W Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie zniszczona została bluźniercza instalacja. Film, na którym nagi mężczyzna profanuje krzyż, przestał być wyświetlany po obrzuceniu farbą ściany – ekranu, i uszkodzeniu projektora.
Wieczorem godzinę przed zamknięciem CSW nagle włączył się tam alarm pożarowy. Rozpoczęła się ewakuacja budynku. Wtedy doszło do zniszczenia wystawy.
– Byłam przed tą instalacją, gdy włączył się alarm, a potem jakiś mężczyzna rzucił w ekran kulkami z farbą. Staliśmy i dalej modliliśmy się, jednak wkrótce zjawiła się policja i zaczęto nas wyprowadzać z budynku – relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” pani Hanna z Warszawy.
Przyszła wczoraj do Zamku Ujazdowskiego, aby uczestniczyć w modlitwie przebłagalnej za zniewagę krzyża. Trwała ona w budynku CSW od wtorku. Na Różaniec przychodziło tutaj codziennie bardzo dużo osób. Wczoraj przyszło ich o wiele więcej.
Jak poinformował „Nasz Dziennik” komisarz Andrzej Browarek z Komendy Stołecznej Policji, ze wstępnych ustaleń wynika, że zniszczeniu uległ rzutnik i ściana – ekran, na której wyświetlany był obrazoburczy film. Potwierdził, że stało się to w czasie ewakuacji.
– Zatrzymana została jedna osoba, która została przewieziona do komendy na ulicę Wilczą. W tej chwili policjanci przesłuchują świadków i ustalają okoliczności tego zdarzenia – powiedział, dodając, że policja dokonuje oględzin miejsca zdarzenia.
Modlący się wczoraj w CSW ludzie zapowiadali, że nie opuszczą budynku, dopóki nie zostanie przerwana projekcja bluźnierczego filmu. Do okupacji jednak nie doszło, gdyż po alarmie pożarowym i incydencie wywołanym przez nieznanego sprawcę wszyscy musieli opuścić budynek. Standardowo przyjechała straż pożarna, karetki pogotowia i policyjne radiowozy. Teren wokół budynku został zamknięty.
– Ta instalacja była jedną wielką prowokacją. Ze wstrętem i przerażeniem patrzyłam na nią, tym bardziej że dziś w CSW było bardzo wiele dzieci. W głowie mi się nie mieści, jak można było zezwolić na taką profanację – mówi w rozmowie z nami jedna z osób, która była świadkiem wczorajszych wydarzeń.
Emocji nie studził dyrektor placówki Fabio Cavallucci, który jeszcze w czwartek po południu w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” deklarował, że nie zamierza wycofać z wystawy filmu „Adoracja”, bo placówka ma „obowiązek prezentowania wyrazistych prac”.
– Nie rozumiem, dlaczego ludzie zaczęli odbierać ją jako pornografię profanującą krzyż – mówił. Na dyrekcji nie zrobiły większego wrażenia protesty ludzi, oświadczenia księży biskupów, parlamentarzystów i kilka zawiadomień do prokuratury o obrazie uczuć religijnych osób wierzących. Tylko wczoraj swój protest wystosowali senatorowie PiS i ks. bp Wiesław Mering z Włocławka.

