażącej niezgodności czynów Sierowa z wymienionym w ustawie motywem odznaczenia Virtuti Militari „za wybitne zasługi przy wyzwalaniu Polski spod okupacji niemieckiej”, a nawet art. 1 dekretu PKWN o orderach, mówiącym, że nadaje się to odznaczenie „w celu nagradzania czynów męstwa i odwagi, wykazanych w boju, bądź innych wybitnych zasług położonych dla chwały i pożytku Rzeczypospolitej Polskiej, a w szczególności w dziele odrodzenia demokratycznej państwowości polskiej i Polskich Sił Zbrojnych, albo w walce z hitlerowskim najeźdźcą lub jego najemnikami”.

Wówczas Kancelaria Prezydenta bez problemu zaakceptowała ten wniosek.

Komorowskiemu postać mjr. Bernaciaka nie jest nieznana. W zeszłym roku w Żyrzynie koło Puław przypomniał, że to tutaj jego żołnierze rozbili oddział Armii Czerwonej.

Za udział w akcji zabicia „Orlika” krzyż V klasy Orderu Virtuti Militari 26 czerwca 1946 r. otrzymali Stanisław Szewczyk, p.o. dowódca baonu saperów 1. Warszawskiej Dywizji Piechoty, i saperzy z tego oddziału: Ludwik Jurkowski, Stanisław Kurdziel, Stefan Rozmus, Mieczysław Tur. Pierwotne uzasadnienie odznaczenia było przesiąknięte komunistyczną propagandą: „Za dzielne (…) zachowanie się w walce z bandą ’Orlika’, za zabicie herszta bandy i zdobycie ważnych dokumentów tyczących działalności tej bandy”. Później je złagodzono i mowa jest jedynie o dzielnym zachowaniu i zasługach położonych przy utrzymaniu ładu i spokoju publicznego.

Zenon Baranowski

Nasz Dziennik