logo
logo

Zdjęcie: www.msz.gov.pl/ Inne

Kłamca w MSZ?

Sobota, 9 listopada 2013 (02:00)

Aktualizacja: Sobota, 9 listopada 2013 (07:25)

Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdzi, czy były dyrektor departamentu konsularnego MSZ, obecny ambasador na Litwie Jarosław Czubiński kłamał w sprawie zaboru rzeczy po Tomaszu Mercie.

O podjęciu sprawy Czubińskiego zdecydował Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, rozpoznając zażalenie na umorzenie śledztwa, które złożył pełnomocnik wdowy Magdaleny Pietrzak-Merty mec. Bartosz Kownacki.

Prokuratura okręgowa umorzyła postępowanie w tej sprawie 16 września, tłumacząc, że nie ma dowodów, iż rzeczy należące do wiceministra kultury skradziono.

– W czasie postępowania ustalono, że przedmioty należące do Tomasza Merty po katastrofie smoleńskiej zostały umieszczone w worku foliowym i za pośrednictwem Ambasady RP w Moskwie przekazane pocztą kapitańską do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Tam uznano, że otrzymana przesyłka nie zawiera przedmiotów pamiątkowych i ze względu na zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne zdecydowano o jej utylizacji – tłumaczyli śledczy. Jeśli chodzi natomiast o zaginięcie sygnetu Wojciecha Seweryna – nie uzyskano dowodów wskazujących, że został on odnaleziony po katastrofie.

Przed miesiącem skargę na decyzję śledczych z warszawskiej okręgówki złożył mec. Kownacki. W zażaleniu adwokat oparł się na kwestiach niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy MSZ, składania fałszywych zeznań i poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Prawnik wnioskował m.in. o przeprowadzenie przez śledczych konfrontacji świadków (chodziło o weryfikację ich zeznań), przesłuchanie pokrzywdzonej Magdaleny Pietrzak-Merty oraz podjęcie czynności zmierzających do wykluczenia możliwości, by na terenie Ambasady RP w Moskwie nadal znajdowała się obrączka Tomasza Merty.

W tym tygodniu skargę Kownackiego rozpoznał Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa. Podtrzymał decyzję o umorzeniu postępowania w zakresie kradzieży złotej obrączki i zegarka Merty, kradzieży sygnetu Seweryna i niedopełnienia obowiązków służbowych przez funkcjonariuszy MSZ. Utrzymał też w mocy decyzję prokuratury dotyczącą uszkodzenia dowodu osobistego wiceministra.

Do ponownego rozpoznania przez prokuraturę sąd odesłał jednak poświadczenie nieprawdy przez dyrektora Departamentu Konsularnego MSZ. 22 kwietnia 2010 r. miał on poświadczyć nieprawdę w sprawie stanu przesyłki zawierającej rzeczy po Mercie. W protokole przekazania prokuraturze dokumentów ofiar katastrofy miał wskazać, że przesyłka nie była otwierana i została przekazana śledczym w takim samym stanie, w jakim otrzymało ją MSZ. Funkcję dyrektora Departamentu Konsularnego MSZ pełnił wtedy Jarosław Czubiński. Obecnie, z nominacji Radosława Sikorskiego, Czubiński jest ambasadorem RP na Litwie.

– W tym zakresie sąd uwzględnił zażalenie pełnomocnika pokrzywdzonych i przekazał sprawę do prokuratury okręgowej celem ponownego rozpoznania – mówi sędzia Agnieszka Domańska.

Sądowe zalecenia

Jak informuje sędzia, nie zostało jeszcze sporządzone uzasadnienie postanowienia. Sąd zdecydował o jego odroczeniu na siedem dni. Rzecznik prokuratury okręgowej prokurator Przemysław Nowak tłumaczy, iż decyzja sądu oznacza, że śledztwo w sprawie rzeczy po Mercie – w zakresie, który ustalił sąd – będzie kontynuowane. Prokuratura czeka na pisemne uzasadnienie postanowienia. To istotne, gdyż sąd ma w nim wskazać zakres czynności, które powinni jeszcze wykonać śledczy. Mecenas Kownacki nie ukrywa, że jego satysfakcja z decyzji sądu jest zaledwie połowiczna.

– Sąd nie podzielił w całości mego zażalenia. Istotą zażalenia było wskazanie nieprawidłowości ze strony funkcjonariuszy MSZ. Poświadczenie nieprawdy jest tylko pochodną tych wszystkich zaniedbań, których dopuścili się urzędnicy MSZ. Uważam, że sąd powinien uwzględnić to, że te obowiązki wynikały po prostu z samego faktu sprawowania przez te osoby konkretnych funkcji w resorcie – komentuje prawnik.

To nie pierwsza skarga Kownackiego na decyzję śledczych w sprawie zaboru rzeczy Tomasza Merty. W maju prawnik skarżył postanowienie prokuratury.

Śledztwo wprawdzie wznowiono, ale skończyło się ponownym umorzeniem. Ostatnią decyzję o umorzeniu postępowania w sprawie zawłaszczenia rzeczy po Mercie śledczy podjęli po przesłuchaniu kluczowych świadków: Radosława Sikorskiego i dwóch innych pracowników resortu – Michała Greczyły, byłego konsula polskiej ambasady w Moskwie, obecnie konsula w Smoleńsku, oraz Mirosława Gajewskiego, dyrektora generalnego Służby Zagranicznej MSZ.

Wcześniej przesłuchano też Jerzego Bahra, byłego ambasadora RP Moskwie, oraz żołnierzy Żandarmerii Wojskowej, którzy uczestniczyli w czynnościach związanych z oględzinami miejsca katastrofy. Wcześniej prokuratura zdecydowała o przeprowadzeniu dwukrotnej rewizji na terenie jednej z warszawskich placówek resortu spraw zagranicznych.

Rewizje w MSZ

Na to, że do zniszczenia rzeczy Merty mogło dojść właśnie w tym miejscu, wskazywała relacja pracownika resortu wyższego szczebla. Rewizje były dwie: pierwsza odbyła się w czerwcu, druga – w sierpniu ubiegłego roku. Podczas obu nie odnaleziono jednak żadnych śladów potwierdzających, by do zniszczenia rzeczy Merty doszło na terenie MSZ.

Sprawę dowodu Merty w sierpniu 2011 r. ujawnił „Nasz Dziennik”. Chodziło o to, że dokument wydany rodzinie nosi ślady nadpalenia, podczas gdy z dokumentacji rosyjskiej wynikało, że zachował się w stanie idealnym. Początkowo sądzono, że to dokumentacja rosyjska zawierała błędy. Okazało się jednak, że do zniszczenia dokumentu prawdopodobnie doszło na terenie Polski.

Anna Ambroziak

Nasz Dziennik