logo
logo

Zdjęcie: Michał Siemieński/ -

Policyjne numery

Piątek, 8 listopada 2013 (02:07)

Archeolodzy odkryli nową, masową mogiłę we Włodzimierzu Wołyńskim. Ofiary to głównie policjanci zamordowani przez NKWD zapewne w 1940 roku.

– Zakończyliśmy właśnie ekshumacje, czyli wydobycie szczątków z odkrytej ostatnio jamy grobowej. Jest dosyć duża, 9 na 3 metry, więc spodziewaliśmy się, że może być w niej dużo szczątków. Okazało się, że w tym grobie, mimo jego rozmiarów, pochowanych jest 57 osób – relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dr Dominika Siemińska, kierująca pracami prowadzonymi przez Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa we Włodzimierzu Wołyńskim. Mogiła sąsiaduje z eksplorowanym we wrześniu grobem, w którym pogrzebano ok. 300 osób.

W ocenie Siemińskiej, nie ma wątpliwości, że ofiary zostały zamordowane przez NKWD, najprawdopodobniej w lub po 1940 roku. – To zupełnie inna mogiła niż ta odkryta przez nas obok. Ofiary nie spoczęły tu na pewno wcześniej niż w 1940 r., ponieważ monety, które znaleźliśmy przy nich, kończą się na 1940 roku. Osoby te mordowane były poza grobem, a ich ciała wrzucane do dołu – mówi archeolog.

Szczątki zachowały się stosunkowo dobrze. Nie były zbite, sprasowane, jak w poprzedniej mogile, co pozwoliło na ekshumowanie każdej osoby pojedynczo.

– Zbadaliśmy na razie 10 szkieletów. Do tej pory są to same szkielety męskie w różnym wieku – od osób dwudziestokilkuletnich, po osoby starsze, ocierające się już o wiek podeszły. Jeśli chodzi o przyczynę śmierci, to praktycznie w każdym przypadku jest to postrzał w potylicę lub poniżej podstawy czaszki, czyli można przypuszczać, że w taki sam sposób wykonany. Zwykle średnica jamy wlotowej ma 8 mm – opowiada dr Jarosław Bednarek z Katedry Medycyny Sądowej Zakładu Genetyki Molekularnej i Sądowej Collegium Medicum UMK w Bydgoszczy, który bada szczątki.

– Szkielety, poza czaszkami, są zwykle bardzo dobrze zachowane, natomiast czaszki z reguły są w złym stanie; są połamane, potrzaskane, niekiedy brakuje pewnych elementów – dodaje antropolog.

Czaszki mogły ulec zniszczeniu od postrzału, ale równie dobrze na ich stan mogły mieć wpływ zmiany pośmiertne.

– Gleba ma swoją mechanikę, następują w niej ruchy i w związku z tym czaszka może ulec dodatkowemu pęknięciu. W połowie przyszłego tygodnia, gdy przebadam już wszystkie szczątki, będę zapewne znał dokładne informacje na temat wieku ofiar, ich płci i przyczyny zgonu, jeśli da się ją stwierdzić – deklaruje dr Bednarek.

W grobie znaleziono sporo przedmiotów, które ofiary miały przy sobie. Na ich podstawie można sądzić, że spoczywają w nim głównie polscy policjanci i cywile, być może też żołnierze. Archeolodzy oczyścili na razie tylko część rzeczy.

– Te osoby były pogrzebane z tym, co miały przy sobie. Ktoś miał przy sobie nóż, ktoś inny monety. Zachowały się tylko skórzane i metalowe rzeczy, jak obuwie, elementy pasków, guziki wojskowe – wymienia dr Siemińska.

Archeolodzy znaleźli również pojedyncze portfele, ale bez żadnych dokumentów. Jeśli jakieś były, z pewnością rozłożyły się w ziemi, jak tkaniny, które też się nie zachowały. Na uwagę zasługują jednak znaczki z numerami identyfikacyjnymi policjantów. Znaleziono ich cztery, trzy w grobie i jeden obok, ale nie bezpośrednio przy szkieletach, dlatego nie można ich połączyć z konkretnymi szczątkami.

– Jeden zachował się we fragmencie i nie ma całego numeru, dwa inne, które znaleźliśmy podczas ekshumacji grobu, są w całości i mają wyraźne numery. Mamy jeszcze jeden, ale ten został znaleziony obok mogiły, tak jakby został tam wyrzucony. On również zachował się w całości z widocznym numerem. Obecnie trwają prace poszukiwawcze w archiwach, staramy się ustalić, do kogo mogły one należeć – dodaje Siemińska.

Ale to nie jedyna mogiła, na którą na przełomie października i listopada natrafili archeolodzy. Obok już odkrytych jam grobowych są jeszcze co najmniej trzy nowe groby.Ze względu na porę roku i deszcz prace ekshumacyjne w tym roku nie będą jednak kontynuowane.

Archeolodzy ograniczą się do wstępnych badań sondażowych. – Na razie nie wiemy, kto w tych mogiłach leży i jak są duże. Kiedy odsłoniliśmy ten ostatni grób, długi na 9 metrów i szeroki na 3 metry, obok znaleźliśmy następną mogiłę, która ciągnie się w stronę budynku dawnego więzienia NKWD – informuje dr Dominika Siemińska.

Prace we Włodzimierzu Wołyńskim mają potrwać do końca listopada. Pogrzeb planowany pierwotnie na 26 listopada przesunięto o trzy dni – na 29 listopada. Ale i to nie jest jeszcze pewne.

Piotr Czartoryski-Sziler

Nasz Dziennik